Przejdź do treści
NBP Prezes NBP Prof. Adam Glapiński: Narodowy Bank Polski posiada w tej chwili ponad 632 tony złota. Jesteśmy w top 10 państw o największych zasobach złota na świecie. To historyczny moment
05:17 Świat: Amerykańskie siły zakończyły dziesiątą z rzędu noc ataków na Iran - poinformowało Dowództwo Centralne USA
04:46 Półwysep Iberyjski: Hiszpański dziennik „El Diario” napisał w poniedziałek, że zarzuty korupcyjne wobec byłego premiera Hiszpanii Jose Luisa Zapatero są zasadne
03:57 Kanada: Premier Mark Carney powiedział w poniedziałek, że jego rząd jest gotowy do rozmów z USA na temat nowych amerykańskich ceł, ale - jak zastrzegł - będzie przede wszystkim chronić gospodarkę kraju
03:19 Chile: Prezydent Jose Antonio Kast ogłosił w poniedziałek wieczorem stan wyjątkowy w regionie Coquimbo oraz w prowincji Huasco, na północy kraju w związku z silnym sztormem, który spowodował śmierć co najmniej pięciu osób
01:28 Ameryka Północna: Prezydent USA Donald Trump ogłosił w poniedziałek dodatkowe, 50-procentowe cła na część towarów z Kanady - poinformował Biały Dom. Waszyngton twierdzi w uzasadnieniu tej decyzji, że Ottawa dyskryminuje amerykańskie produkty
00:18 Węgry: Komentując decyzję Judit Polgar o odrzuceniu propozycji objęcia urzędu prezydent Węgier, politolog Gabor Torok napisał na Facebooku, że jest to „pierwsza porażka nowego rządu”
23:29 Sport: Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej (FIFA) wszczęła postępowanie w sprawie bójki, do której doszło po finałowym meczu mistrzostw świata
Ważne Ukazała się najnowsza książka "Reset" autorstwa prof. Sławomira Cenckiewicza, Michała Rachonia i Grzegorza Wierzchołowskiego. Szczegóły na stronie sklep.tvrepublika.pl oraz pod numerem tel. 22 232 37 70
Portal tvrepublika.pl Informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami - TVREPUBLIKA.PL
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Busko-Zdrój zaprasza na wystawę pt. "Niedokończone Msze Wołyńskie" , w sanktuarium św. brata Alberta w Busku-Zdroju od 12 lipca do końca miesiąca
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Miechów zaprasza na spotkanie z Mateuszem Morawieckim, byłym Premierem, Wiceprezesem PiS. 21 lipca, godz. 18:00 Ulina Wielka 31, 32-075 Ulina Wielka (Gmina Gołcza)
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Świdnica zaprasza na spotkanie z dr. Markiem Wochem, Bezpartyjni Samorządowcy 22 lipca, godz. 17:00 Restauracja Baszta ul. Basztowa 2, Świdnica
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Olsztyn zaprasza na spotkanie z posłem Januszem Cieszyńskim - 22 lipca, godz. 18:30, Centrum św. Jakuba - Dom Pielgrzyma, Sala im. Bł. ks. Jerzego Popiełuszki, ul. S. Pieniężnego 2A, Olsztyn
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Zgorzelec zaprasza na spotkanie z Adamem Borowskim, kandydatem PiS na Rzecznika Praw Obywatelskich - 23 lipca, godz. 19:00, Sala spotkań przy Parafii Św. Bonifacego, ul. E. Plater 9, Zgorzelec
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Toruń zaprasza na spotkanie z byłym szefem MON Antonim Macierewiczem oraz poseł Joanną Borowiak - 25 lipca, godz. 15:00, Kaplica szkolna przy parafii św. Józefa, ul. św. Józefa 23/3, Toruń
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej ,,Drzewica" zaprasza na spotkanie z byłym Ministrem Obrony Narodowej Antonim Macierewiczem w dniu 26 lipca (niedziela) o godz. 18.00 w Hotel Restauracja Zamkowa ul. Plac Wolności 32, Drzewica
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Andrychów II zaprasza na spotkanie z Robertem Bąkiewiczem 23 lipca, godz. 18:00 Miejskim Domu Kultury ul. Szewska 7, Andrychów
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Łańcut oraz Parlamentarzyści Ewa Leniart i Józef Jodłowski zapraszają na spotkanie z Posłem Jarosławem Sellinem 23 lipca, godz. 18:00 Powiatowy Zespół Placówek Oświatowych ul. Armii Krajowej 510, Łańcut
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Bolesławiec zaprasza na spotkanie z Adamem Borowskim, kandydatem PiS na Rzecznika Praw Obywatelskich 24 lipca, godz. 18:00 BOLESŁAWIECKI OŚRODEK KULTURY - MIĘDZYNARODOWE CENTRUM CERAMIKI, Pl. Piłsudskiego 1C, Bolesławiec
Wydarzenie Daniel Obajtek ma odpowiadać karnie za wycofanie ze stacji Orlen obrazoburczego wydania tygodnika „NIE”. Przyjdź i wesprzyj europosła i byłego prezesa koncernu. 28 lipca, godz. 10:30, Prokuratura Okręgowa w Warszawie, Chocimska 28
Wydarzenie Zapraszamy na I ŻARSKIE ŚPIEWANKI POWSTAŃCZE plac przy kościele Wniebowzięcia NMP w Żarach 1 sierpnia 2026 godz. 20:00 patronat KANCELARII PREZYDENTA RP

