Po Warszawie przyszedł czas na Kraków. Jeszcze w tym miesiącu zaprotestują tu przeciwko SENT
Trwają protesty przeciwko niszczącym Polskę rządom koalicji 13 grudnia. Kolejny, już teraz zapowiadany, odbędzie się 22 czerwca w Krakowie. Jest to kolejna, poprzednia odbyła się 13 maja w Warszawie, akcja kupców i handlowców sprzeciwiających się wpisaniu przez ekipę Tuska drobnych handlarzy z branży odzieży i obuwia do Systemu Elektronicznego Nadzoru Transportu (SENT).
Czym jest SENT? To System Elektronicznego Nadzoru Transportu to potężny system teleinformatyczny Krajowej Administracji Skarbowej. Został stworzony kilka lat temu, jeszcze w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy, żeby ścigać mafie VAT-owskie. Pierwotnie obejmował wyłącznie tzw. "towary wrażliwe" – paliwa, spirytus, susz tytoniowy czy odpady. Zasada jest prosta, ale restrykcyjna: przed wyjazdem w trasę każdy transport musi być rygorystycznie zgłoszony na specjalnej platformie (PUESC), kierowca ma obowiązek uruchomić aplikację śledzącą lub nadajnik GPS w aucie, a skarbówka widzi pojazd jak na dłoni. To, co za rządów obozu patriotycznego było wymierzone w patologię gospodarczą, po zdobyciu władzy przez Tuska posłużyło do niszczenia drobnych handlarzy i ich klientów.
Decyzja ekipy protegowanego Niemiec spowodowała masowy protest branży. Ludzie wyszli na ulice, bo od połowy marca 2026 r. rząd drastycznie i absurdalnie rozszerzył listę towarów podlegających pod SENT. System przestał uderzać w wielkich oszustów podatkowych, a zaczął dławić zwykły, codzienny handel. Nowe regulacje wciągnęły do systemu m.in. branżę odzieżową i obuwniczą – i to od mikroskopijnych limitów (np. przesyłki odzieży już powyżej 10 kg!).
Polscy kupcy i handlowcy mieli powód do sprzeciwu. Wyliczyli kolejne "dobrodziejstwa" SENT made in koalicja 13 grudnia:
Drakońskie kary za drobnostki: Tu nie ma litości. Za zwykłą literówkę w zgłoszeniu, zawieszenie się telefonu kierowcy albo chwilową utratę sygnału GPS (np. w tunelu), przewoźnikowi i firmie grożą koszmarne kary. To mandat w wysokości 46% wartości ładunku, ale uwaga: nigdy nie mniej niż 20 000 złotych. Dla małego przewoźnika jedna awaria prądu w zapalniczce samochodowej to widmo bankructwa;
Paraliż biurokratyczny e-commerce: Wielkie sieci handlowe zintegrowały swoje oprogramowanie z systemem państwowym i dla nich to tylko linijka kodu. Drobny przedsiębiorca, mały butik, szwalnia czy hurtownia musi delegować człowieka, który ręcznie wklepuje tony danych i drży o każdy błąd;
Absurdy codziennego funkcjonowania: Według nowych wytycznych, systemem SENT trzeba obejmować nawet sytuacje, w których firma zamawia z zagranicy kilkanaście par butów roboczych dla swoich pracowników albo kurtki w celach reklamowych.
Gaszenie pożaru benzyną: Rząd zorientował się, że przesadził i wywołał wściekłość. Dosłownie w przeddzień protestu w Warszawie (12 maja) w panice podpisano rozporządzenie wyłączające z systemu SENT drobną "sprzedaż na targowiskach i bazarach". To jednak kropla w morzu, która w żaden sposób nie ratuje dziesiątek tysięcy legalnie działających małych firm transportowych i sklepów internetowych, które toną w biurokracji i strachu przed karami.
Drobni kupcy i handlowcy podkreślają, że projekt forsowany przez resort finansów z niezawodnym (w takich przypadkach) ministrem Domańskim, nie odpowiada na ich postulaty, które wielokrotnie zgłaszali do Ministerstwa Finansów. Projekt, bijący zarówno w branżę jak i jej klientów, co bardzo ciekawe i charakterystyczne, ma objąć jedynie wybrane formy działalności, pomijając większe segmenty rynku, jak produkcja, handel hurtowy, e-commerce i handel obwoźny.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X