Przejdź do treści
NBP Prof. Adam Glapiński, jako pierwszy Prezes NBP, osobiście dokonał inspekcji zasobów złota wchodzących w skład oficjalnych aktywów rezerwowych NBP, zdeponowanych w skarbcu Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku
18:33 Ekipa Żurka znów w popłochu. Z powodu braków formalnych Sąd Rejonowy w Białymstoku podjął decyzję o zwrocie prokuraturze aktu oskarżenia wobec m.in. zastępcy szefa KPRP Adama Andruszkiewicza
18:07 W środę na autostradzie A4 między węzłami Kędzierzyn-Koźle i Krapkowice zostanie wprowadzona tymczasowa organizacja ruchu. Od godziny 9"00 rano do godziny 15:00 prowadzone będą prace serwisowe
17:05 Prezydent RP Karol Nawrocki wyraził radość z uwolnienia Andrzeja Poczobuta i podkreślił, że jest to potwierdzenie trwałości sojuszu polsko–amerykańskiego oraz dotrzymywania obietnic przez naszych strategicznych partnerów
16:20 Rada Ministrów Królestwa Hiszpanii przyjęła projekt wpisania tzw. prawa do aborcji do tamtejszej konstytucji. W ocenie rządzących Hiszpanią socjalistów, taka zmiana jest konieczna ze względu na potrzebę ochrony „praw kobiet”
15:14 57-letni kierowca, podejrzany o spowodowanie wypadku, w którym zginął poseł Łukasz Litewka, opuścił we wtorek areszt. Było to możliwe po wpłacie poręczenia majątkowego w kwocie 40 tys. zł
14:21 Szef KPRP: dlaczego śledztwo ws. Zondacrypto dopiero teraz i nie informowano wcześniej prezydenta
13:50 Wysłannik USA ds. Białorusi: pomogłem doprowadzić do uwolnienia trzech Polaków i dwóch Mołdawian
Ważne Ukazała się najnowsza książka prof. Sławomira Cenckiewicza i Michała Rachonia. Szczegóły na stronie sklep.tvrepublika.pl, tel. 22 232 37 70
Portal tvrepublika.pl informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami!
NBP Prof. Adam Glapiński, Prezes NBP: Zasoby złota NBP urosną do 700 ton, a Polska znajdzie się na liście TOP 10 z największymi zasobami złota.
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Busko-Zdrój zaprasza na spotkanie z prof. Janem Majchrowskim 1 maja, godz. 18:00 Pensjonat Sanato ul. 1 Maja 29, Busko-Zdrój
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Ciechocinek zaprasza na uroczystości Święta Flagi i Konstytucji 3 maja - 2 maja godz. 16:00 ul. Żelazna 5, przy MCK, Ciechocinek
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Dzierżoniów II zaprasza na Marsz 2 maja w Dzień Flagi. Początek godz. 10:00 na placu przed kościołem Maryi Matki Kościoła. Koniec przed pomnikiem Pamięci Losów Ojczyzn w Dzierżoniowie
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Nowa Sól zaprasza na X Paradę Motocyklową dla uczczenia 235. rocznicy uchwalenia konstytucji 3 maja - 3 maja godz. 13.30, po Mszy Świętej start z placu przy kościele św Józefa Rzemieślnika, Nowa Sól
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Jelenia Góra zaprasza na spotkanie z posłem Markiem Jakubiakiem. 4 maja, godz. 18:00. Aula w domu katechetycznym ul. Mikołaja Kopernika 1, Jelenia Góra
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Aleksandrów Łódz. zaprasza na spotkanie z kapelanem Prezydenta RP ks. Prof. Jarosławem Wąsowiczem i koordynatorem zagr. Klubów GP Pawłem Piekarczykiem 5 maja, godz. 18:00 ul. Wojska Polskiego 128, Aleksandrów Łódz
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Wołomin zaprasza na spotkanie z konstytucjonalista dr. Oskarem Kida, 5 maja, godz. 17.30 Sala parafialna kościoła MBC, ul .Kościelna 54, Wołomin
Wydarzenie 5 maja w Oratorium Jana Pawła II przy ul. Kościuszki 2 w Bełchatowie, odbędzie się spotkanie z posłami: Markiem Jakubiakiem (Wolni Republikanie) i Mateuszem Morawieckim (PiS). Początek o godz. 18:00
Wydarzenie Klub „GP" Gliwice oraz Młodzieżowy Klub "GP" Gliwice zapraszają na spotkanie z Tomaszem Sakiewiczem, Ewą Wójcik, Pawłem Piekarczykiem. Spotkanie poprowadzi Sabina Treffler. 29 kwietnia, godz. 18.00, Centrum Edukacyjne, ul. Jana Pawła 2, Gliwice
Ruch Obrony Granic: NASZA FLAGA NASZE GRANICE NASZA SUWERENNOŚĆ! 2 MAJA — FLAGI NA MASZT! Pokaż, że jesteś POLAKIEM!
Wydarzenie Ryszard Majdzik zaprasza na wiec poparcia dla referendum przeciwko odwołaniu Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa, przeciwko likwidacji struktur państwa polskiego i ograniczaniu środków na onkologię. Kraków, 11 maja, Pl. Matejki, g. 14:00