Koalicja 13 grudnia igra z katastrofą na kolei? Moskal: PKP PLK ignoruje sygnały maszynistów!

Koalicja 13 grudnia igra z katastrofą na kolei?
Źródło: Telewizja Republika (ilustracja poglądowa)

Polska kolej stoi na krawędzi bezpieczeństwa – tak wynika z wstrząsających relacji płynących ze środowiska kolejarzy. Leszek Miętek, prezydent Związku Zawodowego Maszynistów, podczas sejmowej Komisji Infrastruktury nie przebierał w słowach, określając obecną sytuację mianem „polityki sabotażu systemu kolejowego”. Padło ostrzeżenie, że rządy koalicji 13 grudnia doprowadziły polską kolej o włos od tragedii. Kolejarze biją na alarm! Jeśli nic się nie zmieni, może dojść do katastrofy porównywalnej z najczarniejszymi scenariuszami z Hiszpanii czy sprzed lat z Polski. Czy rządzący posłuchają tych głosów, zanim będzie za późno?

Kolej na skraju katastrofy zamiast reform – sabotaż zamiast zarządzania?

Leszek Miętek w swoim wystąpieniu na Komisji Infrastruktury zwrócił uwagę, że obecny model zarządzania koleją skupia się wyłącznie na pieniądzach i statystykach, pomijając realia codziennego prowadzenia ruchu pociągów. Według niego kolej w czasach koalicji 13 grudnia jest traktowana jako tabela wydatków i wskaźników, a brakuje zrozumienia praktycznych aspektów bezpieczeństwa i dialogu z personelem operacyjnym – czyli z maszynistami i dyżurnymi ruchu, którzy na co dzień czuwają nad naszym bezpieczeństwem.

Efekty takiego podejścia są fatalne. Presja na wyniki i punktualność zastąpiła troskę o bezpieczeństwo. Miętek podkreśla, że owszem – punktualność jest ważna – ale można jej wymagać tylko wtedy, gdy system ma rezerwy i sprawną infrastrukturę. Tymczasem „wprowadzono presję na wskaźniki, która w praktyce oznacza nadmierną eksploatację infrastruktury i taboru”. Innymi słowy, pociągi jeżdżą bez żadnego marginesu bezpieczeństwa, na granicy możliwości torów i maszyn. Państwowy regulator – Urząd Transportu Kolejowego – także dostrzega ten problem, wskazując, że na poziomie organizacyjnym bezpieczeństwo osłabiają m.in. „presja na punktualność, niewystarczająca komunikacja […] oraz niedostatecznie rozwinięta kultura bezpieczeństwa”.

Nic dziwnego, że system trzeszczy w szwach. Miętek przywołał dane UTK pokazujące wzrost liczby groźnych incydentów przy wsiadaniu i wysiadaniu pasażerów – drobne wypadki, które są sygnałem ostrzegawczym, iż kolej funkcjonuje na granicy bezpieczeństwa. Gdy pociągi pędzą bez żadnej rezerwy czasowej, a załogi są dobijane wymaganiami punktualności za wszelką cenę, nawet drobne opóźnienie czy usterka powoduje efekt domina. Takiego kruchego systemu nie da się utrzymać długo bez wypadku – „jeżeli jeździ się bez rezerw i wykorzystuje przepustowość do granic możliwości, rzeczywistość kolejowa to weryfikuje” – ostrzega Miętek. Niestety, rządzący zdają się tego nie słyszeć. Na wysoki poziom ryzyka zwraca uwagę były wiceprezes PKP Intercity Tomasz Gontarz.

