Szefowa KRS o sprawie sędziego Łubowskiego. "Rozpoczęła się fala..."
"Kiedy polityk traci do sędziego zaufanie, to można powiedzieć, że nawet dobrze. Gorzej, gdy władze sądu tracą zaufanie do sędziego, który ośmielił się wydać orzeczenie nie po myśli władz" - mówiła Dagmara Pawełczyk-Woicka, przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa, odnosząc się do represji, których ofiarą pada sędzia Dariusz Łubowski.
Wczoraj sędzia Dariusz Łubowski, który nie wyraził zgody na wydanie wobec Marcina Romanowskiego Europejskiego Nakazu Aresztowania, przed Krajową Radą Sądownictwa opisywał, z czym zmaga się od czasu wydanej decyzji.
Spotykają mnie sytuacje, które w moim 30-letnim okresie orzekania nigdy mnie nie spotkały. Sytuacje te odbieram jako szykany i represje. Po ogłoszeniu na konferencji prasowej przez rzecznik SO, że uchyliłem ENA, po godzinie na konferencji prasowej pojawił się minister Waldemar Żurek, który pozwolił sobie na komentarz dotyczący postępowania karnego. Użył w tej sprawie ordynarnych kłamstw, także wobec mnie.
- mówił.
Dalej mogliśmy usłyszeć:
Poinformował opinię publiczną, że wydałem decyzję na posiedzeniu niejawnym i jest to kłamstwo. W postępowaniu karnym nie istnieje instytucja posiedzenia niejawnego, a tylko posiedzenie bez udziału stron. Tego orzeczenia były, są i będą, jeśli nic się nie zmieni, bez udziału stron. Zarzut, że prokuratura nie była powiadomiona o terminie - absurd i kłamstw. Nie musi być powiadamiana o terminie, skoro nie bierze udziału. Prawo tego nie przewiduje. Zarzut, że wydałem orzeczenie w składzie jednoosobowym - nie ma w prawie składów lepszych lub gorszych, a składy prawidłowe lub nie. Jedynym prawidłowym składem są składy jednoosobowe
Na tym jednak nie koniec.
Sędzia podzielił się informacją o sytuacji, do której doszło w sierpniu ubiegłego roku - jeszcze przed grudniową decyzją.
Mianowicie, "jeśli dobrze pamiętam, 12 sierpnia, zadzwonił do mnie na mój telefon służbowy jeden z referentów sprawy w sprawie, prokurator Dariusz Ślepokura. Powiedział, że nie wiedzą, co z tym zrobić i że chcieliby razem z prok. Piotrem Woźniakiem do mnie przyjść i podyskutować, "żeby było dobrze".
Uznałem to za próbę ustawiania tej sprawy - odmówiłem. O sprawie także poinformowałem swoją bezpośrednią przełożoną. Czy była to próba ustawiania, czy była to prośba o pomoc merytoryczną - trudno mi powiedzieć. Mówię tylko o swoich subiektywnych odczuciach
- wskazał.
Reakcja szefowej KRS
Dziś, podczas kolejnego posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa, o kwestii sędziego Dariusza Łubowskiego mówiła przewodnicząca KRS, sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka. Przypomniała, że rozpoznawał on wniosek o ENA w sprawie posła Marcina Romanowskiego.
Wydał orzeczenie, później był kolejny wniosek obrony, aby ten ENA uchylić. Po tym, jak wydał orzeczenie zgodne z wnioskami obrony, rozpoczęła się fala nacisków na niego i nękania, o czym raczył nam powiedzieć podczas posiedzenia KRS.
Kontynuowała, wskazując: "zaczynając od ministra sprawiedliwości, który skrytykował orzeczenie sędziego i samego sędziego. Następnie przewodnicząca wydziału oświadczyła panu sędziemu, że utraciła do niego zaufanie. A to zaufanie jest kluczowe. Kiedy polityk traci do sędziego zaufanie, to można powiedzieć, że nawet dobrze. Gorzej, gdy władze sądu tracą zaufanie do sędziego, który ośmielił się wydać orzeczenie nie po myśli władz".
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X