Jacek Sasin wytłumaczył co by było, gdyby nie ETS
ETS - unijny system narzucony Polsce i Polakom przez urzędników Unii Europejskiej coraz bardziej daje się we znaki. Jeszcze nigdy nie płaciliśmy tyle za prąd. Do tego dochodzą horrendalne koszty prowadzenia firm, nawet tych najmniejszych. A co by było, gdyby nie rujnujący ETS? To wyjaśnił Jacek Sasin, poseł Prawa i Sprawiedliwości i były minister aktywów państwowych.
Polityk w najnowszym wpisie na platformie X podał szokujące kwoty.
Gdyby nie unijny system ETS, zwłaszcza w swej spekulacyjnej postaci, polskie spółki energetyczne zaoszczędziłyby rocznie co najmniej 40-50 mld zł, a Polacy mieliby znacząco niższe rachunki za prąd, gaz i ogrzewanie – napisał Sasin.
Dodał, że ETS nie będzie obowiązywał w Polsce w momencie, kiedy jego partia wróci do władzy.
Dlatego mówimy jasno: #StopETS! Gdy Prawo i Sprawiedliwość wróci do władzy, odrzucimy ten unijny eko-podatek!
ETS to unijny system handlu uprawnieniami do emisji, działający na zasadzie "cap and trade" (limit i handel). Ogranicza on emisję gazów cieplarnianych przez elektrownie i przemysł, narzucając pułapy emisji i zmuszając firmy do kupowania uprawnień za każdą tonę CO2. Jego koszty najbardziej ponoszą zwykli ludzie, którzy codziennie czują, jak bardzo drenowane są ich kieszenie.
Źródło: Republika, X
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X