Przejdź do treści
NBP Prezes NBP Prof. Adam Glapiński: Narodowy Bank Polski posiada w tej chwili ponad 632 tony złota. Jesteśmy w top 10 państw o największych zasobach złota na świecie. To historyczny moment
21:56 Minister obrony Ukrainy: testujemy cztery drony przechwytujące o napędzie odrzutowym, które mają zwalczać rosyjskie odrzutowe bezzałogowce typu Shahed
19:22 Siatkówka: polscy siatkarze wygrali 23. edycję Memoriału Jerzego Huberta Wagnera. W ostatnim meczu rozgrywanego w Krakowie turnieju pokonali Francję 3:1 (22:25, 25:17, 25:15, 25:20)
18:02 Koszykówka: reprezentacja Polski koszykarzy przegrała w Ergo Arenie z mistrzami świata i Europy Niemcami 94:96 po dogrywce (15:28, 16:13, 27:29, 25:13, dogr. 11:13) w drugim meczu 2. etapu eliminacji mistrzostw świata Katar 2027
16:10 Lublin: ok. 60 strażaków gasi pożar, który wybuchł w hali magazynowej przy ul. Kasprowicza
14:26 Chiny, Nepal: Bilans ofiar śmiertelnych powodzi wzrósł do blisko 770
14:15 USA: Teleskop NASA Nancy Grace Roman został wyniesiony w kosmos
13:20 Norwegia: W całym kraju odbyły się nabożeństwa w intencji zmarłego króla Haralda V
Ważne Ukazała się najnowsza książka "Reset" autorstwa prof. Sławomira Cenckiewicza, Michała Rachonia i Grzegorza Wierzchołowskiego. Szczegóły na stronie sklep.tvrepublika.pl oraz pod numerem tel. 22 232 37 70
Portal tvrepublika.pl Informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami - TVREPUBLIKA.PL
Wydarzenia Klub Gazety Polskiej w Piotrkowie i ROG zapraszają 1.09. do udziału w w marszu Ku Niepodległości. Rozpoczynamy na skrzyżowaniu przed Galerią Fokus w Piotrkowie Trybunalskim
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej w Piotrkowie Trybunalskim zaprasza do złożenia podpisów pod projektem ustawy STOP Banderyzmowi 31.08 i 1.09. w godz. 10-18.00 przed garlerią handlową Fokus
Wydarzenie Ruch Obrony Granic i Klub "Gazety Polskiej" Częstochowa zapraszają na Mszę Św. w dniu 01.09.2026r. o godzinie 3:30 w miejscu faktycznego rozpoczęcia II Wojny Światowej, Podłęże Królewskie kościół Świętego Antoniego z Padwy
Wydarzenia Ruch Obrony Granic zaprasza 1 września o godz. 18:00 przed Ambasadę Niemiec przy ul. Jazdów 12/2 w Warszawie na pikietę w 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej pod hasłem "Pamięć! Prawda! Reparacje!"
Wydarzenie Ryszard Majdzik zaprasza 1 września o godz. 18:00 przed Konsulat Niemiec przy ul. Stolarskiej w Krakowie na pikietę w 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej pod hasłem “Pamięć! Prawda! Reparacje!”.
Wydarzenia Klub "Gazety Polskiej" Nowy Sącz im. J. Olszewskiego zaprasza na sądeckie obchody 87 rocznicy wybuchu II Wojny Światowej 1 września, godz. 11:00 Msza Św. Kościół na Starym Cmentarzu godz. 12:00 uroczystości pod Sądecką Piętą, Nowy Sącz
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Łuków zaprasza na obchody 87 rocznicy wybuchu II Wojny Światowej 1 września, godz. 17:00 Msza Św., złożenie kwiatów oraz dalsze uroczystości. Cmentarz Świętego Rocha w Łukowie.
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Gdańsk II, Ruch Obrony Granic zapraszają na pikietę "Pamięć! Prawda! Reparacje!" 1 września, godz. 18:00 pod konsulatem RFN al. Zwycięstwa 23
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Poznań oraz Strażnica Ruchu Obrony Granic w Poznaniu, zapraszają na protest w 87 rocznicę wybuchu II Wojny Światowej, 1 września, godz. 18:00 pod Konsulat Honorowy Niemiec, ul. Iłłakowiczówny 11, Poznań
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Jastrzębie-Zdrój zaprasza na obchody 87 rocznicy wybuchu II Wojny Światowej 1 września, godz. 17:00 Tablica Rotmistrza Witolda Pileckiego os. Przyjaźń, Jastrzębie-Zdrój
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Lubin zaprasza na Koncert patriotyczny Pawła Piekarczyka w hołdzie ofiarom Zbrodni Lubińskiej i II wojny światowej. 2 września, godz. 19:00 Kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Lubinie
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" zapraszają do udziału w pielgrzymce do Lourdes w dniach 28.09-07.10.2026 - ilość miejsc ograniczona. Szczegóły i warunki udziału na stronie wielkiwyjazd.pl

