Przejdź do treści
NBP Prezes NBP prof. Adam Glapiński: Rezerwy złota Narodowego Banku Polskiego wzrosły do 672,9 tony. Jesteśmy w TOP 10 największych posiadaczy złota na świecie. Naszym celem pozostaje 700 ton.
NBP Prezes NBP prof. Adam Glapiński: Narodowy Bank Polski i ja osobiście, tak jak każdego dnia, będziemy podejmować wszelkie starania na rzecz rozwoju gospodarczego Ojczyzny i pomyślności obywateli
NBP C.D. Prezes NBP prof. Adam Glapiński: Pragnę Państwa uspokoić oraz zapewnić, że bank centralny nie podda się żadnej politycznej presji
Wydarzenie Codziennie o godz. 17:30 spotkania w miasteczku przed Trybunałem Konstytucyjnym. 10.10 (sobota) spotkanie z red. Piotrem Matczukiem
WAŻNE! Władze Telewizji Republika złożą w sądzie pozew przeciwko TVN. Chodzi o kłamstwa kolportowane przez dziennikarzy tej stacji dotyczące rzekomych wielomilionowych wpłat reklamowych firmy Zondacrypto na rzecz Telewizji Republika
WAŻNE Referendum w sprawie odwołania prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka oraz Rady Miasta Częstochowy odbędzie się w niedzielę, 25 października 2026 roku. Głosowanie w lokalach wyborczych potrwa w godzinach 7:00–21:00
20:21 Panama: Południowe wybrzeże kraju nawiedziło trzęsienie ziemi o magnitudzie 8.0. Według świadków, z którymi rozmawiała agencja Reutera, w stolicy kraju, Panamie, odczuwalne były silne wstrząsy
19:53 Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka Volker Tuerk wezwał do podjęcia natychmiastowych działań w celu ochrony Międzynarodowego Trybunały Karnego. USA nałożyły w piątek na MTK kolejne sankcje
19:16 Watykan: Kardynał z Filipin Luis Antonio Tagle został nowym dziekanem Kolegium Kardynalskiego. Zastąpił on na tym kluczowym stanowisku 92-letniego kardynała Giovanniego Battistę Re, współpracownika wielu papieży
18:37 Sudan: 30 cywilów, w tym kobiety i dzieci, zginęło w wyniku ataku dronowego rebeliantów
17:52 Związki nauczycielskie: państwo ma bezwzględny obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa w szkołach
16:52 Większość Hiszpanów chce zagłosować na partie z prawej strony sceny politycznej - wynika z opublikowanych w piątek sondaży, przeprowadzonych już po ogłoszeniu przedterminowych wyborów, które mają odbyć się 29 listopada
16:31 W. Brytania: Mężczyzna oskarżony o zabójstwo byłej długoletniej posłanki Partii Konserwatywnej i przygotowywanie ataku na lidera prawicowo-populistycznej partii Reform UK Nigela Farage'a kierował się skrajnie lewicowymi poglądami
15:52 Sąd Rejonowy w Wyszkowie (Mazowieckie) zdecydował w piątek, że 15-latek, który w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach śmiertelnie ugodził nożem woźną i zranił dwie inne osoby, zostanie umieszczony na trzy miesiące w schronisku dla nieletnich
Portal tvrepublika.pl Informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami - TVREPUBLIKA.PL
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Świdnica zaprasza na Mszę Św. w intencji Ofiar katastrofy smoleńskiej i Ojczyzny 10 października, godz. 20:00 Kościół Krzyża Świętego w Świdnicy
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Poznań zaprasza na spotkanie z posłem Markiem Jakubiakiem, 12 października, godz. 18:00, Hotel Mercure, ul. Roosevelta 20, Poznań
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej w Oświęcimiu zaprasza na spotkania rzecznika PiS Rafała Bochenka i Szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego, 13 października (wtorek), godz. 16:00 w Oświęcimiu i godz. 19:30 w Osielcu (pow. suski)
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Długołęka zaprasza na spotkanie z pisarzem Stanisławem Srokowskim pt. „Wielkość i dramat polskich Kresów” 15 października, godz. 17:00 Sala parafialna, ul. Wiejska 24, Długołęka
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Kielce-Centrum zaprasza na spotkanie z sędziami P. Schabem, J. Teklińskim, M. Czapskim oraz prokuratorem M. Moszowskim, 16 października, godz. 16:00, Aula przy Kościele p.w. św. Franciszka, ul. Warszawska 33, Kielce
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Aleksandrów Łódzki II zaprasza na spotkanie z poseł Agnieszką Wojciechowską van Heukelom 16 października, godz. 18:00 ul. Wojska Polskiego 3, Aleksandrów Łódzki
Wydarzenie Klub GP Tarnowskie Góry, Klub GP Tarnowskie Góry II oraz ROG zapraszają na spotkanie z Robertem Bąkiewiczem. 16.10, g.18, Centrum Bankietowo-Konferencyjne KORAL, ul. Hutnicza 13, Miasteczko Śląskie
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Iława zaprasza na spotkanie z europosłem Tobiaszem Bocheńskim, Jackiem Ozdobą i posłem Andrzejem Śliwką 16 października, godz. 17:00 Hala Widowiskowo-Sportowa ul. Niepodległości 11B, Iława
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Radom zaprasza na wykład Marcina Sołtysiaka, IPN Radom pod tytułem Płk. Jan Sońta "Ośka" - Bohater Polski Podziemnej." 18 października, godz. 17:00 Centrum Organizacji Pozarządowych, ul. Rynek 15, Radom
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Toronto-GTA (Kanada) zaprasza na spotkanie (łączenie Online) z prof. Piotrem Grochmalskim, 18 października, g. 2 PM. Polskie Centrum Kultury im. Jana Pawła II, Mississauga, Kanada
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Łomża zaprasza na spotkanie z Wicemarszałkiem Sejmu RP Marcinem Horałą oraz posłem Januszem Cieszyńskim 20 października, godz. 16:30. Aula kard. Stefana Wyszyńskiego, Uczelnia Jańskiego, ul. Krzywe Koło 9, Łomża
Wydarzenie Katowice, zbiórka podpisów pod projektem ustawy „STOP BANDERYZMOWI”, 10 października, w godz. 12.00-16.00, plac na styku ulicy 3 Maja i Pl. M. i L. Kaczyńskich
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Morąg zbiera podpisy pod projektem ustawy "STOP BANDERYZMOWI" od poniedziałku do piątku w godz. 11:00–14:00 na Dworcu PKP w Morągu (sklep–komis meblowy)
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Głogów i poseł Wojciech Zubowski zapraszają do złożenia podpisu pod projektem ustawy STOP BANDERYZMOWI, w każdy poniedziałek i środę w godz. 9-13, czwartek godz. 11-15 w biurze przy ul. Poczdamskiej 1 w Głogowie
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Gdańsk II zbiera podpisy pod projektem ustawy "STOP BANDERYZMOWI", w każdy czwartek w godz. 17-18 przy Bramie Wyżynnej w Gdańsku
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Zamość zbiera podpisy pod projektem ustawy "STOP BANDERYZMOWI" od poniedziałku do piątku w godz. 16:00-18:00 ul. Staszica 31 (pierwsze piętro) w Zamościu

