Miernik: Niejednokrotnie miałem tzw. przeszukanie celi, polegające na czystej złośliwości: rozrzucaniu posłania, papierów, a nawet rzucaniu różańca na ziemię
– Nie mam statusu więźnia politycznego, nie nadano mi go, chociaż w tych zakładach jestem traktowany jak więzień polityczny – mówił w Telewizji Republika Zygmunt Miernik.
20 kwietnia decyzją sądu, Zygmunt Miernik został prawomocnie skazany na 10 miesięcy bezwzględnego więzienia za tzw. protest tortowy. Sąd uznał go za winnego naruszenia nietykalności cielesnej sędzi Anny Wielgolewskiej z Sądu Okręgowego w Warszawie, która została przez niego ugodzona tortem w tył głowy. Działanie Miernika było aktem rozpaczy wobec bezkarności zbrodniarzy komunistycznych, takich jak Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak i Stanisław Kociołek.
Dziś Zygmunt Miernik, który przebywa na przepustce, był gościem "Republiki na Żywo".
– Nie mam statusu więźnia politycznego, nie nadano mi go, chociaż w tych zakładach jestem traktowany jak więzień polityczny. Otrzymuję gazety, dostałem dodatkowy telewizor. Cela jest w tej chwili 4-osobowa, ze mną włącznie, a faktycznie jest 8-osobowa.
Nie mam dodatkowych żądań, a ubieganie się o status więźnia politycznego, jest potrzebne dla potomnych – mówił Miernik.
– Mam zarzut bandyckiego napadu na funkcjonariusza publicznego. Na sędzinę, która nie została rzucona tortem, a odznaczona nim przez podziemie. Powszechnie wiadomo, ze dezaprobata jest wyrażana nie pistoletem, nie nożem, nie kijem bejsbolowym tylko ciastkiem, pomidorem, jajkiem i to jest proces dozwolony. Porównałbym to do wyroku funkcjonariusza, który miał obowiązek zabezpieczyć lot katyński, za co brał pieniądze, nie dopełnił żadnych formalności i doprowadził do śmierci 96 osób i dostał 1,5 roku w zawieszeniu, więc porównajmy te wyroki – wskazał gość programu "Republika na Żywo".
Zygmunt Miernik zaznaczył, że "zawsze był człowiekiem wolnym". – Ale jestem jak zamknięty w złotej klatce kanarek. Brakuje mi możliwości działania na rzecz lepszej, niepodległej Polski, bo przecież wiemy ile instytucji jest opanowanych przez popłuczyny komunistyczne, nie wspominam już o sądach, które są "niezwisłe", bo albo jest zza Odry albo zza Buga – mówił.
Gość Telewizji Republika zaznaczył, że "miały miejsce szykany". – Próbowano mnie zastraszyć, byłem w celi 1-osobowej, monitorowanej 24 h na dobę, na spacery byłem wyprowadzany przez dwóch funkcjonariuszy. Przeszukiwano mnie, sprawdzano, po powrocie ze spacerniaka, rozbierano mnie do naga, jakbym miał coś ukryć, niejednokrotnie miałem tzw. przeszukanie celi, polegające na czystej złośliwości: rozrzucaniem posłania, papierów, a nawet rzuceniem różańca na ziemię – opowiadał.
Najnowsze
Andrzej Poczobut podziękował Donaldowi Trumpowi. Wymowny wpis po uwolnieniu z więzienia
Groźna sytuacja nad Bałtykiem. Został przechwycony rosyjski samolot rozpoznawczy
Tusk promował swoją książkę z Clooneyem. Lawina drwiących komentarzy po wpisach premiera