Komu potrzebna jest chmara dziennikarzy w polskim Sejmie?

Źródło: Twitter

Kiedy patrzę na to co się w tym momencie dzieje w Sejmie, na to bezsensowne blokowanie mównicy przez „nowoczesnych” parlamentarzystów, to jestem święcie przekonany, że gdyby nie było tam kamer, nie było by i tego cyrku, tego przeciągania obrad w nieskończoność, tego parcia do zwarcia – po to tylko by tylko pokazać się „na szkle”. Najlepiej, gdyby „nowoczesnych” usunęła straż marszałkowska; to dopiero byłby super „njus”! Na cały świat! Przekaz wyglądałby tak: patrz demokratyczny świecie, jak pracuje polski Sejm, kierowany przez faszystowską partię! A nie: patrz świecie, jak popisuje się durnotą i bezsilnością totalna opozycja, zwalczająca legalnie wybrany rząd. Prowokatorom sejmowym niezbędni są pracownicy medialni.

Po ostatnich antypisowskich artkułach zwykły obywatel może sobie pomyśleć, że nowa władza faktycznie zamachnęła się na wolność wypowiedzi dziennikarskiej, bo ograniczyła pracownikom mediów poruszanie się po gmachu Sejmu. Tym bardziej może tak pomyśleć, że w tej materii o dziwo zapanowała zgodność prawej strony z lewą. Codzienni medialni przeciwnicy polityczni i światopoglądowi nagle stanęli wspólnie na jednej linii frontu. Cóż ich tak ni stąd ni z owąd połączyło? Moim zdaniem jest to perspektywa maleńkiego ograniczenia bezkarności czwartej władzy, która we wszystkich dziedzinach i miejscach naszego życia społecznego, coraz częściej także prywatnego, porusza się de facto bez żadnych reguł, zasad, praw. Coraz częściej także bez poczucia zwykłej przyzwoitości.

Zwykły obywatel nie ma możliwości szwendać się codziennie godzinami po gmachu Sejmu. Liczni pracownicy medialni owszem – chwalą sobie to zajęcie. Cieplutko zimą, raczej chłodno latem, na głowę nic nie pada, czysto dookoła, elegancko (dlatego rażą tu bardzo łachy operatorów telewizyjnych oraz wyłażące z portek koszule większości fotoreporterów). Do tego znikomy wysiłek fizyczny i intelektualny, słowem: robota prawie żadna. Polega głównie na czyhaniu.

Główny korytarz gmachu Sejmu obstawiony jest kamerami wszelkiej maści. Pracownicy medialni spoza telewizji mało się tu liczą. Każda stajnia telewizyjna jest reprezentowana. Kamery czyhają na głównych polityków, ci zaś najczęściej jednak przechodzą przed obiektywami szybko, nie zwracając uwagi na pracowników medialnych. Jednak wytrwali „dziennikarze” czyhają nieustannie, bo może jednak jakaś Najwyższa Władza przed nimi przystanie, a może jeszcze lepiej ktoś się potknie i przewróci? To byłby dopiero „njus”! Osobnicy czyhający za kamerami mają wyraźne zlecenia na wyznaczonych polityków, wiedzą kogo mają pokazać z fajnej strony, a kogo np. w grymasie zmęczenia, ziewającego lub głodnego (jak np. prof. Krystynę Pawłowicz). Tymczasem o zmęczenie i zgłodnienie w Sejmie naprawdę łatwo, bo obrady i głosowania trwają tu często, tak jak np. ostatnio, do pierwszej w nocy.