Oto siedem mitów o imigrantach!

Źródło: Getty Images

Tragiczny zamach w Manchesterze – najkrwawszy w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej od zamachu w Londynie w 2005 r. – skłania do powiedzenia otwarcie kilku prawd, rozwiania mitów i stereotypów, natrętnie powtarzanych przez wiele osób funkcjonujących w życiu publicznym Polski - pisze Ryszard Czarnecki w "Gazecie Polskiej Codziennie".

 

W polskiej debacie na temat imigrantów dominuje skrajna niekompetencja i brak doświadczenia wielu ludzi biorących w niej udział. Jestem pewien, że politycy, którzy zabierają głos, domagając się otworzenia drzwi do polskiego domu na oścież przybyszom spoza Europy, powinni pofatygować się do obozów dla uchodźców, porozmawiać z nimi, a nie mówić, co im ślina na język przyniesie.

Chrześcijanie – do Mosulu, muzułmanie – do Europy

Byłem w takich obozach w Iraku, Kurdystanie, Jordanii i Libanie. Wiem, o czym mówię. Tym bardziej więc chciałem rozwiać kilka mitów związanych głównie z islamskimi imigrantami. Gdy w Erbilu (Irbilu) rozmawiałem z chrześcijańskimi uchodźcami w paru różnych obozach, a także z ich duszpasterzami, zrozumiałem, że nasi „bracia w Chrystusie” bynajmniej nie chcieli jechać do chrześcijańskiej Europy. Chcieli natomiast wracać do w dużej mierze chrześcijańskiego Mosulu, gdzie ich dziadowie i pradziadowie mieszkali od setek lat. Gdy uczestniczyłem we mszy św. w obozowym baraku na przedmieściach stolicy irackiego Kurdystanu wśród tłumu rozmodlonych ludzi, zrozumiałem, że oni chcą być „na swoim”, w odległym o ledwie 100 km Mosulu właśnie. Stary Kontynent, zbudowany na fundamentach chrześcijaństwa, nie pociąga jako cel destynacji syryjskich czy irackich chrześcijan tak bardzo, jak pociąga muzułmanów. Europa zamieszkana wciąż jeszcze w większości przez wyznawców Chrystusa jest marzeniem przede wszystkim wyznawców, głównie młodych, proroka Mahometa. To wyraźnie widać w obozach dla uchodźców na szeroko rozumianym Bliskim Wschodzie. Ale mam wrażenie graniczące z pewnością, że zachodnioeuropejska poprawność polityczna nakazuje w tej sprawie milczenie. Jednak kto ma wiedzieć, ten wie.

