Polska Tuska jest jak scenariusz filmów Barei
O systemie SENT, niszczącym drobnych kupców i przedsiębiorców z branży odzieżowej i obuwniczej, pisaliśmy już wielokrotnie. Jak się jednak okazuje System Elektronicznego Nadzoru Transportu skutecznie utrudnia także codzienne, pozazawodowe życie handlowców. To, co opisał nam jeden z nich mogłoby być scenariuszem dla Stanisława Barei. Paranoja w państwie Tuska przekracza jednak w wielu dziedzinach to, co starsi z nas pamiętają z okresu PRL.
Na początek jednak przypomnijmy po raz kolejny, czym jest SENT. To potężny system teleinformatyczny Krajowej Administracji Skarbowej. Został stworzony kilka lat temu, jeszcze w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy, żeby ścigać mafie VAT-owskie. Pierwotnie obejmował wyłącznie tzw. "towary wrażliwe" – paliwa, spirytus, susz tytoniowy czy odpady. Zasada jest prosta, ale restrykcyjna: przed wyjazdem w trasę każdy transport musi być rygorystycznie zgłoszony na specjalnej platformie (PUESC), kierowca ma obowiązek uruchomić aplikację śledzącą lub nadajnik GPS w aucie, a skarbówka widzi pojazd jak na dłoni. To, co za rządów obozu patriotycznego było wymierzone w patologię gospodarczą, po zdobyciu władzy przez Tuska posłużyło do niszczenia drobnych handlarzy i ich klientów. Niszy jednak też ich życie pozazawodowe.
Napisał nam o tym dziś Pan Mariusz, widz Republiki. "Przedstawię Panu sytuację z życia wziętą a dotyczącą właśnie ubeckiego systemu SENT na odzież", nie krył emocji nasz informator. I nie ma, co dziwić się jego zdenerwowaniu, gdy przeczytamy dalszą część historii.
Pan Mariusz opisuje: "Mam busa załadowanego odzieżą, mam też auto osobowe, które niestety rano odmówiło posłuszeństwa, a chciałem mamę, którą się opiekuję zawieźć do kościoła, a później na cmentarz do zmarłego niedawno taty. Muszę więc skorzystać z busa, ale żeby nie zapłacić kary za przewóz niezgłoszonej jeszcze odzieży - czyli 20 000 plus 5000 jako kierowca - muszę albo zarejestrować przewóz w systemie SENT czyli poważyć, zgłosić, zarejestrować, uruchomić GPS i tak dalej, albo rozpakować samochód po to tylko, żeby za godzinę czy też dwie pakować go z powrotem. Panie redaktorze ja w to... nie wierzę, że tak jest, ale to jest prawda. Ktoś wziął w łapę za ten przepis aby nas wykończyć?", zastanawia się przedsiębiorca.
Kto żyje w państwie Tuska - w cyrku się nie śmieje.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X