Przejdź do treści
NBP Prezes NBP Prof. Adam Glapiński: Narodowy Bank Polski posiada w tej chwili ponad 632 tony złota. Jesteśmy w top 10 państw o największych zasobach złota na świecie. To historyczny moment
11:15 KAS i SG zatrzymały 27 cudzoziemców. Próbowali nielegalnie dostać się do Polski w naczepie ciężarówki przewożącej torf
10:03 Kibice piłki nożnej mogą kupić niezwykłą pamiątkę z mistrzostw świata. FIFA oferuje na swojej stronie internetowej murawę ze stadionu MetLife w New Jersey. Najtańszy kawałek kosztuje 450 dolarów
09:50 Ponad 600 tys. osób zostało w sobotę ewakuowanych na wschodnim wybrzeżu Chin przed uderzeniem potężnego tajfunu Bavi, który w niedzielę nad ranem ma dotrzeć do lądu
09:01 IMGW poinformował o ostrzeżeniach I stopnia przed burzami w czterech województwach w północno-wschodniej części kraju, które będą obowiązywały do sobotniego wieczora
08:50 W Warszawie stanie Mur Pamięci z nazwiskami wszystkich zidentyfikowanych ofiar wojen XX wieku w Ukrainie, w tym zbrodni wołyńskiej - zapowiedział premier Donald Tusk
07:52 Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach RP upamiętniony zostanie przez prezydenta Karola Nawrockiego, który odda hołd ofiarom we wsi Radruż
07:30 11 lipca 1943 oddziały partyzanckie ukraińskich nacjonalistów wspierane przez część ludności cywilnej zaatakowały miejscowości na Wołyniu i zamordowały mieszkających tam Polaków. Ta tzw. krwawa niedziela była punktem kulminacyjnym zbrodni wołyńskiej
Ważne Ukazała się najnowsza książka "Reset" autorstwa prof. Sławomira Cenckiewicza, Michała Rachonia i Grzegorza Wierzchołowskiego. Szczegóły na stronie sklep.tvrepublika.pl oraz pod numerem tel. 22 232 37 70
Portal tvrepublika.pl Informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami!
Wydarzenia Klub "Gazety Polskiej" Nowy Sącz im. Jana Olszewskiego zaprasza na Marsz Wołyński, 11 lipca, godz. 13:00, początek Rynek, Nowy Sącz
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Tychy zaprasza na Marsz Wołyński 11 lipca, godz. 16:00 Msza Św. w Kościele pw. Św. Rodziny w Tychach. Godz. 17:00 Wymarsz spod Kościoła na Cmentarz Komunalny w Wartogłowcu
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" Lubin, Rudna, Środa Śl. zapraszają na spotkanie z Adamem Borowskim, Legendą Solidarności, 11 lipca, godz. 16:00, Kościół pw. św. Jana Bosko, ul. Jana Pawła II 58, Lubin
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Nowy Sącz im. Gurgacza zaprasza na obchody 83. rocznicy Krwawej Niedzieli na Wołyniu. 11 lipca, godz. 16:00, Grób Bronisława Pierackiego na Starym Cmentarzu w Nowym Sączu
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Gliwice oraz Młodzieżowy Klub "Gazety Polskiej" Gliwice zaprasza na obchody 83 Rocznicy Krwawej Niedzieli, 11 lipca, godz.17:45, Msza św. Kościół Garnizonowy p.w. Św. Barbary
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Łódź zaprasza na Mszę Św. upamiętniającą 83 rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu. 11 lipca, godz. 18:00 Kościół p.w.św. Teresy ul. Kopcińskiego 1/3, Łódź. Po mszy św. spotkanie z prof. Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim.
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Iława zaprasza na Miejskie Obchody Narodowego Dnia Ofiar Rzezi Wołyńskiej 11 lipca, godz. 18:00 Msza Św. w kościele pw Przemienienia Pańskiego w Iławie. Po mszy św świadectwa wołyńskie i światełko dla Wołynia
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Żarki zaprasza na obchody 83. rocznicę Zbrodni Wołyńskiej 11 lipca, godz. 18:00 Msza Św. w kościele parafialnym w Żarkach
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Gorzów Wlkp. zaprasza na upamiętnienie Rzezi Wołyńskiej, 11 lipca, godz. 18:00, Msza Św. w Białym Kościele, następnie przemarsz pod okolicznościowy obelisk i złożenie kwiatów
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Nowy Targ zaprasza na Koncerty Pawła Piekarczyka dla dzieci z Kresów. 11 lipca (sobota), godz. 18.00, Spółdzielczy Dom Kultury ul. Kopernika 12, Nowy Targ. 12 lipca (niedziela), godz. 18.00, Remiza OSP, ul. Zamkowa, Czorsztyn
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Płock zaprasza na Mszę Św. za ojczyznę oraz w intencji ofiar rzezi Wołyńskiej 12 lipca, godz. 16:00 kościół św Stanisława kostki ul. Jachowicza 4, Płock
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Busko-Zdrój zaprasza na wystawę pt. "Niedokończone Msze Wołyńskie" , w sanktuarium św. brata Alberta w Busku-Zdroju od 12 lipca do końca miesiąca
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej w Braniewie zaprasza na otwarte spotkanie z posłem Andrzejem Śliwką, które odbędzie się 14 lipca o godz. 18.00 w Miejskim Domu Kultury w Pieniężnie przy ul. Sienkiewicza 4
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Warszawa zaprasza na spotkanie z prof. Piotrem Grochmalskim 16 lipca, godz. 18:00 Stowarzyszenie Wolnego Słow ul. Marszałkowska 7, Warszawa

