Policyjny „Sekspert”. Starszy policjant nagabywał małoletnią. PZPN go zdyskwalifikował, policja awansowała
W styczniu ujawniliśmy, że naczelnik Krzysztof W. z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie składał propozycje seksualne podlegającym mu kobietom. Po artykule Republiki został wydalony ze służby. Komórką, która nadzorowała badanie tego skandalu był Wydział Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. Trener dziewczęcego klubu piłkarskiego Stomilanki i zarazem policjant Wojciech P. z tego wydziału nagabywał 17-letnią zawodniczkę, za co został zdyskwalifikowany przez PZPN. Policja dała mu awans.
Jakby tego było mało, przedawnieniu uległ czyn zlizywania śmietany z kolan Wojciecha P. przez dziewczynki z klubu piłkarskiego, co według wyjaśnień, miało być elementem chrztu nowych młodych piłkarek.
Wojciech P. w lipcu 2025 dostał awans na nadkomisarza. Teraz poszedł wniosek w sprawie kolejnego awansu: ze stanowiska specjalisty, na stanowisko eksperta. To już bardzo wysoka grupa, później jest już tylko zastępca naczelnika
– mówi policjant z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie.
„Odpiął swój pas, nachylił się w moją stronę i chciał mnie pocałować”
Zanim do tego doszło, za kulisami wybuchła afera w świecie sportu. Pochodząca z Torunia Weronika R. udzieliła wstrząsającego wywiadu, w którym wyjawiła, że trener chciał z nią nawiązać intymną relację.
Trener zapytał, czy mi zimno. Od początku trzęsłam się ze strachu. Przez całą drogę poprawiał mnie, że mam nie mówić do niego "trenerze" tylko po imieniu. Nie pojechał do bursy tylko w stronę wiaduktu. Zatrzymał się pod nim, w ciemnym miejscu. Odpiął swój pas, nachylił się w moją stronę i chciał mnie pocałować. Wywinęłam się. Powiedziałam: "Nie, trenerze!". Odpuścił
– czytamy relacje byłej zawodniczki Weroniki R. na portalu sport.pl.
Wojciech P., o którym mowa, po kilku miesiącach przestał pracować w klubie dziewczęcym Stomilanki. Po wybuchu afery nie widział winy po swojej stronie.
Nie zrobiłem niczego, co byłby wbrew woli zawodniczki, o której rozmawiamy. W związku z tym, nie mam sobie nic do zarzucenia. (...) Chciałbym podkreślić, że jeżeli zarzuty kierowane wobec mojej osoby wymagają zbadania przez obiektywne grono to sprawa powinna jak najszybciej zostać tam skierowana. Na tym chciałbym poprzestać
– wyjaśniał policjant Wojciech P. w publikowanym przez media oświadczeniu.
Komisja ds. Nagłych Polskiego Związku Piłki Nożnej, na wniosek prezesa Cezarego Kuleszy, odwołała ówczesnego prezesa klubu Dariusza Maleszewskiego ze składu Komisji ds. Piłkarstwa Kobiecego. Jednocześnie Komisja Dyscyplinarna PZPN prowadziła szczegółowe postępowanie wyjaśniające w sprawie ujawnionych naruszeń w klubie Stomilanki Olsztyn.
Komisja Dyscyplinarna PZPN uznała odpowiedzialność dyscyplinarną trenera Wojciecha P. w związku z nadużyciem relacji zależności wobec małoletniej zawodniczki klubu Stomilanki Olsztyn. W opinii organu dyscyplinarnego trener dopuścił się naruszenia zasad etyczno-moralnych, obowiązujących w Polskim Związku Piłki Nożnej.
Trenera ukarano karą 1 roku i 6 miesięcy dyskwalifikacji, która polega na zakazie udziału we wszelkiej działalności związanej z piłką nożną we wskazanym powyżej okresie. Orzeczenie zostało utrzymane w mocy przez Najwyższą Komisję Odwoławczą Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Dotarliśmy do raportu komisji: „pojedziemy w ciemny las”
Obwiniony nakłaniał pokrzywdzoną by ta nawiązała z nim relację intymną. Próbował zawodniczkę objąć, ale ta – jak zeznała – wywinęła się. Obwiniony wysyłał do zawodniczki wiadomości, za pomocą komunikatora, na które ona odpowiadała. Większość rozmów została przez zawodniczkę wykasowana na wyraźne polecenie trenera
– czytamy w raporcie PZPN, do którego dotarliśmy.
Weronika R. o zachowaniu trenera rozmawiała z koleżankami z drużyny. Te poleciły jej żeby następną rozmowę z trenerem nagrała.
„Po kilku dniach trener zaproponował, że ją podwiezie do bursy. Pokrzywdzona w tajemnicy przed trenerem P. nagrała rozmowę. W trakcie rozmowy w samochodzie, która trwała około 30 minut, obwiniony nakłaniał zawodniczkę by ta nawiązała z nim relację intymną, zapraszał na wspólne wyjście z nim na wino. Na wstępie obwiniony mówił do zawodniczki by ta wyluzowała i zaczęła do niego mówić na »ty«”.
„Trener oświadcza, że w jego dotychczasowym związku jest jak jest i wielokrotnie powtarza do zawodniczki, że jego intencją nie jest by czuła się niekomfortowo. Zawodniczka kilkukrotnie próbuje to zbyć i mówi, że musi to przemyśleć. Mówi zawodniczce, że jeżeli ta pochwali się innym, to »mnie tu już nie będzie jako trenera«. Następnie trener oświadcza: pojedziemy jeszcze raz w ciemny las, żeby nie było, że rezygnuję tak za pierwszym razem”.