Michał Kuź: Międzymorze – szanse i realia

Źródło: Józef Piłsudski i Symon Petlura w Winnicy, kwiecień 1920

Realizacja naprawdę ambitnych projektów takich jak współpraca w ramach Międzymorza nie zależy od politycznej woli państw-pomysłodawców tylko od aktualnej sytuacji geopolitycznej - pisze Michał Kuź z Ośrodka Analiz Strategicznych.

Niccolo Machiavelli, jeden z twórców nowoczesnej teorii polityki oraz stosunków międzynarodowych, twierdził, że każde trzeźwe działanie polityczne warunkują dwa typy czynników:  „necessità” i „occasione”. Z jednej strony mamy więc konieczności i ograniczenia wynikające z istniejącego stanu rzeczy, a z drugiej owe rzadkie okazje, które nagle ten stan rzeczy zmieniają, gubiąc jednych, a innych wynosząc na wyżyny ich potencjału. Problem z „ocassione” polega jednak na tym, że nie da się ich przewidzieć.  Są one tym, co współcześnie Nassim Taleb – wybitny statystyk i badacz zastosowań rachunku  prawdopodobieństwa – nazywa „czarnymi łabędziami”. Są wydarzeniami absolutnie kluczowymi dla historii, ale z punktu widzenia normalnego biegu zdarzeń bardzo rzadkimi i mało prawdopodobnymi. Na „occasione” można co najwyżej być otwartym i wypatrywać ich w oparciu o ogólne analogie historyczne. Pamiętać należy jednak przy tym, że historia nigdy się nie powtarza w sensie dosłownym.