Pociąg Pendolino jadący 200 km/h może przewozić ponad 400 pasażerów. Można sobie wyobrazić jak tragiczne byłyby skutki jego wykolejenia przy maksymalnej prędkości. Informacje przekazane przez Prezydenta Miętka są bardzo niepokojące. W przypadku transportu publicznego przewożącego kilkaset osób jednocześnie, najważniejsze jest ich bezpieczeństwo. Zaniedbania w tym obszarze zemszczą się bardzo szybko. Pamiętajmy że przeprowadzono już zamach terrorystyczny na linii kolejowej łączącej Lublin z Warszawą. To że cudem nikomu się wtedy nic nie stało, nie oznacza że takich sytuacji związanych z uszkadzaniem infrastruktury kolejowej nie będzie więcej w przyszłościkomentuje były Wiceprezes PKP Intercity Tomasz Gontarz.

Powtórka hiszpańskiego scenariusza? Widmo tragedii jak w Hiszpanii i Szczekocinach

„Jedziemy scenariuszem hiszpańskim!” – alarmował w swoim wystąpieniu Leszek Miętek. To nie przypadkowe porównanie. W styczniu w Hiszpanii doszło do jednej z najgorszych katastrof kolejowych w Europie ostatnich lat – w zderzeniu dwóch pociągów zginęło 45 osób. Miętek przypomina, że hiszpańscy maszyniści jeszcze przed tragedią wielokrotnie sygnalizowali problemy: przeciążenie systemu, ignorowanie sygnałów ostrzegawczych, brak reakcji na zgłaszane usterki. Niestety, tamtejsze władze kolei zlekceważyły te ostrzeżenia – aż doszło do dramatu. Dziś polscy kolejarze czują złowrogą analogię: „przed tragiczną katastrofą w Hiszpanii maszyniści informowali o zagrożeniach […]. Ignorowano sygnały operacyjne oraz zgłaszane nieprawidłowości”. Dokładnie to samo, ich zdaniem, dzieje się teraz w Polsce pod rządami koalicji 13 grudnia.

Polscy pasażerowie pamiętają również katastrofę pod Szczekocinami w 2012 r., gdy w czołowym zderzeniu pociągów śmierć poniosło 16 osób. Tamten wypadek wynikał z splotu błędów ludzkich i systemowych – zabrakło właściwych zabezpieczeń i procedur. Dziś kolejarscy eksperci przestrzegają, że takie tragedie mogą się powtórzyć, jeśli nadal ignorowane będą podstawowe standardy ostrożności. „Utrzymanie wskaźników i realizacja rozkładu stawiane są wyżej niż elementarne zasady ostrożności” – mówi Miętek o obecnej polityce kolejowej. Taka niebezpieczna logika zarządzania może doprowadzić do tragicznych konsekwencji. Innymi słowy: jeśli priorytetem rządzących będzie wykres w Excelu, a nie realne bezpieczeństwo na torach, to prędzej czy później dojdzie do katastrofy. Do tych zdarzeń odwołuje się w swoim komentarzu dla Portalu Telewizji Republika poseł opozycji Michał Moskal.

Jestem zszokowany informacjami ujawnionymi przez kolejowych związkowców. Ministerstwo Infrastruktury oszczędza na przeglądach linii kolejowych, PKP PLK ignoruje sygnały maszynistów odnośnie ubytków w torze. Podnosi się prędkości tam gdzie linia kolejowa jest do tego nieprzystosowana. To igranie z ogniem i bezpieczeństwem pasażerów korzystających z pociągów. Podobna nonszalancja spowodowała ostatnią wielką katastrofę kolejową w Polsce czyli wypadek pod Szczekocinami w 2012 roku. Zginęło wtedy 16 osób. Premierem, tak jak i dzisiaj był Donald Tuskkomentuje Poseł Michał Moskal (Prawo i Sprawiedliwość).

