Prusinowski: Byłoby lepiej gdyby Ziobro był w Polsce
Publicysta Jacek Prusinowski, związany z Kanałem Zero, ocenił w Radiu Republika, że obecność Zbigniewa Ziobry w Stanach Zjednoczonych politycznie bardziej szkodzi obozowi PiS niż pomaga, a jego kariera polityczna najprawdopodobniej nie wróci już na dawne tory. Gość programu odniósł się także do kontrowersji wokół mechanizmu SAFE, krytykując pośpiech rządu i wcześniejsze wahania PiS w tej sprawie.
W rozmowie w Radiu Republika redaktor Jacek Prusinowski podkreślił, że „kariera Zbigniewa Ziobry nie wróci już na takie tory, na których była”. Zdaniem publicysty, wielu polityków PiS jest rozczarowanych postawą byłego ministra sprawiedliwości, który według części środowiska jest postrzegany jako osoba szkodząca obozowi.
Często także w obozie Prawa i Sprawiedliwości raczej jest to odbierane jako tchórzostwo – powiedział Prusinowski, odnosząc się do decyzji Ziobry o pozostaniu w USA.
Dodał jednak, że choroba byłego ministra jest ważnym elementem całej sprawy i czyni sytuację bardziej zrozumiałą.
Publicysta nie wierzy w scenariusz „Big Brothera” i spektakularnych represji wobec Ziobry w Polsce. „Nie widzę polityków innych Prawa i Sprawiedliwości w tych kajdankach zespolonych” – zauważył, stwierdzając, że wielomiesięczny areszt wydobywczy mógłby wchodzić w grę, ale nie ma dowodów na „krwiożerczość” nowej władzy wobec całej opozycji.
Myślę, że dla samego Zbigniewa Ziobry pewnie byłoby lepiej, gdyby był w Polsce – ocenił Prusinowski.
Jego zdaniem ucieczka do USA powoduje, że zainteresowanie sprawą szybko maleje i „bardziej korzysta obóz rządzący zdecydowanie niż Prawo i Sprawiedliwość”. Powołał się przy tym na sondaże, z których wynikało, że nawet część wyborców PiS uważa, iż Ziobro i Marcin Romanowski powinni wrócić i stanąć przed wymiarem sprawiedliwości.
Odnosząc się do mechanizmu SAFE (Europejskiego Instrumentu na rzecz Bezpieczeństwa i Obrony), Prusinowski wskazał na liczne minusy programu, w tym ogromny pośpiech – kontrakty mają być podpisane do końca maja.
W 20 dni mamy wydać potężne pieniądze. To jest jakieś absolutnie nieprawdopodobne – komentował.
Zauważył też wcześniejszą „voltę” PiS w tej sprawie: partia początkowo naciskała na szybkie pozyskanie środków, później postawiła na suwerennościowe argumenty. Publicysta uważa, że Polacy dojrzeli do argumentacji o rezygnacji z unijnych pieniędzy, jeśli bilans jest niekorzystny, ale opozycja komunikacyjnie spudłowała.
Mnie w samym SAFE najbardziej dziwi to, jak potężny pośpiech przewiduje ten program – podkreślił.
Zwrócił też uwagę na ryzyka utraty suwerenności i porównał sytuację do KPO, gdzie decyzje Komisji Europejskiej miały charakter polityczny. Prusinowski podsumował, że choć wielu wojskowych radzi „schylić się po te pieniądze”, to ostateczny bilans SAFE jest daleki od oczywistego sukcesu, szczególnie jeśli chodzi o realne wzmocnienie polskiego przemysłu zbrojeniowego.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X