W krakowskim referendum nie obyło się bez skandalu
W jednym z lokali referendalnych w Krakowie aż do godziny 15:30 wyborcom przekazywano karty do głosowania bez wymaganej pieczęci, co czyniło je nieważnymi. Nieprawidłowość wykrył jeden z mieszkańców biorących udział w głosowaniu.
Trwa referendum, w którym krakowianie decydują o przyszłości prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego z KO oraz obecnej rady miejskiej. Aby referendum było ważne, frekwencja musi wynieść około 27 procent uprawnionych do głosowania.
Do poważnych uchybień doszło jednak w komisji nr 169.
Jak poinformował na antenie Republik Arkadiusz Rogowski, członkowie komisji wydawali mieszkańcom karty pozbawione pieczęci, a więc formalnie nieważne. Oznacza to, że głosy oddane na takich kartach nie będą uwzględnione ani w wynikach referendum, ani przy liczeniu frekwencji.
Informacja o problemie trafiła do odpowiednich służb około godziny 15:30, po tym jak zwrócił na to uwagę jeden z głosujących.
Sprawa najprawdopodobniej będzie wymagała szczegółowego wyjaśnienia.