Europa Środkowa Wschodnia, czyli pomiędzy „necessità” i „occasione”

W myśl klasycznych teorii geopolitycznych Europa Środkowo-Wschodnia, czy też nieco szerzej Międzymorze, to korytarz pomiędzy strefami wpływów zachodnich potęg morskich i azjatyckich potęg lądowych. Przez środek tego geopolitycznego regionu ciągnie się wielka płaska nizina. Brak tu właściwie naturalnych barier, które mogłyby np. spowalniać przemieszczanie się obcych wojsk. Polityczne „necessità” dla wszelkich projektów politycznych powstających w Europie Środkowo-Wschodniej są więc niezwykle surowe. Politycy środkowoeuropejscy mają niebywale mały margines błędu, a ich społeczeństwa od setek lat żyją w strachu, którego nie znają na co dzień mieszkańcy innych regionów geopolitycznych. Nie bez przyczyny Timothy Snyder określa region mianem „bloodlands”.

Co najmniej od średniowiecza pojawiały się też mniej lub bardziej realne projekty jednoczenia regionu wobec oczywistych zagrożeń zewnętrznych. Geopolityczne ograniczenia oznaczają jednak, że powodzenie tych projektów zawsze w znikomym stopniu zależało od samej politycznej woli ich twórców, a w większym stopniu od tego, co chcieli i mogli w danym momencie zrobić ich potężni sąsiedzi na wschodzie i zachodzie.

W przypadku projektów związanych w polityką polską, Międzymorze jako pojęcie publicystyczno-polityczne nawiązuje do międzywojennej polityki marszałka Józefa Piłsudskiego i Józefa Becka. Ta polityka to z kolei nawiązanie do tradycji jagiellońskiej. Co jednak ciekawe, nawet dominium  Jagiellonów nie powstało w próżni na zasiądzie prostego fiat. Nawet ten najstarszy projekt zjednoczeniowy musiał mieć geopolityczne szczęście. Szczęście polegało zaś na tym, że zarówno wschodnie jak i zachodnie ciała polityczne były niezwykle osłabione akurat w momencie, kiedy rodził się ów twór, z którego później wyrosła Rzeczpospolita Obojga Narodów. Na ponad trzydzieści lat przed ślubem Jagiełły i Jadwigi przez Europę przetoczyła się największa w jej dziejach epidemia. W latach 1347 – 1353 w zachodniej części kontynentu populacja zmniejszyła się o ponad połowę, zaraza ominęła przy tym w większości ziemie Królestwa Polskiego. W efekcie Europa Zachodnia przez następnie sto pięćdziesiąt lat nie miała nadwyżek demograficznych, z których mogłyby np. czerpać chcące kolonizować nowe tereny i prowadzić zaciąg księstwa niemieckie (w tym Zakon Krzyżacki). Dodatkowo dalszy Zachód (czyli dzisiejsza Francja i Anglia) na długie dziesięciolecia uwikłał się w wyniszczający konflikt sukcesyjny, zwany wojną stuletnią. Z kolei ziemie ruskie zostały w trzynastym wieku podbite przez Złotą Ordę. Co jednak ważne, wkrótce po tych podbojach całe imperium mongolskie osiągnęło granice swojej ekspansji, a jego przywódcy zaczęli oddawać się wewnętrznym walkom tracąc zainteresowanie dalszym poszerzaniem granic zewnętrznych. Z geopolitycznego punktu widzenia trudno więc sobie wyobrazić lepszy moment na budowanie silnych bytów politycznych w Europe Środkowo-Wschodniej niż właśnie przełom wieku XIV i XV. W dodatku, wcale nie z powodu jakiegoś niezwykłego geniuszu Jadwigi, Jagiełły czy też (później) na przykład kardynała Oleśnickiego. Po prostu właśnie wtedy otwarło się okno możliwości i ówczesnym elitom udało się z niego skorzystać. W XVI wieku Rzeczpospolita i cały region Intermarium nadal po części korzystał z procentów od tamtej „occasione”, choć bitwa pod Mohaczem i zwycięstwo Sulejmana Wspaniałego było pierwszym sygnałem ostrzegawczym.