Celowo nie używam w tym komentarzu słowa dziennikarze, bowiem jako sam funkcjonujący w tym zawodzie (choć nie tylko w tym) od lat już ok. 40, mam o nim zupełnie inne wyobrażenie. Czyż bowiem jest dziennikarzem osobnik, który aby zadać pytanie musi je otrzymać podane ze swojej centrali na słuchawki lub mieć je zapisane przez przełożonych na kartce? Dziś pracownikowi medialnemu nie wolno się od tych instrukcji oddalić ani na jotę pod rygorem wywalenia na pysk z redakcji. Sam, nie będąc co prawda posłem, spotkałem się z taką sytuacją, że młodziutka przedstawicielka głównego programu informacyjnego zaczęła ze mnę rozmowę nawet nie pytaniem, lecz swoistą zachętą „niech pan coś powie”. To są dziennikarze? To są pracownicy medialni, najczęściej bardzo młodzi, bo wtedy bezgranicznie posłuszni i niedrodzy, o skromniutkiej wiedzy, albo i żadnej, nie zadający pytań nie tylko swoim rozmówcom, ale i przełożonym.

Jest też druga strona tego teatrum. Posłowie, zwykli posłowie. Jest ich niemało, 460, nie każdy może być Ważnym Politykiem, ale prawie każdy chciałby nim być. A przynajmniej chce się jakoś pokazać, błysnąć w którymś okienku telewizyjnym choć przez chwilę, bo przecież wie, że prędzej czy później znów przyjdą wybory. Ci państwo bardzo chętnie paradują głównym korytarzem przed kamerami, niczym po promenadzie, i cały czas kątem oka zerkają, czy obiektywy nie są czasami skierowane na nich, czy nie trzeba przystanąć, by załapać się choćby w tle rozmowy prowadzonej z jakimś ulubieńcem mediów. Postronny widz, gdyby taki się tu znalazł, mógłby odnieść wrażenie, że niektórzy po prostu kokietują kamery. Medialnego kontaktu najbardziej spragnieni są rzecz jasna przegrani, czyli opozycja. Liczą na to, że media ich podlansują, podniosą ich ranking. Trzeba przyznać, że niektórzy rzeczywiście nie pomylili się w swoich rachubach, bo bez solidnego lansu taki polityczny nikt jak pan Petru, nigdy nie zostałby zauważony. Najgorsze w tym jest, że systematycznie traci na znaczeniu sama treść przekazu; chodzi po prostu o PR, może być również czarny, ważne, by trafić „na szkło”. Ponieważ zbiega się to z coraz marniejszą wiedzą ogólną młodzieży stojącej za kamerami („dziennikarzy”), efekt w debacie publicznej jest katastrofalny.

