Rzecznik prezydenta: są wątpliwości co do formalnych kompetencji Berka jako sędziego TK
Rzecznik prezydenta RP Rafał Leśkiewicz ocenił w czwartek, że „są poważne wątpliwości”, co do formalnych kompetencji Macieja Berka jako ewentualnego przyszłego sędziego TK. Rzecznik głowy państwa zauważył, że Berek nie jest doktorem habilitowanym oraz nie wiadomo, czy wystarczająco długo był radcą prawnym.
Berek, pytany o wątpliwości przedstawione przez prezydenckiego ministra, odpowiedział, że „do wszystkich kwestii” odniesie się na posiedzeniu sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka.
W poniedziałek w Monitorze Polskim opublikowano postanowienie prezydenta o odwołaniu Macieja Berka z urzędu ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Tego samego dnia na stronie Sejmu pojawiła się informacja, że były minister jest kandydatem na sędziego TK - jego kandydaturę zgłosiła grupa posłów klubu Koalicja Obywatelska.
Rzecznik prezydenta był pytany podczas czwartkowej konferencji prasowej, czy prezydent Karol Nawrocki odbierze przysięgę od Berka, jeśli zostanie on wybrany przez Sejm sędzią TK.
Leśkiewicz powiedział, że w tej chwili trudno przesądzić, jaka będzie decyzja prezydenta, bo kandydatura Berka nie była jeszcze głosowana przez Sejm.
Na razie nie wiemy jeszcze, jakie będą decyzje, czy pan były minister Berek przejdzie przez procedurę sejmową, bo są poważne wątpliwości, co do jego formalnych kompetencji związanych ze sprawowaniem. On nie jest doktorem habilitowanym, jest doktorem, nie wiadomo, czy pełnił funkcję radcy prawnego tak długo, jakby zakładały to przepisy prawa
- powiedział Leśkiewicz.
Dodał, że „przede wszystkim jeszcze do niedawna, tydzień temu (Berek) był czynnym politykiem, także tym politykiem, który blokował publikowanie orzeczeń TK”. - Więc przyznacie państwo, że jest to sytuacja mocno kuriozalna - powiedział Leśkiewicz. Dodał, że „cały ten ambaras wywołał premier Donald Tusk”.
Zgodnie z ustawą z 2016 r. o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, „sędzią TK może zostać osoba, która wyróżnia się wiedzą prawniczą oraz spełnia wymagania niezbędne do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego lub sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego”.
Zarówno w odniesieniu do kandydatów na sędziego SN, jak i NSA w katalogu wymagań, jakie muszą oni spełniać, znajduje się zapis o konieczności posiadania 10-letniego stażu na stanowisku: sędziego, prokuratora, prezesa, wiceprezesa, lub radcy Prokuratorii Generalnej albo 10-letniego stażu w zawodzie adwokata, radcy prawnego lub notariusza. Art. 30 ustawy o Sądzie Najwyższym przewiduje, że kandydat może być zwolniony m.in. z tego wymogu, „jeżeli posiada tytuł naukowy profesora albo stopień naukowy doktora habilitowanego nauk prawnych i pracował w polskiej szkole wyższej, Polskiej Akademii Nauk, instytucie naukowo-badawczym lub innej placówce naukowej”.
Kwestię spełnienia przez Berka wymagań niezbędnych do kandydowania do TK poruszył we wpisie na X poseł Marcin Warchoł (PiS), zasiadający w sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Wskazał w nim, że ustawa o SN wymaga, aby „kandydat do TK »przez co najmniej 10 lat wykonywał w Polsce zawód (...) radcy prawnego«”. „Sam wpis na listę radców nie wystarcza” - podkreślił poseł PiS.
Według niego z życiorysu Berka „wynika, że od końca funkcji prezesa RCL w listopadzie 2015 r. do wejścia do rządu Tuska w grudniu 2023 r., czyli w okresie, w którym miał realnie wykonywać zawód radcy, minęło tylko 8 lat”. „Praca legislatora Kancelarii Senatu, dyrektora w NIK, prezesa RCL, sekretarza RM czy dyrektora generalnego BRPO, nie jest wymieniona w przepisach i nie daje wymaganego stażu” - napisał Warchoł.
Jak wynika z sejmowego druku, składający kandydaturę Berka posłowie klubu KO napisali, że były minister jest radcą prawnym wykonującym zawód od 2001 roku. Wskazali, że w latach 2022-2023 prowadził jednoosobową kancelarię radcy prawnego, a w pozostałym okresie wykonywał zawód radcy prawnego na podstawie umów cywilnoprawnych. „Jest radcą prawnym czynnie wykonującym zawód od 25 lat” - podkreślili posłowie klubu KO.
Maciej Berek pełnił funkcję ministra-członka Rady Ministrów i szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów od powołania obecnego gabinetu w grudniu 2023 r. W marcu 2025 r. stanął na czele powołanego w kancelarii premiera rządowego zespołu ds. deregulacji. Od tego czasu patronował przygotowywanym przez rząd projektom deregulacyjnym. W lipcu 2025 r., przy okazji rekonstrukcji rządu, został ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Premier postawił przed nim wówczas zadanie kontroli i rozliczania pracy ministrów.
W poprzednich latach Berek pełnił szereg funkcji w urzędach obsługujących konstytucyjne organy władzy publicznej. W latach 2007-2015 był prezesem RCL, a w latach 2008-2015 - sekretarzem Rady Ministrów. Był też dyrektorem generalnym Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, wicedyrektorem Departamentu Budżetu i Finansów oraz wicedyrektorem Departamentu Prawnego i Orzecznictwa Kontrolnego Najwyższej Izby Kontroli. Pełnił też funkcję dyrektora Centrum Informacyjnego Senatu. Przez dwie kadencje (w latach 2009-2017) był członkiem Głównej Komisji Orzekającej w Sprawach o Naruszenie Dyscypliny Finansów Publicznych.
Źródło: Republika, PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Ukraina żąda zwiększenia limitu bezcłowej sprzedaży swoich produktów rolnych w krajach UE!
Ordo Iuris ostrzega: "Kompas Nowackiej nie ma żadnego punktu odniesienia". To edukacyjne szalbierstwo!
USA utworzyły korytarz żeglugowy przez Ormuz, który pozwala na eksport ropy
SPRAWDŹ TO!