Przejdź do treści
NBP Prezes NBP prof. Adam Glapiński: Narodowy Bank Polski posiada obecnie ponad 640 ton złota. Podjęliśmy decyzję o zwiększeniu rezerw do 700 ton.
17:32 Z powodu awarii systemu lotów pasażerowie wielu brytyjskich lotnisk, muszą liczyć się z utrudnieniami. Problemy zasygnalizowały między innymi podlondyńskie porty Heathrow, Luton, Stansted i Gatwick
16:24 W wakacje stołeczni policjanci i strażnicy graniczni wykonali łącznie 447 kontroli przewoźników osób i ich samochodów. W 90 przypadkach stwierdzono nieprawidłowości - przekazał stołeczny ratusz
15:31 Rumuńska służba wywiadowcza SRI oświadczyła we wtorek, że udaremniła „operację sabotażową”, w którą zaangażowany był obywatel Rosji mieszkający w Rumunii
13:49 W wieku 82 lat zmarł ks. Stanisław Małkowski – duchowny, działacz opozycji demokratycznej w czasach PRL i kapelan „Solidarności” - poinformowała Archidiecezja Warszawska
13:06 WARSZAWA: początek testowania syren alarmowych został przesunięty na czwartek. Ich działanie będzie sprawdzone w Śródmieściu, Żoliborzu, Pradze-Południe, Mokotowie i Ochocie
12:47 Państwowy pogrzeb króla Haralda V rozpocznie się w środę o godz. 13 w katedrze w Oslo. Do norweskiej stolicy przyjadą monarchowie i przywódcy kilkudziesięciu państw
12:18 Źródła zbliżone do polskich służb: Andrzej Poczobut przekroczył we wtorek polską granicę w kierunku Białorusi
11:26 Budapeszt wydalił 10 rosyjskich dyplomatów, którzy „prowadzili na terenie Węgier działania, które zgodnie z konwencją wiedeńską są niedopuszczalne dla dyplomatów” - poinformowała we wtorek szefowa węgierskiej dyplomacji Anita Orban
11:11 Żadnych oszczędności nie ma 25 proc. Polaków, a kwotę powyżej 100 tys. zł odłożyło 14 proc. - wynika z badania VeloBanku
Portal tvrepublika.pl Informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami - TVREPUBLIKA.PL
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" Lubin zaprasza na Różaniec za Ojczyznę i w obronie Krzyża. 10 września, godz. 19:00 Rynek, Pomnik Solidarności, Lubin
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Białystok-Centrum zaprasza na uroczystość upamiętnienia ofiar Tragedii Smoleńskiej. 10 września, godz. 18:00 Msza Święta w Bazylice p.w. św. Rocha w Białymstoku. Następnie uroczystości pod Pomnikiem Pamięci Ofiar Katastrofy Smoleńs
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Świdnica zaprasza na Mszę Św. w intencji Ofiar katastrofy smoleńskiej i Ojczyzny 10 września, godz. 20:00 Kościół Krzyża Świętego w Świdnicy
Wydarzenia Klub "Gazety Polskiej" Brzozów zaprasza na Mszę Św. w intencji Ofiar Tragedii Smoleńskiej. 10 września, godz. 18:00 Bazylika Mniejsza w Brzozowie (Parafia pw. Przemienienia Pańskiego)
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" w Zielonej Górze i poseł Jerzy Materna zapraszają na spotkanie z prawnikiem, konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą. 11 września (piątek), g. 17.00 Zajazd Pocztowy, ul. Jedności 78 w Zielonej Górze
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" Poznań, Strażnica Ruchu Obrony Granic Poznań zapraszają na spotkanie z dr. Markiem Wochem. 11 września, godz. 18:00 Szkoła Katolicka ul. Głogowska 92 Poznań
Wydarzenie Klub "Gazety" Polskiej Kraków zaprasza na spotkanie otwarte z kandydatem PiS na prezydenta Krakowa Michałem Drewnickim. 11 września, godz. 19:00, ul. św Filipa 6, Kraków
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Sulęcin zaprasza na spotkanie z posłem Antonim Macierewiczem. 12 września, godz. 17:00 Dom Joannitów ul. Młynarska 1, Sulęcin
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" woj. lubuskiego zapraszają mężczyzn z rodzinami 12 września do Międzyrzecza na 14. Pielgrzymkę mężczyzn do kolebki chrześcijaństwa i polskości. Rozpoczęcie o godzinie 10.00 na Zamku w Międzyrzeczu
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" Kędzierzyn-Koźle zaprasza na spotkanie z Konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą 16 września, godz. 18:00 Dom Kultury Chemika, al. Jana Pawła II 27, Kędzierzyn Koźle
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Głogów zaprasza na spotkanie z konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą 15 września, godz. 17:00. Sala Św. Gerarda przy kościele pw. św. Klemensa, ul. Sikorskiego 23, Głogów
Wydarzenie Bielańsko-Żoliborski Klub “Gazety Polskiej” zaprasza 17 września o godz. 17:00 na mszę św. w intencji Ojczyzny w 87. rocznicę agresji sowieckiej na Polskę, kościół pw. Zesłania Ducha Świętego przy ul. Broniewskiego 44 w Warszawie
Wydarzenie W 87. rocznicę sowieckiej napaści na Polskę warszawski KGP, ROG i Wolni Polacy zapraszają 17 września o godz. 18:00 pod ambasadę Rosji, ul. Belwederska 49 w Warszawie, na pikietę pamięci o sowieckich zbrodniach
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Konstantynów Łódzki zaprasza na spotkanie z prof. Piotrem Grochmalskim 18 września, godz. 18:00 Parafia Nawiedzenia NMP w Srebrnej ul. Kościelna 9
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Koszalin zaprasza na spotkanie dr. Oskarem Kidą oraz Januszem Kowalskim. 19 września, godz. 16:00 HOTEL STARY KOSZALIN, ul. Szczecińska 32, II piętro
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej Koronowo zaprasza na spotkanie Konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą. 22 września, godz. 19:00 Dom Św. Józefa przy Parafii WNMP, ul. Bydgoska 23, Koronowo
Wydarzenie Klub "Gazety" Polskiej Łazy zaprasza na spotkanie z dr. Oskarem Kidą 25 września, godz. 16:00 Sala przy kościele Św. Michała Archanioła, ul. Kościuszki 96, Łazy
Wydarzenie Klub "Gazety" Polskiej Busko-Zdrój zaprasza do obejrzenia wystawy IPN pt. Gospodarka III Rzeszy, dostępna do 30 września, ul. 1 maja przed Pensjonatem Sanato, Busko-Zdrój
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej Toronto-GTA (Kanada) zaprasza na spotkanie (łączenie Online) z Adamem Borowskim oraz Pawłem Piekarczykiem, 27 września (niedziela), g. 2 PM. Polskie Centrum Kultury im. Jana Pawła II, Mississauga, Kanada
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej Gdańsk II zbiera podpisy pod projektem ustawy "STOP BANDERYZMOWI", w każdy czwartek w godz. 17-18 przy Bramie Wyżynnej w Gdańsku
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" zapraszają do udziału w pielgrzymce do Lourdes w dniach 28.09-07.10.2026 - ilość miejsc ograniczona. Szczegóły i warunki udziału na stronie wielkiwyjazd.pl

