Kierwiński brnie z przekazem KO, że Szpital Południowy nie był pod wpływem polityków władzy
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński odniósł się w rozmowie z Polsat News do afery wokół Szpitala Południowego oraz zarzutów dotyczących politycznego wpływu Koalicji Obywatelskiej na funkcjonowanie stołecznej ochrony zdrowia. Szef MSWiA odrzucił sugestie, że ponosi odpowiedzialność polityczną za sprawę, a także zaprzeczył, by o zatrudnieniu personelu medycznego decydowały względy partyjne.
Kierwiński: nie ma odpowiedzialności zbiorowej
Zapytany, czy czuje się politycznie odpowiedzialny za wydarzenia w Szpitalu Południowym, Marcin Kierwiński przekonywał, że odpowiedzialność można ponosić jedynie za decyzje pozostające w zakresie własnych kompetencji:
— Rozumiem, że można ponosić odpowiedzialność polityczną, jeżeli na jakieś decyzje ma się bezpośredni wpływ albo leżą one w zakresie kompetencji danego polityka. Ja słucham tej dyskusji i cały czas nie mogę zrozumieć jednej kwestii. Skąd jest takie przekonanie, że w jakimkolwiek szpitalu kadry – czy to na SOR-ze, czy w innych oddziałach – dobierane są na podstawie jakiegoś politycznego klucza? — powiedział minister.
Szef MSWiA podkreślał, że ewentualne nieprawidłowości powinny być oceniane indywidualnie:
— Jeżeli ktoś w Szpitalu Południowym – bada to prokuratura, bada to NFZ – popełnił błędy, nie sprawował właściwego nadzoru, to będzie za to odpowiadał. W takich przypadkach nie ma odpowiedzialności zbiorowej — stwierdził.
W dalszej części rozmowy Kierwiński odniósł się do pojawiających się zarzutów, jakoby miał nieformalnie kierować stołecznym samorządem i wywierać wpływ na decyzje kadrowe:
— Warszawa ma swojego prezydenta. Nazywa się Rafał Trzaskowski. Ja te bajki o „nadprezydentach” słyszę od wielu, wielu lat. Niech ci, którzy takie tezy stawiają, pokażą konkretne dowody. Chciałbym się dowiedzieć, na czym to polega. Mówię to z pełną odpowiedzialnością — powiedział.
Minister zaznaczył również, że kwestie politycznych nominacji należy odróżniać od funkcjonowania placówek medycznych:
— Tam, gdzie są stanowiska polityczne, oczywiście decyzje mają charakter polityczny. Ale jeżeli ktoś chciałby powiedzieć, że partia polityczna decyduje o tym, kto pracuje na SOR-ze albo w szpitalu, to powiedziałbym, że jest to skrajna patologia — podkreślił.
Źródło: Republika, x.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
TUSK SIĘ WYCOFUJE! Sobierańska-Grenda zostaje!
Unikatowy list Adama Mickiewicza na zagranicznej aukcji. Dworczyk apeluje do resortu kultury
PLAGA AFER W SZPITALACH! Gdzie jest prezydent Warszawy?