I to właśnie jest mit numer jeden: że wśród uchodźców spoza Europy będzie bardzo wielu chrześcijan i naszym chrześcijańskim obowiązkiem jest ich przyjąć… Powiedzmy wprost: kolosalna większość imigrantów przybywających na nasz kontynent to wyznawcy islamu i to się nie zmieni.

Mitem numer dwa jest ten, który sugeruje, że będziemy sobie mogli owych imigrantów (uchodźców) wybrać, jak wybiera się potrawy z menu w restauracji. Ot, np. weźmiemy chrześcijańskie sieroty, chrześcijańskie matki z dziećmi, a nie młodych muzułmanów o niejasnych powiązaniach czy bijących rekordy w statystykach przestępczości w ich europejskich krajach osiedlenia. Niestety, nic z tych rzeczy. Unijne regulacje i międzynarodowe reguły gry jednoznacznie zabraniają dzielenia przyjmowanych imigrantów ze względu na wyznawaną przez nich wiarę czy płeć. Zatem, wbrew pozorom i sugestiom płynącym z różnych mediów, nie możemy „obstalować” chrześcijan czy kobiet.

Unijny szantaż

Mit trzeci mówi: „co nam szkodzi przyjąć 100 uchodźców, żeby pokazać dobrą wolę”. W tym kontekście zacytuję tylko stare polskie przysłowie: „daj mu palec, on za rękę chwyta”. Otóż, Ewa Kopacz w imieniu rządu PO-PSL we wrześniu 2015 r. na szczycie UE w Brukseli zgodziła się przyjąć nie 100 uchodźców, ale prawie 12 tys. w dwu ratach. Pierwsza zakładała sprowadzenie do Polski 7 tys., a druga niespełna 5 tys. Z oczywistych względów obrońcy PO i zwolennicy przyjmowania imigrantów eksponują tylko tę pierwszą „kwotę”. Jasne jest, że przyjęcie 100 czy 500 imigrantów unijnych roszczeń nie zaspokoi, Unia przypomni zobowiązania poprzedniego rządu i osobiste, choć złożone w imieniu Polski, premier Kopacz. Bruksela może to zrobić, cytując inne znane polskie porzekadło: „słowo się rzekło, kobyłka u płota”. Skrajną naiwnością jest oczekiwanie, że Polska „cwaniakując”, dla świętego spokoju weźmie parę setek imigrantów, a zachwycona Bruksela machnie ręką na pozostałych paręnaście tysięcy.

Mit czwarty to już rekord Guinnessa, gdy chodzi o łatwowierność w kontekście imigracji. Zakłada on, że zgodzimy się na – tu padają różne liczby – powiedzmy 7 tys. i szlus: więcej nie przyjmiemy. Otóż nic bardziej mylnego. Prawo międzynarodowe jednoznacznie nakazuje łączenie rodzin, gdy uchodźca tego sobie życzy. W wypadku imigrantów muzułmanów są to bardzo liczne rodziny, co pokazuje praktyka wielu krajów Europy Zachodniej, Północnej i Południowej, które to państwa, chcąc nie chcąc, musiały sprowadzać od kilku do nawet ponad dziesięciu (!) członków rodzin każdego imigranta. Do tego dochodzi porażający czynnik demograficzny, czyli ogromna reprodukcja, co powoduje wielki wzrost liczebny społeczności muzułmańskich w każdym kraju, który przyjął wyznawców islamu, nawet początkowo w skromnej liczbie.

 

Cudowne rozmnożenie” w Finlandii

Skądinąd dobitną ilustracją olbrzymiego wzrostu populacji migrantów spoza Europy jest przykład Finlandii, kraju, który w odróżnieniu od innych państw skandynawskich, jak Szwecja i Dania, bynajmniej nie otwierał bram na oścież dla pozaeuropejskich przybyszów. W 1990 r., ze względów humanitarnych, przyjął, jak opowiadali mi politycy współrządzącej w Helsinkach Partii Finów, 100 Somalijczyków. Ich liczba w ciągu ćwierćwiecza wzrosła 180 razy, osiągając przed 2015 r. 18 tys. A dziś już zdecydowanie przekroczyła 20 tys.