Skandal z sygnalistką w Instytucie Pileckiego. Ministerstwo Kultury umywa ręce!

Źródło: Logo Instytutu Pileckiego (ilustracja tła i kolaż własny)

Odpowiedź po terminie i bez refleksji. Na interpelację posła Michała Moskala (PiS) w sprawie odwołania Hanny Radziejowskiej resort kultury – pismem sygnowanym przez Macieja Wróbla – odpowiada, że jej zawiadomienia nie spełniały kryteriów ustawy o sygnalistach i że korespondencja mogła trafić do dyrektora Instytutu Pileckiego jako „pismo urzędowe”. Spór nie dotyczy już tylko jednego zwolnienia, lecz wiarygodności państwowej ochrony sygnalistów.

Resort podważa status sygnalistki i przerzuca winę

Gdy sprawa wyszła na jaw zamiast uderzyć się w piersi, Ministerstwo Kultury poszło w zaparte. W odpowiedzi na interpelację poselską resort… zakwestionował, że Radziejowskiej w ogóle przysługiwał status sygnalistki. Urzędnicy ministerstwa przekonują teraz, że zgłoszenia Hanny Radziejowskiej nie spełniały ustawowych wymogów, bo – ich zdaniem – nie dotyczyły „naruszenia prawa” w rozumieniu ustawy. Co więcej, zarzucają własnemu pracownikowi błąd: to rzekomo nieuprawniony urzędnik miał omyłkowo poinformować Radziejowską w kwietniu o objęciu jej ochroną i zrobił to „przedwcześnie”. Innymi słowy, ministerstwo próbuje teraz cofnąć dane wcześniej gwarancje, twierdząc, że nastąpiło nieporozumienie. To bezprecedensowa ekwilibrystyka prawna, która podważa wiarygodność całego systemu ochrony sygnalistów – trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, że status odebrano Radziejowskiej arbitralnie, gdy stał się dla władz niewygodny.

