Decyzja o likwidacji oddziału onkologii i hematologii dziecięcej w Katowicach wywołała burzę
Decyzja o zamknięciu, z pierwszym dniem lipca, oddziału onkologii i hematologii dziecięcej Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach i przeniesieniu małych pacjentów do powstałego w tym samym czasie Śląskiego Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej w Zabrzu budzi protesty, których zasięg daleko przekroczył granicę regionu. Zdesperowani rodzice małych pacjentów zdecydowali się, za pośrednictwem jednej z fundacji, skierować sprawę do prokuratury.
O likwidacji oddziału w Katowicach i utworzeniu analogicznej placówki w Zabrzu zadecydował Śląski Uniwersytet Medyczny. Uniwersytetu nie przekonały dotąd protesty rodziców małych pacjentów ani nawet ostry sprzeciw lekarzy, którzy, w dzień po likwidacji ich dotychczasowego miejsca pracy w Katowicach, złożyli wypowiedzenia, odmawiając przenosin do Zabrza. Jako powód medycy podali brak wystarczającego zaplecza Zabrza do leczenia dzieci z nowotworami, a zwłaszcza małych pacjentów z guzami litymi układu nerwowego
Lekarze zwrócili też uwagę na absurd przenosin pacjentów, w sytuacji, gdy będą oni i tak przewożeni do Katowic (odległych o 25 km) na specjalistyczne konsultacje.
To co budzi sprzeciw lekarzy u rodziców chorych onkologicznie dzieci wywołuje przerażenie. Rodzice zwracają uwagę iż w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach znajduje się oddział neurochirurgii, co pozwala, w nagłych przypadkach, na praktycznie natychmiastową interwencję chirurgiczną. W Zabrzu, jak podkreślają rodzice, takiej możliwości nie ma, a więc placówka, według nich, nie zapewnia należytej opieki nad chorymi onkologicznie małymi pacjentami.
Jak poinformowała jako pierwsza Gazeta Prawna, zdesperowani rodzice małych pacjentów, szukający ratunku i pomocy, zdecydowali się, za pośrednictwem jednej z fundacji, skierować sprawę do prokuratury. Rodzice zaalarmowali także Rzecznika Praw Pacjenta, Polskie Towarzystwo Onkologii i Hematologii Dziecięcej.
Sytuacją małych pacjentów przejęty jest także m. in. prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński, który we wpisie na swoim profilu społecznościowym napisał m. in.: "w ostatnim czasie został zlikwidowany oddział Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach na którym specjalistycznemu leczenie otrzymywały dzieci chore na nowotwory, w tym najtrudniejsze przypadki guzów mózgu - mając na miejscu wszystkich potrzebnych specjalistów: neurochirurgów, chirurgów, anestezjologów, intensywną terapię. Pacjenci tego oddziału zostali skierowani do nowego ośrodka w Zabrzu, który - jak wynika z przekazanej informacji - nie ma specjalisty zdolnego przejąć pełnej opieki nad dziećmi z guzami mózgu. Ci mali pacjenci są dziś odsyłani do innych miast - także z powrotem do Katowic, skąd ich leczenie zabrano (...) Jeżeli istnieje możliwość wypracowania rozwiązań, które pozwolą jeszcze lepiej zabezpieczyć potrzeby dzieci i ich rodzin – niezależnie od tego, czy będzie to przywrócenie części świadczeń, stworzenie nowego modelu współpracy między ośrodkami czy inne rozwiązanie organizacyjne, proszę o ich rozważenie. Tym bardziej, że tu każda godzina, każdy dzień są na wagę zdrowia, a czasami nawet życia dzieci", napisał samorządowiec w apelu skierowanym m. in. do Ministerstwa Zdrowia.
Dramatem małych pacjentów i ich rodzin zainteresowało się Radio ZET. W odpowiedzi na pytania stacji Szpital Kliniczny w Zabrzu ocenił, że „zasadniczym wyzwaniem organizacyjnym nie było przygotowanie nowego ośrodka, lecz jednoczesne niepodjęcie pracy bez jakiegokolwiek uprzedzenia przez cały zespół lekarzy specjalistów przewidzianych do kontynuowania leczenia pacjentów".
Szpital zapewnił, że Śląskie Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej w Zabrzu zostało przygotowane do rozpoczęcia działalności pod względem organizacyjnym, lokalowym, sprzętowym, diagnostycznym i proceduralnym. „Natomiast jednoczesne rozwiązanie stosunków pracy przez wszystkich lekarzy specjalistów oraz ich jednoczesna nieobecność od pierwszego dnia funkcjonowania nowego ośrodka stanowiły okoliczność, która obiektywnie zwiększyła ryzyko organizacyjne i wymagała natychmiastowego wdrożenia działań zabezpieczających. Szpital niezwłocznie wdrożył zaplanowane wcześniej procedury przygotowane na taką ewentualność", czytamy w odpowiedzi przesłanej Radiu ZET.
Placówka zapewniła też (cytat za Radiem ZET) iż "wdrożone zostały działania, których celem jest zapewnienie ciągłości świadczeń, a na ten moment sytuacja nie wpłynęła na ich realizację". „Aktualnie w Centrum zatrudnionych jest 9 lekarzy specjalistów oraz 9 lekarzy rezydentów. Organizacja dyżurów została dostosowana do rzeczywistej liczby hospitalizowanych pacjentów oraz ich stanu klinicznego. Pacjenci mają również zapewniony dostęp do konsultacji lekarzy innych specjalności zatrudnionych w Szpitalu. Sytuacja jest na bieżąco monitorowana, a Szpital pozostaje przygotowany do wdrażania kolejnych działań organizacyjnych, jeżeli będzie to konieczne dla zapewnienia bezpieczeństwa pacjentów", czytamy w odpowiedzi na pytania Radia ZET.
Źródło: Radio ZET, FB, Gazeta Prawna, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X