Spokojnie Polacy! Nie ma się czego bać! Senegal to przeciętny zespół!

Źródło:

W aktualnym numerze miesięcznika „Wpis” (5/2018) ukazała się obszerna rozmowa Adama Sosnowskiego z Henrykiem Kasperczakiem, 61-krotnym reprezentantem Polski w piłce nożnej oraz byłym trenerem m.in. Senegalu, Tunezji, Mali i Maroka. Trener Kasperczak zdradza w niej dlaczego polscy piłkarze nie muszą się bać Senegalu, jakimi czarami próbują pomagać sobie zawodnicy z Afryki, czego białym nie są absolutnie w stanie wybaczyć i dlaczego w Senegalu na trening jeździł zawsze ze słoikiem. Ponadto Henryk Kasperczak oczywiście zdradza też, kogo widzi jako faworyta do wygrania mundialu!

Adam Sosnowski, miesięcznik „Wpis”: Na ile w warunkach afrykańskich przydały się lekcje wyniesione z Polski, a zwłaszcza z treningów oraz gry pod wodzą Kazimierza Górskiego?

Henryk Kasperczak: Pewnych rzeczy i nauk z przeszłości nigdy się nie zapomina, mam tu na myśli nie tylko ekipę Górskiego. Przykładowo na AWF-ie w Warszawie nauczyłem się wiele o fizjologii wysiłku, która dla nas trenerów jest kluczowym zagadnieniem. Mówi nam bowiem ona, jak prowadzić ćwiczenia, kiedy można wymagać od zawodników maksimum, a kiedy trzeba dać im odpocząć, w jakich zakresach trzymać ich tętno itd. Jeżeli zaś chodzi o kwestie wyłącznie piłkarskie, to oczywiście dużo dało mi podglądanie trenerów, którzy mnie prowadzili podczas mojej kariery. W przypadku trenera najważniejsze są osobowość i sposób, w jaki potrafi komunikować się ze swoimi piłkarzami, choć musi to iść oczywiście w parze z wiedzą i kompetencją. Jeszcze jako zawodnik obserwowałem moich trenerów, robiłem notatki, myśląc, że kiedyś może się przydadzą. Później zaś samemu prowadząc zajęcia, implementowałem część ich ćwiczeń w swoich treningach. Trzeba dodać, że polska szkoła trenerska była wówczas bardzo dobra i cechowała się wysokim zdyscyplinowaniem. A na czele wszystkich moich trenerów stoi oczywiście Kazimierz Górski, pod którego wodzą i ja świętowałem największe sukcesy. Obserwacja Górskiego wiele mi pomogła, szczególnie pod kątem mentalności. Potrafił wytworzyć świetną dynamikę pracy w grupie, którą miał przed sobą. Jest to obszerny temat, na który składa się wiele czynników. Jednak bez właściwej dynamiki pracy oraz bez zaufania i motywacji nie można odnieść sukcesów w sporcie. To nie podlega dyskusji, więc trzeba na to uważać i to kształtować. Proszę zwrócić uwagę, że pracuję w większości z bardzo młodymi ludźmi, mającymi po dwadzieścia parę lat. Oni muszą się dobrze czuć, mieć ambicję oraz motywację sportową i finansową; w tej chwili te wymogi są wysokie. Zawodnik jest dzisiaj na Zachodzie traktowany niczym robot, który zawsze ma grać na najwyższym poziomie i podlegać rygorom dyscypliny. Za to dostaje pieniądze i to niemałe; wystarczy spojrzeć do gazet, by wiedzieć ile. Dlatego rola trenera jest też wychowawcza. Musimy ukrócać niektóre zachowania i tak prowadzić tych młodych ludzi, by najpierw zaczęli szanować siebie i swój organizm, a także kolegów z drużyny i ekipę trenerską. Bez takiej współpracy nie osiągnie się dobrych wyników.

Jak się Panu udało zbudować taką współpracę i zdobyć takie zaufanie, skoro przyszedł Pan do Afryki z całkiem innego kręgu kulturowego i to do osób, które wcześniej Pana w ogóle nie znały?