Wiceminister Kultury Maciej Wróbel, sygnujący odpowiedź na interpelację, tłumaczył ponadto, że pismo z 5 marca 2025 r. (pierwsze zgłoszenie Radziejowskiej) było oficjalnym dokumentem Instytutu – opatrzonym numerem kancelaryjnym i pieczęcią – więc nie potraktowano go jako „prywatnej korespondencji” sygnalistki. Natomiast drugi list z 28 lipca został zakwalifikowany jako zwykłe wystąpienie do organu nadzorującego, a nie zgłoszenie naruszeń – co posłużyło za usprawiedliwienie przekazania go dyrektorowi instytutu celem odniesienia się do zarzutów. Resort przyznaje zatem, że list sygnalistki udostępniono Ruchniewiczowi, lecz w narracji ministerstwa nie było to ujawnienie tożsamości sygnalisty, tylko „standardowa procedura” w ramach nadzoru. Trudno nie zauważyć tu pewnej bezczelności – to jak próba obejścia ducha prawa przy pomocy semantycznych wybiegów. Czy naprawdę o to chodziło ustawodawcy, by chronić tylko tych zgłaszających nieprawidłowości, którzy zrobią to na prywatnym papierze pod stołem, a jeśli ktoś nada sprawie bieg oficjalny, to już można wydać go na pastwę przełożonego?

Ministerstwo Kultury zapewnia jednocześnie, że „zgodnie z procedurami” dokonano weryfikacji zgłoszeń Radziejowskiej i uznano, że nie dotyczyły one żadnego z obszarów wskazanych w ustawie o sygnalistach. Resort wylicza, że wdrożył wewnętrzne regulaminy przyjmowania zgłoszeń i kanały do ich obsługi – sugerując, że Radziejowska z nich nie skorzystała. Urzędnicy MKiDN utrzymują więc, że przepisy nie zostały złamane, a obawy o efekt mrożący są bezzasadne. Nie padła ani jedna deklaracja wyciągnięcia konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za wyciek listu czy pochopne odwołanie sygnalistki. Dla ministerstwa sprawy jakby nie było – choć w oczach opinii publicznej mamy do czynienia z jawnym przypadkiem złamania zasad poufności i podejmowania działań odwetowych, czyli dokładnie tego, czemu ustawa miała zapobiegać.

Kulisy afery w Instytucie Pielckiego

Afera wokół Instytutu Pileckiego odsłania niepokojący obraz podejścia nowych władz do ochrony sygnalistów. Hanna Radziejowska – ceniona menedżerka kultury, od ponad pięciu lat kierująca berlińskim oddziałem Instytutu – została w trybie nagłym odwołana ze stanowiska. Decyzję podjął dyrektor instytutu prof. Krzysztof Ruchniewicz, po tym jak Radziejowska zgłosiła oficjalnie nieprawidłowości w jego działaniach, co ujawniła Wirtualna Polska. W poufnej korespondencji do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN) alarmowała o planach Ruchniewicza, m.in. kontrowersyjnym cyklu seminariów o zwrocie polskich dóbr kultury innym krajom, w tym Niemcom, Ukrainie czy Białorusi. Uznała taki pomysł za sprzeczny z polską racją stanu i polityką historyczną państwa. Gdy rozmowy z przełożonym nic nie dawały, Radziejowska zdecydowała się poinformować o sprawie wyższe szczeble: najpierw ówczesną minister kultury (w marcu 2025), a następnie nową minister Martę Cienkowską pod koniec lipca.

