Groził Ziobrze „sznurkiem”. Teraz tłumaczy się Żurkiem i alkoholem
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro poinformował w ostanim czasie o groźbach, jakie otrzymuje od zwolenników obecnej władzy. Jedna z nich zawierała wprost wezwanie do „sznurka” dla polityka opozycji. Gdy sprawa ujrzała światło dzienne, autor wiadomości zamiast wziąć odpowiedzialność, zaczął tłumaczyć się alkoholem, autokorektą w telefonie i rzekomą pomyłką między „sznurkiem” a „Żurkiem”. To wyjaśnienie wywołało falę komentarzy i kompromitacji.
Agresywne ataki na Ziobrę i brak odpowiedzialności
Ataki na byłego ministra sprawiedliwości nie ustają. Od momentu zmiany władzy w 2023 roku Zbigniew Ziobro stał się jednym z głównych celów agresji słownej ze strony środowisk sprzyjających koalicji 13 grudnia. Polityk przebywa obecnie na Węgrzech, gdzie otrzymał azyl polityczny, argumentując swoją decyzję realnym zagrożeniem wolności oraz brakiem gwarancji rzetelnego traktowania w polskich sądach.
W przestrzeni publicznej regularnie pojawiają się wobec niego oskarżenia, insynuacje i coraz ostrzejsze wypowiedzi. Część z nich przekracza granice dopuszczalnej debaty politycznej, przybierając formę jawnych gróźb. To właśnie w tym kontekście były minister poinformował o wiadomościach, które otrzymał za pośrednictwem mediów społecznościowych. Jedna z nich zawierała bezpośrednie wezwanie do przemocy. Autor pisał do Ziobry: „Złodzieju szykuj się na sznurek”. Druga wiadomość miała równie agresywny charakter. Sprawa szybko została nagłośniona, a były minister zapowiedział podjęcie kroków prawnych, wskazując, że groźby dotykają nie tylko jego samego, ale również jego rodziny.
Gdy tożsamość autora wyszła na jaw, okazało się, że jest nim były kandydat na radnego, związany z lokalnym środowiskiem wspieranym przez Koalicję Obywatelską. Mężczyzna potwierdził, że to on wysłał wiadomości, jednak zamiast jednoznacznych przeprosin pojawiła się próba ich bagatelizowania - podaje Fakt. Autor gróźb przekonywał, że działał pod wpływem alkoholu, a treść wiadomości była wynikiem "autokorekty" w telefonie. Tłumaczył, że zamiast słowa „sznurek” chciał użyć nazwiska Żurek, a cała sytuacja miała być zwykłą pomyłką. Dodatkowo wskazywał, że pisał jedną ręką, trzymając papierosa i grzaniec.
To wyjaśnienie wywołało falę komentarzy i niedowierzania. W opinii wielu obserwatorów mamy do czynienia z klasycznym przykładem relatywizowania gróźb, które w innych okolicznościach spotkałyby się z natychmiastową reakcją służb państwowych. Tym razem jednak próbuje się je sprowadzić do niegroźnego żartu i „kulinarnej pomyłki”.
Źródło: Republika, fakt.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X