To dobre pytanie. Rzeczywiście nie było łatwo – tym bardziej, że jako katolik byłem w Afryce prawie zawsze innego wyznania niż moi zawodnicy. Prowadziłem muzułmanów, chrześcijan i żydów, a nawet animistów. Za każdym razem trzeba było się dopasować. Przychodząc do innych krajów, od razu zrozumiałem, że nie mogę oczekiwać, iż narzucę im mój system wartości. To ja musiałem zaakceptować ich, co jednak nie znaczy, że miałem porzucić swój światopogląd. Oni zresztą wcale tego nie oczekiwali. Jednak nie mogłem w jakikolwiek sposób przeszkadzać im w kultywowaniu ich tradycji i wierzeń. To była i jest ważna zasada – nie można wkroczyć w obce środowisko z buciorami i narzucać swojego. Wręcz przeciwnie, trzeba się wykazać pokorą. Pozostając przy tym sobą. A różnice są znaczne. Jak się na przykład raz oszuka Afrykańczyka, to jest koniec, nie zdobędzie się więcej jego zaufania. I proszę nie myśleć, że czarni są rasistami, wręcz przeciwnie. Czują do białych bardzo duży szacunek – ale jak go biały raz oszuka i nie jest lojalny, to jest przegrany. Afrykańczyk będzie nosił w sobie uraz na zawsze. Dlatego tak bolesne są dla nich te głupie akcje na stadionach, kiedy pseudokibice np. rzucają bananami w czarnych zawodników. Pracowałem przez kilka dekad z tymi piłkarzami i proszę mi uwierzyć, że dla nich to było i jest niezwykle raniące. Oni czują się urażeni w swej dumie i upokorzeni. Bardzo to przeżywają.

Na szczęście tego typu akcji jest coraz mniej na stadionach, a czarnoskórzy zawodnicy nikogo w lidze już nie dziwią.

To prawda. Oni są bardzo ambitni. Chcą przyjeżdżać do Europy i ciężko tu pracować, ale równocześnie są bardzo związani ze swoją małą ojczyzną. Gdy młody piłkarz wyjeżdża na Zachód, to zbiera się cała wioska – wszyscy go żegnają i życzą mu jak najlepiej. On z kolei wyjeżdżając zazwyczaj nie zapomina o nich, wspiera swoją miejscowość finansowo, bo przecież zarabia wielkie pieniądze, szczególnie w porównaniu z tym, co dostają jego koledzy na miejscu. Gdyby ten zawodnik nie wsparł swej wioski, to oni by go wyklęli; ich poczucie solidarności jest bardzo duże. Podam przykład. Będąc trenerem w St. Étienne, prowadziłem słynnego kameruńskiego piłkarza, Rogera Millę. Kiedyś zachorował, więc poszedłem do jego domu, by go odwiedzić i zobaczyć, jak się czuje. Drzwi otworzyła mi jego żona, a za nią pojawiło się kilkunastu innych czarnoskórych. Okazało się, że to bracia, kuzyni, szwagrowie i tak dalej. Roger Milla wszystkich ich mi przedstawił. Gdy go potem zapytałem, co oni tu robią, odparł, że to przecież rodzina, że pomagają jego żonie w prowadzeniu domu, a on im za to daje dach nad głową i wyżywienie. Oni kochają taką wspólnotę rodzinną i bardzo się nawzajem wspierają. Wynika to z ich kultury, ale poniekąd także z wielkiej biedy. Rodziny w Europie też przez wieki trzymały się razem, jednak wraz z coraz powszechniejszym dobrobytem więzi te zaczęły się rozluźniać, a ludzie stali się bardziej „osobni”. A bieda w Afryce jest naprawdę wielka. Gdy byłem trenerem Senegalu, to jadąc na trening miałem w aucie zawsze duży słoik z drobnymi. Na każdym skrzyżowaniu podchodzili do mnie żebracy, najczęściej dzieci, prosząc o pieniądze, i jakże było im czegoś nie dać! Potem już mnie rozpoznawali – z wiadomych względów rzucałem się w oczy – i z daleka do mnie machali. Ci ludzie byli wdzięczni za każdy najmniejszy choćby datek. Nawet jeżeli były to grosze, dla nich oznaczały jednak spory zasiłek. Bardzo dużo dzieci żebrze na ulicach afrykańskich miast, pomagając w ten sposób matkom. Jest tak szczególnie w krajach z dominującą religią islamską, gdzie ojcowie nie mieszają się w wychowanie małych dzieci. Tam po spłodzeniu dziecko staje się de facto odpowiedzialnością matki.

CAŁOŚĆ CZYTAJ TUTAJ >>>

Usunięto obraz.

swiato-podglad.pl