Sakiewicz uniknął aresztu dzięki asystentce? Szokujące kulisy interwencji
Podczas programu „Klub Republiki” prowadzący Adrian Klarenbach przedstawił możliwy scenariusz policyjnej interwencji w mieszkaniu/biurze redaktora naczelnego Tomasza Sakiewicza. Według niego obecność asystentki uniemożliwiła realizację opcji, w któryej Sakiewicz miał zostać aresztowany.
W programie „Klub Republiki” poseł Mariusz Gosek i Adrian Klarenbach omówili incydent, do którego doszło 20 maja w mieszkaniu pełniącym jednocześnie funkcję biura redaktora naczelnego Tomasza Sakiewicza, w kontekście możliwego aresztowania szefa Domu Wolnego Słowa. Goście programu stwierdzili, że interwencja policji mogła być elementem szerszego planu mającego doprowadzić do zatrzymania i aresztowania Sakiewicza.
Klarenbach podkreślił, że gdyby Sakiewicz był w domu sam, funkcjonariusze prawdopodobnie by go aresztowali, a kamery nasobne „dziwnym trafem” by nie zadziałały.
I myślę, że 20 maja Tomek Sakiewicz byłby przewieziony, proszę Państwa, z aresztu do prokuratury. Tudzież prokurator wspaniałomyślnie udałby się już bezpośrednio do aresztu, żeby tam przesłuchiwać Tomka na okoliczność tego, jakim cudem Ziobro wyjechał z Węgier.
Wskazał dalej, że to obecność asystentki pokrzyżowała cały plan.
Kobieta zażądała od funkcjonariuszy wylegitymowania się i nie zgodziła na ich wejście bez podstawy prawnej. Policjanci zachowali się agresywnie – skuli ją z tyłu kajdankami, sprowadzili siłą z trzeciego piętra i porzucili na zewnątrz, po czym odjechali radiowozem - wskazał poseł Gosek
Zwrócił uwagę na kilka kluczowych aspektów: mieszkanie jest jednocześnie biurem, więc obowiązuje tam tajemnica dziennikarska.
A osoba przebywająca w domu na zaproszenie gospodarza jest jego gościem i nie musi się legitymowa - dodał Klarenbach. - We własnym domu to ja ustalam prawa i reguły – podkreślił.
Zdaniem posła bezprawnie pozbawiono Aleksandrę wolności (art. 189 KK).
Obaj rozmówcy ostrzegali, że w razie eskalacji konfliktu media głównego nurtu przedstawiłyby Sakiewicza jako agresora, który zaatakował funkcjonariuszy. Brak nagrań z kamer, możliwość podrzucenia dowodów i brak przybranej osoby przy czynnościach miały ułatwić taką narrację.
Gdyby nie chłodna głowa Tomasza Sakiewicza, mogłoby dojść do sytuacji, po której byłby areszt – podsumowali.
Goście programu wyrazili przekonanie, że interwencja nie miała charakteru rutynowego, lecz była elementem politycznej gry wymierzonej w jednego z najważniejszych dziennikarzy mediów konserwatywnych.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X