Zamiast podziękowań za czujność, spotkał ją jednak natychmiastowy odwet. 14 sierpnia 2025 r. Ruchniewicz ogłosił jej dymisję, powołując się na bliżej nieokreślone „powody obiektywne”. W oficjalnym oświadczeniu Instytutu zarzucono Radziejowskiej „poważne podważenie zaufania” u pracodawcy. Dyrektor ocenił publicznie, że jej wystąpienia pełne były „nadinterpretacji i insynuacji” dotyczących projektów Instytutu, a upublicznienie wewnętrznej korespondencji bez konsultacji uznał za przekroczenie norm relacji pracownik-pracodawca. Innymi słowy – ukarano ją za to, że ośmieliła się głośno krytykować szefa i nagłośnić potencjalnie szkodliwe działania. Co więcej, według ustaleń mediów dyrektor rozważał wręcz zwolnienie Hanny Radziejowskiej w trybie dyscyplinarnym – ostatecznie odwołano ją jednak „tylko” ze stanowiska kierowniczego. Sama zainteresowana relacjonuje, że mail z decyzją o odwołaniu otrzymała zaledwie pół godziny przed zaplanowaną konferencją prasową Ruchniewicza. Zapowiada też dochodzenie swych praw przed sądem pracy w Niemczech, bo tamtejszemu prawu podlega jej umowa.

 

Poufny list w rękach adresata i mediów

Najbardziej bulwersujące są okoliczności towarzyszące zwolnieniu Radziejowskiej. Ministerstwo Kultury formalnie nadało jej status sygnalistki już w kwietniu 2025 r., po analizie pierwszego zgłoszenia dotyczącego nadużyć w Instytucie. Oznaczało to, że resort uznał ją za osobę zgłaszającą naruszenie prawa, a więc obejmował specjalną ochroną przewidzianą w ustawie – przede wszystkim gwarancją poufności i zakazem działań odwetowych ze strony pracodawcy. Pani Radziejowska miała prawo oczekiwać, że jej tożsamość oraz treść zgłoszenia pozostaną tajne, a ona sama nie zostanie za alarmowanie ukarana. Tak się jednak nie stało. Jej ostatni list do minister Cienkowskiej, wysłany w trybie ustawy o ochronie sygnalistów z prośbą o zachowanie poufności, wyciekł natychmiast po wysłaniu. Dokument ten – którego jedynymi oficjalnymi adresatami była minister kultury oraz ambasador RP w Berlinie – trafił w krótkim czasie do osób trzecich, w tym… do samego prof. Ruchniewicza, czyli osoby, na którą skarżyła się sygnalistka

Zaraz potem dyrektor przystąpił do odwetu, wykorzystując znajomość treści listu przeciw podwładnej. Rzeczniczka Instytutu Pileckiego Luiza Jurgiel-Żyła publicznie nazwała pismo Radziejowskiej do ministerstwa „donosem”, a Ruchniewicz wprost przyznał, że znał całą jego treść. Jak to możliwe? Resort kultury milczy na ten temat – nie odpowiedział na pytania, skąd dyrektor zdobył poufną korespondencję adresowaną do minister Cienkowskiej. Sam Instytut też nie chciał wyjaśnić, jak wszedł w posiadanie listu sygnalistki. Zamiast tego jego rzeczniczka brnęła, że Radziejowska rzekomo nie skorzystała z wewnętrznych procedur i przekazała informacje „osobom trzecim” poza wiedzą pracodawcy, więc… uznano, iż nie jest to zgłoszenie sygnalisty. Trzeba podkreślić absurd tej argumentacji: „osoby trzecie” w rozumieniu Instytutu to w tym wypadku konstytucyjny minister nadzorujący instytucję oraz ambasador RP – czyli dokładnie ci przełożeni, do których obowiązkiem sygnalisty jest zgłosić problem, jeśli w macierzystej jednostce dochodzi do nieprawidłowości. Radziejowska zrobiła więc to, co powinna – a mimo to instytucja próbuje przedstawiać jej działania jako nielojalne i pozbawiać statusu ochronnego.

Co więcej, dziennikarze dotarli do dowodów, że tajny z założenia list Radziejowskiej był rozsyłany po kątach jak sensacyjna plotka. Redakcja Wirtualnej Polski, w ramach testu szczelności procedur, poprosiła o pomoc w zdobyciu tego dokumentu jednego z posłów koalicji rządzącej. Efekt? W ciągu kilku godzin parlamentarzysta przesłał im kopię listu opatrzonego klauzulą poufności. Jak opisuje WP, pismo sygnalistki zaczęło krążyć wśród polityków i urzędników jako ciekawostka – dowodząc tym samym rażącego złamania zasad poufności przez osoby, które powinny tych zasad strzec. Trudno o bardziej jaskrawy przykład kompromitacji procedur ochrony sygnalistów.