Mit numer pięć jest często serwowany nawet przez umiarkowanych przeciwników imigrantów, którzy jednak bojąc się reperkusji międzynarodowych, argumentują; przyjmijmy ich, bo potem i tak uciekną od nas do bogatszych krajów. Rzecz w tym, że i tu, przy tej narracji, wychodzi kompletna niewiedza. Bogatsze państwa zabezpieczyły się na brukselskim szczycie, ustalając, że po przymusowej relokacji imigranci, którzy na przykład uciekną z Polski do Niemiec, Austrii czy Szwecji, będą nie tylko odstawieni z powrotem na terytorium Rzeczypospolitej, ale za te obligatoryjne powroty służby np. RFN wystawią rachunek, za który zapłaci polskie państwo. Skończyły się zatem czasy, gdy z blisko 100 tys. przyjętych przez Polskę pod koniec lat 90. Czeczenów muzułmanów zostało… około tysiąca, bo reszta wybrała Kopenhagę, Sztokholm, Berlin i Wiedeń (do tych właśnie państw Czeczeni wyjeżdżali z Polski najczęściej). Teraz imigranci spoza Europy będą osiedlani u nas przymusowo i nie będą mogli stąd wyjechać. To świadczy zresztą, jak bardzo niehumanitarna jest dla nich ta „pomoc”.

Mit numer sześć mówi, że ze względów humanitarnych właśnie trzeba imigrantów spoza Europy zaprosić do Polski. Często jego propagatorzy powołują się na papieża Franciszka i polskich biskupów. Rzecz w tym, że ci uchodźcy, głównie muzułmanie, wcale do Rzeczypospolitej nie chcą przyjeżdżać. Po pierwsze, ze względu na niski socjal dla imigrantów. Polska jest przecież jednym z siedmiu najbiedniejszych krajów UE i nie stanowi atrakcyjnego adresu dla Afgańczyków, Syryjczyków czy Irakijczyków. Po drugie, imigranci spoza Europy wolą jechać do państw z milionowymi czy wielusettysięcznymi wspólnotami muzułmańskimi: do Francji, Niemiec, Holandii, Belgii czy Wielkiej Brytanii, a nie do Polski, gdzie muzułmanów jest tyle, co kot napłakał.

To nie rewanż za emigracje stanu wojennego

Mit numer siedem podkreśla, że po paru dekadach, gdy to Polaków przyjmowano jako imigrantów, nadszedł czas na rewanż i teraz my powinniśmy przyjmować uchodźców. Rzecz w tym, że w latach 70., 80., 90. setki tysięcy Polaków nie wyjeżdżały do Kabulu, Bagdadu czy Damaszku, tylko do krajów Europy Zachodniej, USA, Kanady czy Australii, a więc państw o podobnej do naszej kulturze, podobnej cywilizacji oraz profilu i korzeniach religijnych. To kompletnie co innego. Myślę, że Polacy, jak trzeba będzie, przyjmą proszących o azyl z powodu drastycznych zmian demograficzno-kulturowych w ich krajach Niemców, Francuzów, Belgów czy Holendrów. Ale doprawdy nie ma powodów, abyśmy, powołując się na historię, przyjmowali imigrantów z Afganistanu, Iraku czy Syrii. Taki moralno-historyczny szantaż jest fałszywy.

Te siedem mitów dotyczących imigrantów pokazuje, że zwolennicy sprowadzenia do Polski nie tyle kilku czy kilkunastu tysięcy imigrantów, ile po akcji łączenia rodzin i przy założeniu olbrzymiego wzrostu demograficznego tych środowisk 70–80 tys. przybyszów spoza Europy – po prostu nie mają żadnych ku temu merytorycznych argumentów i podstaw. Dlatego przyjęta przez polski rząd, zgodnie z nastrojami olbrzymiej większości społeczeństwa, „opcja zerowa”, czyli decyzja o nieprzyjęciu żadnych imigrantów, jest całkowicie słuszna.

 

Gazeta Polska Codziennie