Ktoś podsłuchiwał świętokrzyski SLD?
Działacze świętokrzyskiej SLD odkryli, że w ich siedzibie został założony podsłuch. Sprawą zajęła się już policja.
Podczas ostatniego posiedzenia świętokrzyskiej SLD jeden z działaczy odkrył pod krzesłem podejrzane urządzenie. Po krótkiej konsultacji z resztą zebranych ustalono, że to podsłuch. - Zupełnie przypadkowo jeden ze sztabowców upuścił jakiś przedmiot i schylając się, zobaczył pod krzesłem jakieś urządzenie. Zdziwiło go to, bo przecież nie jest to miejsce na jakiekolwiek przyrządy – powiedział „Rz” przewodniczący świętokrzyskiego SLD Andrzej Szejna. - Tam odbywają się narady, czy to rady wojewódzkiej czy to sztabu wyborczego. Omawiamy tam szczegóły naszej strategii – dodaje.
Sprawę badają już lokalni śledzczy. St. sierż. Andrzej Baran ze świętokrzyskiej policji zastrzega, że urządzenie znalezione przez działaczy wcale nie musiało być używane do inwigilacji. - Dopiero wykonane badania, analizy pozwolą nam odpowiedzieć na pytanie, czy nie jest to np. atrapa. - mówi.
Politycy SLD zastanawiają się, kto mógł zamontować podsłuch. Wykluczają kogoś ze swojej partii. – Raczej myślę, że to były osoby trzecie. W świętokrzyskich strukturach partii nie ma żadnych konfliktów personalnych – mówi poseł Dariusz Joński.
Działacze planują zaapelować do komendanta policji, aby osobiście podjął się wyjaśnienia sprawy. Entuzjazmu nie wykazują śledczy, którzy tłumaczą, że policja jest apolityczna. - Interesuje nas zgłoszenie i ewentualnie naruszony przepis karny w tym zakresie. - wyjaśnia Baran.
Za założenie podsłuchu ewentualnemu sprawcy będzie grozić kara do dwóch lat więzienia.
Najnowsze
Trump przekonuje, że Iran chce porozumienia. "Negocjują resztką sił, zobaczymy, co się wydarzy"
Zapalony znicz przyczyną pożaru grobu posła Litewki
Zełenski apeluje do Trumpa ws. wsparcia militarnego. Ukraina: sytuacja krytyczna