Słyszę właśnie w radio lament: „PiS ogranicza dostęp obywateli do parlamentu!”. A więc pomiędzy mediami i obywatelami postawiono znak równości. Wyjątkowo paskudna manipulacja. Znak równości można i należy postawić tylko między pracownikami medialnymi a ich właścicielami; obywatele są jedynie manipulowanym polem przetargowym. A jakiż to dostęp do parlamentu mieli dotychczas obywatele w wyniku działalności mediów? Mogli zobaczyć trochę pyskówek, prof. Pawłowicz jedzącą kanapkę i notorycznie Petru. Awantury – oto ulubione kąski mediów. Co obywatele rzeczywiście wiedzą o prawdziwym sejmowym życiu, co relacjonuje im się poza burdami? Czy wiedzą coś np. o pracach kilkunastu komisji, na forum których wypowiadają się także różni eksperci, gdzie dokonuje się analiz społecznego życia? Czy owo szwendanie się po korytarzach w oczekiwaniu na potknięcia któregoś polityka ma „robić” za obywatelski przekaz? A gdzie prawdziwi komentatorzy parlamentarni, ludzie obdarzeni dużą wiedzą, doświadczeniem, reprezentujący polską rację stanu? Zawód takiego komentatora, ważnej postaci w zagranicznych światach medialnych, u nas w ogóle się nie wykształcił. Wykształcił się w to miejsce zawód szwendacza parlamentarnego, który sprawia, że zwykły obywatel ma z tego powodu jedynie znamiona prawdy. Gdyby ktoś z pomstujących na ograniczenia wprowadzane przez PiS bywał trochę w świecie, bywał w innych parlamentach, nie plótłby banialuków na temat wprowadzania porządku w pracy, tzw. dziennikarzy oraz posłów. Nigdzie tak jak u nas nie można szwendać się po parlamencie, nigdzie nie czają się na każdym kroku kamery, nigdzie nie przeszkadza się w pracy, nie molestuje posłów. Nigdzie też nie lekceważy się tak bardzo bezpieczeństwa parlamentarzystów, jak w polskim Sejmie. To jest druga strona teatrum.

Podobno w wyniku wprowadzonych ograniczeń pracownicy medialni nie dadzą sobie rady z relacjami z Sejmu. Jeśli tak, to trzeba ich wymienić na takich, którzy sobie radę dadzą – są tacy. Pewien znany dość redaktor na ten przykład, który żadnym sprawozdawcą parlamentarnym nie jest, tak samo jak olbrzymia większość lamentujących, nie tylko złośliwie drwi z PiS-u, ale nawet grozi: „Gratuluję, rachunek przyjdzie za trzy lata”. Myślę, że niektórzy powinni te rachunki dostać wcześniej, jak np. wyżej wspomniany redaktor, który od pewnego czasu stoi w dynamicznym rozkroku, jedna nogą po prawej stronie, drugą zaś po niemieckiej (Bauer) w radiostacji RMF. Temu panu proponuję, by udał się do Bundestagu i tam spróbował sprawdzić, „którzy posłowie chodzą po parlamencie pijani, a którzy zasypiają na wycieraczkach”. Redaktor ów na łamach prawicowego portalu posługuje się demagogiczną nowomową charakterystyczną dla RMF-u, obwieszczając „zamykają Sejm przed dziennikarzami”. Nie zamykają, lecz ograniczają szwendanie się, robią porządek. Także w Sejmie. Także późno i za wolno. Ale lepiej późno niż wcale.

Jeszcze na dodatek władza obiecuje, że postawi ekstra budynek dla pracowników medialnych. Dobrze, ale może wcześniej poczekać aż wykażą się jakimiś sukcesami przynoszącymi coś pozytywnego obywatelom, bo sprawozdań z pyskówek, które występują we wszystkich parlamentach świata, często w dużo większej skali, obywatele mają już totalnie dosyć. Podobnie jak nieustannego wysłuchiwania polityków, którzy wypowiadają się na każdy temat, o każdej godzinie, w każdej sprawie, tak jakby w kraju nie było innych ludzi godnych zabrania głosu. To właśnie ta wygoda pracy w Sejmie sprawia, że nie ruszają tyłka z miejsca, nie jeżdżą po kraju, nie penetrują i nie szukają tematów.

A na koniec przypomnijmy: istnieje przecież internetowa telewizja sejmowa, która relacjonuje non stop przeróżne obrady. Oczywiście można i trzeba ją udoskonalić, ale nie opowiadajmy głupot o zamykaniu Sejmu przed obywatelami (czytaj: przed mediami).


Leszek Sosnowski

Prezes wydawnictwa Biały Kruk i publicysta miesięcznika „Wpis”.

Usunięto obraz.

Wpis.pl