Dalej czytamy: „Trener domaga się od zawodniczki stanowczej deklaracji, co do wejścia w bliższą relację osobistą. Zawodniczka kluczy i unika deklaracji. Zawodniczka potem się tłumaczy, że nie potrafi nigdy tak wprost odpowiedzieć »nie«. Nagle trener łapie zawodniczkę za rękę i stwierdza: »ale masz zimne łapy«”.
(...)
Trener wszystkiemu zaprzeczał i mówił, że zawodniczka miała z nim flirtować i prowokować go. W wiadomości mailowej do PZPN tłumaczył się, że był kulturalny i nie zrobił niczego wbrew zawodniczce. Po wybuchu afery, gdy zawodniczki poinformowały prezesa klubu, trener został odsunięty od drużyny. Jednak gdy zawodniczka opuściła klub, wrócił do pracy z zespołem.
Komisja zważyła, co następuje: trener Wojciech P. nadużył relacji zależności wobec małoletniej zawodniczki. Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy wskazuje na naganne zachowanie trenera Wojciecha P., którego to zachowania nie da się pogodzić z wykonywaniem zawodu trenera młodzieży. Nakłanianie niepełnoletniej zawodniczki do nawiązania relacji intymnej nie mieści się w etosie powołania trenera. Nie ma znaczenia dla sprawy czy jego zachowanie wyczerpywało znamiona czynów zabronionych opisanych w artykułach kodeksu karnego.
Według PZPN, starszy o 23 lata trener naruszył normy moralno-etyczne.
Dostał zakaz pracy z młodzieżą. Odsunęli go od pracy z dziewczynkami z klubu Stomilanki, a dalej – mimo zakazu – pracował z chłopcami w KS Warmia. Dopiero po twoich pytaniach do KWP, przestał trenować chłopców. Trzeba pamiętać, że na takie zajęcie musiał mieć zgodę komendanta Mirosława Elszkowskiego
– opowiada zorientowany w sprawie policjant, który pracuje w Komendzie Wojewódzkiej w Olsztynie.
Jak dodaje, od czasu gdy wewnątrz policji funkcjonariusze dowiedzieli się o zachowaniu Wojciecha P., to na komendzie mówią o nim „Sekspert”.
Komendant Wojewódzki insp. Elszkowski o wszystkim wiedział
W styczniu ujawniliśmy, że naczelnik Krzysztof W. z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie składał propozycje seksualne podlegającym mu kobietom. Robił to przez SMS-y, na żywo i wysyłając wiadomości przez służbową skrzynkę mailową. Gdy kobiety zgłosiły to zastępcy komendanta, policjant został przeniesiony do innego komisariatu. W KMP w Olsztynie działa Wydział Kadr i Szkolenia, logistyczna komórka, na czele której stanął podinsp. Krzysztof W., i to tam doszło do skandalu.
Po ujawnionej przez Republikę aferze w policji, odniosła się do artykułu Komenda Wojewódzka Policji w Olsztynie, w której ocenie wypowiadający się w artykule policjanci zrobili to w krzywdzący sposób dla przełożonych sprawcy. Jednak po kilku tygodniach od publikacji naczelnik Krzysztof W. został wydalony ze służby w policji, czym przyznano nam rację.
Już po publikacji dowiedzieliśmy się, że Wojciech P. jest w Wydziale Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, który rozpatrywał zachowanie W.
Odpowiadając na Pana pytania informuję, że udzielanie Panu informacji na temat danych osobowych policjanta wykonującego czynności lub prowadzącego postępowanie w konkretnej sprawie, wykracza poza zakres dostępu prasy do informacji publicznej
– odpowiada Republice podkom. Tomasz Markowski, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie.
Ponadto zaznaczam, że Wydział Kontroli KWP w Olsztynie i pracujący w nim policjanci nie prowadzili żadnych czynności w sprawie, o którą Pan pyta
– dodaje.
Czynności wyjaśniające zostały przeprowadzone przez funkcjonariuszy Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie, gdzie wszczęte zostało również postępowanie dyscyplinarne. Decyzją Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie zostało ono przekazane do dalszego prowadzenia Rzecznikowi Dyscyplinarnemu Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie.
Odpowiedź rzecznika prasowego Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie insp. Mirosława Elszkowskiego, komentuje podinspektor, były funkcjonariusz:
Komenda Wojewódzka Policji jest jednostką nadrzędną do Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie, a wydział kontroli KWP w Olsztynie sprawuje formalnie nadzór instancyjny nad komórkami kontrolnymi jednostek podległych, w tym KMP w Olsztynie. Do tego wydziału spływają m.in. informacje i sprawozdania pokontrolne
– mówi Republice były funkcjonariusz policji i dodaje:
Jak wynika z odpowiedzi, komendant wojewódzki inspektor Elszkowski został poinformowany o sprawie prawdopodobnie właśnie przez podległe mu komórki kontrolne, a następnie wyznaczył rzecznika dyscyplinarnego.
Wojciech P. nie poniósł żadnych konsekwencji za swoje czyny ze strony przełożonych. Prawidłowo zareagował w tej sytuacji tylko PZPN, natomiast policja awansowała P. I chciała dodatkowo go uhonorować.
Policjant (nie) na medal
Z naszych nieoficjalnych ustaleń w KWP w Olsztynie wynika, że Wojciech P. miał zostać odznaczony medalem za długoletnią służbę, ale nasze zainteresowanie tematem i przesyłane pytania sprawiły, że wstrzymano nagrodzenie policjanta – nie doszło do wysłania wniosku do ministra spraw wewnętrznych Marcin Kierwińskiego.
Wojciech P. nie odpowiedział na nasze pytania.
Marcin Dobski
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X