Jeszcze dobitniej problem ilustrują konkretne incydenty ostatnich tygodni na polskiej kolei. W połowie stycznia wykoleił się pociąg Polregio w okolicach Miechowa na trasie Kraków – Warszawa. Choć nikomu z około 20 pasażerów nic się nie stało, sama sytuacja mrozi krew w żyłach – wagony wypadły z torów na ważnej magistrali kolejowej. Policja ustaliła, że przyczyną było pęknięcie szyny spowodowane mrozem. To z pozoru „naturalna” przyczyna, ale czy na pewno nie do uniknięcia? Maszyniści sygnalizują, że usterki infrastruktury bywają zgłaszane wcześniej, lecz ruch i tak odbywa się dalej, bez ograniczeń prędkości, byle trzymać się rozkładu. Jeśli tak było i tym razem – a śledztwo to wyjaśni – oznacza to kolejny dowód skrajnej nieodpowiedzialności zarządcy infrastruktury. Miętek wskazuje, że zdarzają się sytuacje, gdy mimo informacji od maszynistów o uszkodzeniach toru, pociągi nie zwalniają i jadą dalej planowo. To dokładnie ten mechanizm lekceważenia ostrzeżeń, który doprowadził do tragedii w Hiszpanii.

Głosy kolejarzy wciąż ignorowane przez koalicję 13 grudnia

Na komisji infrastruktury padły też nazwiska osób odpowiedzialnych. Miętek stwierdził jednoznacznie, że personalną odpowiedzialność za bezpieczeństwo ruchu kolejowego ponosi wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak, nadzorujący kolej. To pod adresem tego urzędnika oraz kierownictwa resortu płyną pisma z alarmującymi sygnałami – jak dotąd pozostające bez odpowiedzi. Zamiast podjąć dialog, przedstawiciele rządu zdają się jednak obrać kurs konfrontacyjny. Ze słów Miętka wynika, że zamiast wsłuchać się w ostrzeżenia, próbowano go nawet uciszyć – w kuluarach mówi się o nerwowych telefonach z groźbami pod adresem związkowców. Gdy opozycyjni posłowie nagłośnili jego wystąpienie w mediach społecznościowych, rząd zaczął bagatelizować sprawę. Jednak nagranie przemówienia Miętka szybko rozeszło się po sieci, udostępniane m.in. przez posła Michała Moskala z komentarzem o „6 minutach masakry zarządzania polską koleją przez PSL”. Społeczny oddźwięk jest jasny: kolejarze mówią głośno o problemach, które władza chciałaby przemilczeć.

Lekceważenie sygnałów płynących od doświadczonych pracowników to jeden grzech zarządzających koleją. Drugim – być może jeszcze poważniejszym – jest świadome cięcie kosztów kosztem bezpieczeństwa. Na jaw wyszły właśnie plany zarządcy infrastruktury (PKP Polskie Linie Kolejowe) dotyczące ograniczenia nadzoru nad stanem torów. Jak ujawnia kolejarska „Solidarność”, PKP PLK zamierza wydłużyć okresy między przeglądami rozjazdów z codziennych do nawet 7, 14, a miejscami 30 dni, w zależności od obciążenia linii. Co więcej, chce się zlikwidować instrukcję Id-7 – czyli tradycyjne obchody torów przez toromistrzów – i zastąpić je jazdami patrolowymi w ostatnim wagonie pociągu pasażerskiego. Wszystko to pod szczytnym hasłem „nowoczesnych metod nadzoru”, ale związkowcy nie mają wątpliwości: chodzi o oszczędności, i to robione kosztem bezpieczeństwa.

Specjaliści alarmują, że takie zmiany są skrajnie nieodpowiedzialne. Oględziny torów „z okna wagonu” przy dużej prędkości to fikcja – wiele usterek pozostanie niewykrytych. Już teraz, przy codziennych obchodach, zdarzają się pęknięcia szyn czy wykruszenia, które tylko cudem nie kończą się wypadkiem. Co będzie, gdy przeglądy torów będą rzadsze, a tory nieoglądane tygodniami? Związkowcy w piśmie do wiceministra Malepszaka wprost ostrzegli, że rzadsze kontrole torów grożą wykolejeniami, poważnymi uszkodzeniami taboru i infrastruktury oraz wstrzymaniem ruchu pociągów. Innymi słowy – dokładnie tym, czego doświadczyli pasażerowie pod Miechowem, tylko że może w znacznie tragiczniejszej skali. Planowane cięcia na utrzymaniu linii kolejowych świadczą o niebezpiecznej krótkowzroczności decydentów. Zamiast wyciągać wnioski z rosnącej liczby pasażerów i potrzeby zwiększenia bezpieczeństwa, koalicja 13 grudnia szuka oszczędności tam, gdzie najmniejszy błąd może kosztować ludzkie życie.

