Britney Spears stanie przed sądem po nocnym incydencie
Problemy gwiazdy wracają jak bumerang. Tym razem sprawa trafiła do prokuratury, a na stole pojawiła się zaskakująca propozycja dla wokalistki.
Britney Spears ponownie znalazła się na językach mediów. Tym razem chodzi o zdarzenie drogowe sprzed kilku tygodni, które zakończyło się formalnym zarzutem dotyczącym jazdy pod wpływem alkoholu.
Do całej sytuacji doszło w marcu na terenie Westlake Village. Służby zostały powiadomione o aucie, które poruszało się w sposób budzący poważne wątpliwości, a interwencja zakończyła się zatrzymaniem artystki. Według relacji medialnych działania policji trwały dłuższy czas, zanim udało się zakończyć sprawę.
Po zatrzymaniu Spears została poddana badaniom, a następnie przewieziona do aresztu. Nie spędziła tam jednak długo i jeszcze tego samego dnia odzyskała wolność.
Jak podaje TMZ, prokuratura rozważa wobec niej alternatywną ścieżkę zakończenia sprawy. Chodzi o możliwość przyjęcia lżejszego zarzutu związanego z nieostrożnym prowadzeniem pojazdu pod wpływem, co może oznaczać mniej dotkliwe konsekwencje – szczególnie jeśli wiąże się z podjęciem terapii lub leczenia. Kluczowe decyzje mają zapaść podczas rozprawy wyznaczonej na 4 maja.
Do sprawy odniósł się również menedżer gwiazdy, Cade Hudson, który w rozmowie z mediami podkreślił:
"To był niefortunny i niewybaczalny incydent. Britney podejmie odpowiednie kroki, zastosuje się do prawa i mamy nadzieję, że to początek długo oczekiwanych zmian w jej życiu. Potrzebuje pomocy i wsparcia w tym trudnym okresie. Jej synowie będą z nią spędzać czas, a bliscy opracowują plan, by zapewnić jej sukces i dobrostan".
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X