Dziennikarz „Przeglądu” jeździł do Rosji na koszt fundacji powiązanej z Kremlem
Wicenaczelny "Przeglądu" wielokrotnie podróżował do Rosji na zaproszenie fundacji powiązanej z Kremlem. Ujawnione informacje pokazują kulisy spotkań z przedstawicielami rosyjskich elit i finansowania tych wyjazdów. Sprawa wywołuje poważne pytania o niezależność pracy dziennikarskiej.
Wyjazdy do Rosji i rola fundacji
Po publikacji tekstu autorstwa Tomasza Jastruna, w którym zamieścił skandaliczne rozważania o "mordobiciu" wobec środowiska „Gazety Polskiej”, jego krąg tygodnika "Przegląd" przyciągnął uwagę mediów. W artykule opublikowanym pod koniec kwietnia wykluczał merytoryczną dyskusję ze środowiskiem Domu Wolnego Słowa:
— Z autorami „Gazety Polskiej”, podobnie jak z jej czytelnikami, już nie można dyskutować, nie ma płaszczyzny do polemiki, zostaje tylko mordobicie lub mord po prostu — czytamy w tekście Tomasza Jastruna.
Wielu komentatorów zadaje pytanie o celowość i powód tak agresywnej publicystyki. Dziennikarze Niezależnej postanowili zbadać działalność Jastruna i jego powiązania finansowe. Nowe informacje są wyjątkowo niepokojące. Paweł Dybicz, pierwszy zastępca redaktora naczelnego tygodnika, wielokrotnie podróżował we przeszłości do Rosji. Wyjazdy miały odbywać się na zaproszenie Fundacji Wspierania Dyplomacji Publicznej im. A. Gorczakowa, powołanej dekretem władz rosyjskich. Fundacja pokrywała koszty podróży, zakwaterowania oraz całego programu pobytu, co rodzi spekulacje o charakter tych wizyt oraz ich potencjalny wpływ na narrację medialną.
Dybicz odnosił sieć wielokrotnie do relacji polsko-rosyjskich. W jednym z wpisów komentował sytuację po agresji Rosji na Ukrainę:
— Nie tylko wielce zasmuciła. I jeszcze ta świadomość, że tępe rusofoby dziś głoszą swój triumf, mówiąc, że zawsze wiedzieli, iż Ruskie to dzika Azja. Rewelacje Macierewicza uznaję za kabaret — pisał.
Wypowiedź wywołała falę krytyki, szczególnie w kontekście brutalności rosyjskiej agresji.
Podczas wizyt w Rosji dziennikarz miał uczestniczyć w spotkaniach z przedstawicielami rosyjskich elit politycznych i eksperckich. Wśród nich znaleźli się m.in. osoby związane z rosyjskim MSZ oraz środowiskiem Klubu Wałdajskiego. Pomimo prób kontaktu z Dybiczem, nie udało się uzyskać jego stanowiska w sprawie opisanych wydarzeń. Sprawa budzi poważne wątpliwości dotyczące standardów pracy dziennikarskiej, niezależności mediów oraz możliwych wpływów zewnętrznych.
Źródło: Republika, niezależna.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X