Tymczasem ruch na torach jest coraz większy. Rok 2025 przyniósł kolejowy boom pasażerski – niemal 439 milionów podróżnych skorzystało z kolei, najwięcej od 30 lat. To wspaniały wynik, świadczący o rosnącym zaufaniu Polaków do pociągów i atrakcyjności tego środka transportu. Ale ten sukces ma drugą stronę medalu: więcej pasażerów to większa odpowiedzialność i konieczność dbałości o bezpieczeństwo. Niestety, według Miętka i wielu ekspertów, obecne władze kolei nie tylko nie zwiększają nakładów na bezpieczeństwo proporcjonalnie do wzrostu ruchu – one wręcz osłabiają istniejące zabezpieczenia. „Wysiłkiem państwa miliardy złotych trafiają na kolej. Ale przez taki model zarządzania […] system jest wpychany w obszar realnego ryzyka” – wskazuje prezydent ZZM. Innymi słowy, setki milionów złotych z funduszy publicznych inwestowane są w kolej, ale z powodu złych decyzji menedżerskich efektem jest większe ryzyko dla pasażerów. To sytuacja absurdalna i tragiczna zarazem.

O krok od katastrofy – czas na otrzeźwienie zanim będzie za późno

Kolejarze nie mają wątpliwości i pracują ponad siły, by nie dopuścić do tragedii. „My, kolejarze, widzimy te zagrożenia i każdego dnia robimy wszystko, aby do tragedii nie doszło. Ale nie da się w nieskończoność bronić systemu przed skutkami błędnych decyzji” – podkreślał w swoim wystąpieniu Miętek. To dramatyczne wyznanie ludzi, którzy czują na swoich barkach ciężar potencjalnej katastrofy, podczas gdy decydenci zdają się tego ciężaru nie dostrzegać. Koalicja 13 grudnia, zamiast wesprzeć kolejarzy i potraktować priorytetowo sprawy bezpieczeństwa, zdaje się działać w oderwaniu od rzeczywistości. Pęd do wykazywania się wynikami, oszczędnościami czy papierową punktualnością już teraz odbija się czkawką – mnożą się usterki torów, awarie taboru, opóźnienia przekraczające setkę minut. Jak długo uda się jeszcze uniknąć ofiar?

Obraz, jaki wyłania się z relacji maszynistów i związkowców, maluje się w ciemnych barwach. Mamy system naciskany jak cytryna – do ostatniej kropli, do ostatniej sekundy w rozkładzie – gdzie bezpieczeństwo stało się przeszkodą na drodze do tabelkowej „efektywności”. Mamy rządzących, którzy bardziej niż głosu frontowych pracowników słuchają głosu księgowych. To prosta droga do narodowej tragedii. Przykład hiszpański pokazuje, że ignorowanie ostrzeżeń kończy się płaczem nad rozlanym mlekiem i dziesiątkami krzyży. Przykład Szczekocin przypomina, że Polska już raz przeżyła wstrząs na kolei – i że trzeba było ofiar, by wprowadzić potem pewne zmiany.

Czy władze w porę się opamiętają? Czy koalicja 13 grudnia weźmie odpowiedzialność za to, co dzieje się na torach? Maszyniści i kolejarze apelują o otrzeźwienie – zanim spełni się czarny scenariusz, o którym dziś głośno mówią. Bo jeśli nadal „takie zarządzanie, taka presja na kolejarzy, takie niemądre likwidowanie ograniczeń prędkości bez inwestycji, podnoszenie prędkości pociągów na słabej jakości liniach kolejowych” będzie trwać, system kolejowy runie w przepaść absurdu. A w tej przepaści może zginąć wiele niewinnych osób. To już nie alarm – to syrena ostrzegawcza na cały regulator. Polacy muszą wiedzieć, że w obecnych realiach podróż pociągiem stała się grą w rosyjską ruletkę. Czas najwyższy, by rządzący wysiedli z pociągu własnych iluzji i zabrali się do realnej roboty na rzecz bezpieczeństwa – zanim dojdzie do niewyobrażalnej katastrofy.

Źródło: Związek Zawodowy Maszynistów (Wystąpienie Leszka Miętka), UTK – Raport o zdarzeniach SPAD, Portal Telewizji Republika

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google. 

Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube

Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB

Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X