Prawo swoje, władza swoje – co dalej po „aferze Radziejowskiej”?

Obowiązująca od 2024 roku ustawa o ochronie osób zgłaszających naruszenia prawa stanowi jasno: ujawnienie tożsamości sygnalisty bez jego zgody jest przestępstwem, zagrożonym karą do roku więzienia, a zwolnienie lub inne działania odwetowe wobec sygnalisty – karą nawet do 2 lat pozbawienia wolności. W teorii więc każdy, kto przyczynił się do wycieku danych Radziejowskiej bądź usunięcia jej z pracy za zgłaszanie zastrzeżeń, powinien ponieść odpowiedzialność. Niestety, przypadek Instytutu Pileckiego pokazuje brutalną praktykę: przepisy przegrały tu z polityczną kalkulacją. Rządzący – którzy jeszcze niedawno szczycili się wdrażaniem unijnej dyrektywy o ochronie sygnalistów – teraz zdają się tę ochronę demontować, gdy tylko ujawniane nieprawidłowości dotyczą ich własnej nominacji i instytucji.

Warto zauważyć, że sam prof. Ruchniewicz ostatecznie stracił stanowisko dyrektora Instytutu Pileckiego. Stało się to 29 sierpnia 2025 r., już po serii publikacji prasowych i politycznej burzy wokół sprawy. Minister Marta Cienkowska osobiście ogłosiła jego dymisję, uzasadniając decyzję „niedopełnieniem obowiązków, wadliwymi zamierzeniami programowymi i decyzjami zarządczymi” byłego już dyrektora. Trudno nie zauważyć pewnej ironii: te empatyczne słowa padły dopiero po tym, jak jedna z tych „niełatwych sytuacji” faktycznie się wydarzyła – i to przy biernej postawie resortu. Cienkowska zwolniła Ruchniewicza dopiero, gdy sprawa przybrała rozgłos i stała się zagrożeniem wizerunkowym. Innymi słowy, reakcja nastąpiła post factum, podczas gdy prewencyjnie nie zrobiono nic, by ochronić podwładną przed jego odwetem.

Oburzenie decyzją o wyrzuceniu Radziejowskiej było zresztą ponadpartyjne. Głos zabrali zarówno byli dyplomaci i ludzie kultury, dziękując jej za obronę polskiego interesu, jak i politycy różnych opcji. Nawet politycy koalicji rządzącej krytykowali Ruchniewicza. Niestety, deklaracje to jedno, a czyny – drugie. Do dziś nie słychać o żadnych realnych konsekwencjach prawnych wobec osób winnych złamania przepisów o sygnalistach w MKiDN. Co więcej, pojawiają się zarzuty, że również Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej (kierowane przez przedstawicielkę Lewicy) woli chować głowę w piasek – do tej pory nie udzieliło odpowiedzi na interpelację posła Michała Moskala w sprawie działań podjętych w związku z tą aferą. Wygląda na to, że kiedy chodzi o rozliczanie kolegów z rządu, hasła o „ochronie pracowników” przegrywają z polityczną solidarnością.

Przykład sprawy Hanny Radziejowskiej pokazuje, że mechanizmy ochrony sygnalistów w Polsce pozostają fasadowe, jeżeli zabraknie dobrej woli ich przestrzegania. Nowa władza, która szła do wyborów z hasłami transparentności i praworządności, zaliczyła poważną wpadkę – i brnie dalej, usprawiedliwiając oczywiste nadużycia zamiast je naprawić. Taka hipokryzja może drogo kosztować: każdy urzędnik czy pracownik publicznej instytucji widzi dziś, że zgłaszając nieprawidłowości ryzykuje karierę, bo realna pomoc nie nadejdzie. Jeśli rząd koalicji 13 grudnia chce odbudować wiarygodność, powinien zacząć od rozliczenia tej sprawy zgodnie z literą prawa. Inaczej ustawa o sygnalistach pozostanie martwym przepisem, a kolejne osoby wiedzące o nadużyciach trzy razy się zastanowią, zanim odważą się je ujawnić. Czy o to chodziło w tej „nowej” jakości w polityce? Czy może – parafrazując klasyka – „sygnaliści jesteście bezpieczni, ale tylko jak siedziecie cicho”? Komentarze pozostawiamy czytelnikom.

Źródło: Interpelacja nr 11909 wraz z odpowiedzią Ministerstwa Kultury, Niezależna, Wirtualna Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google. 

Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube

Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB

Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X