Spóźnione oświadczenie Wielichowskiej. Oskarża PiS, Konfederację i prawicowe media [SONDA]
„Od kilku dni stałam się obiektem zmasowanej kampanii nienawiści opartej na kłamstwie i pomówieniach - zorganizowanej przez PIS i prawicowe media – napisała po długim czasie milczenia ws. skandalu pedofilsko-zoofilskiego w Kłodzku Monika Wielichowska, wicemarszałek Sejmu. W oświadczeniu z nazwy wymieniła Republikę, oczywiście w negatywnym kontekście.
Powtarzane kłamstwa mają utrwalić przekonanie, że pomagałam osobom oskarżonym i skazanym za pedofilię.
To nieprawda! Każde przęstepstwo, a zwłaszcza tak straszne musi zostać ukarane – pisze Monika Wielichowska.
Wicemarszałek twierdzi, że sprzeciwia się rzekomemu wykorzystywaniu tragedii dzieci do bieżącej walki politycznej. Tłumaczy też, że zajmowanie się sprawą jest „szkodliwe” i może „pogłębiać cierpienie ofiar”.
Są również zarzuty w stosunku do politycznej konkurencji i Telewizji Republika. Przypomnijmy, to nasza stacja od początku rzetelnie informuje o sprawie. Gdyby nie my, prawdopodobnie Polacy nie mieliby się skąd dowiedzieć o Kamili L. i jej mężu, skazanym za wieloletnie popełnianie czynów pedofilskich i zoofilskich. Media prorządowe jak ognia unikają kłodzkiej afery tak blisko związanej z partią Donalda Tuska.
Wielichowska zaatakowała też Polaków, którzy masowo sprawę komentują w mediach społecznościowych, nazywając ich trollami.
Za przestępcami dopuszczającymi się obrzydliwych czynów ruszyli polityczni gracze — związani z PiS, Konfederacją, TV Republiką i innymi prawicowymi mediami. Polityczna nagonka, w której wykorzystywane są farmy trolli uderza dziś przede wszystkim w niewinne dzieci — ofiary, które muszą być bezwzględnie chroniona – napisała poseł KO.
Dalej wyjaśnia, że Kamila L. „przestała być członkinią partii w momencie powzięcia wiedzy o zarzutach”, a stało się to ponad 2 lata temu.
Tłumaczy też, że nie miała żadnych relacji ze skazaną, ani prywatnych, ani zawodowych. Przypomnijmy, zdjęcia pokazane przez media, w tym Republikę, mówią coś zupełnie innego.
Nie łączyły mnie z nią nigdy żadne prywatne kontakty. Nie łączyły mnie z nią żadne kontakty zawodowe. Nigdy nie była asystentem, pracownikiem ani współpracownikiem mojego biura poselskiego. Nie interweniowałam na jakimkolwiek etapie postępowania prokuratorskiego czy sprawy karnej – wyjaśnia Wielichowska.
Na koniec oświadczenia można przeczytać standardową i niewiele wnoszącą do sprawy formułkę. Jak to bywa w przypadku środowisk centrowo-lewicowych, padają słowa o nienawiści i szacunku.
Polska nie może być sprowadzona do roli poligonu na którym rozstrzeliwuje się prawdę i przyzwoitość. Miejsca, gdzie króluje polityka nienawiści, która niszczy wszystko i wszystkich. Debata publiczna zaś musi opierać się na szacunku i poszanowaniu praw jednostki.
Monika Wielichowska
Źródło: Republika, Facebook
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Zamiast mundialu mecz towarzyski z Nigerią. PZPN potwierdza spotkanie na Narodowym
Śmiertelny wypadek na S17. Utrudnienia mogą potrwać godzinami
Spóźnione oświadczenie Wielichowskiej. Oskarża PiS, Konfederację i prawicowe media [SONDA]