W XVII wieku Rzeczpospolita Obojga Narodów spoczęła na laurach i nie zauważyła, że jej sąsiedzi odrobili straty z nawiązką, a i imperium osmańskie nie zasypywało gruszek w popiele. Do końca XVIII wieku nie było już właściwie w Europie Środkowo-Wschodniej państw wyrastających z rodzimych politycznych tradycji, region został podbity i skolonizowany przez siły zewnętrzne.  Do odrodzenia w miarę sprawnie działających i nawiązujących do rodzimej symboliki państw w regionie środkowoeuropejskim doszło ponownie dopiero kiedy przez moment powtórzyły się warunki geopolityczne z okresu ślubu Jagiełły i Jadwigi, czyli równoczesne osłabienie potęg wschodnich i zachodnich. Symboliczną datą jest tu rok 1918, czyli moment tuż po rewolucji w Rosji i wyniszczającej wojnie na Zachodzie. Wszelkie ambitne plany konfederacyjne spaliły jednak ostatecznie na panewce, okres geopolitycznej „odwilży” był bowiem zwyczajnie zbyt krótki.  Stąd też poniekąd niemieckie określenie „państwo sezonowe”. Historia jest bowiem bezwzględna, w naszym położeniu geopolitycznym musimy w Intermarium grać tak jak pozwalają nam nasi zagraniczni, jak to się dziś ujmuje, „partnerzy”.

Czasy się zmieniają, a położenie geopolityczne już niekoniecznie

Mając na uwadze powyższą prawidłowość, należy zauważyć, że dziś jeszcze za wcześnie jest na powrót do silnie sformułowanej idei Intermarium jako trwałego sojuszu militarno-gospodarczego. Gospodarczo w regionie absolutnym hegemonem są Niemcy, militarnie nad państwami tego obszaru wciąż góruje Rosja, czy też – w innym sensie – Stany Zjednoczone. Polska, stosunkowo najsilniejsze państwo w ewentualnym projekcie międzymorskim może rozwijać współpracę regionalną, ale nie może w tej chwili stawiać państw takich jak Węgry, Czechy, Słowacja czy Rumunia przed wyborem na zasadzie „my albo Niemcy”. Przy wszystkich różnicach pomiędzy, na przykład, Wiktorem Orbanem a Angelą Merkel, warto bowiem zauważyć, że niemieckie inwestycje na Węgrzech wciąż rosną. Nawet Jarosław Kaczyński, mimo oczywistych różnic pomiędzy nim a urzędem kanclerskim czy niemiecką prasą, musi ciepło mówić o A. Merkel. Alternatywą jest bowiem ciepło mówić o Władimirze Putinie. Bez przyzwolenia Niemiec Polska nie może bowiem, niezależnie od tego jak bardzo by chciała, realizować swoich celów w polityce zagranicznej. Współpraca z Rosją na podobnym poziomie jest zaś niemożliwa nie tylko dlatego, że Niemcy podobnie jak Polska należą do UE i NATO.

Nawet bez Unii, która ulega coraz silniejszej dezintegracji i NATO, którego rola wyraźnie osłabła, Niemcy są bowiem na obecnym etapie partnerem zdecydowanie bardziej przewidywalnym. Przy całej swej gospodarczej sprawności Berlin nie postrzega się bowiem jako samodzielny pretendent do statusu globalnego mocarstwa i jest gotowy do nieco bardziej partnerskiego traktowania krajów małych i średnich. Rosja tymczasem, nieco na przekór faktom, utrzymuje, że wciąż tak jak USA jest globalną potęgą i ma prawo do swobodnego używania siły w obszarze „bliskiej zagranicy”; to zaś wyklucza nawet udawanie partnerskich stosunków z krajami Międzymorza.  Na swoje usprawiedliwieniem kremlowscy decydenci mają chyba tylko znaną regułę mówiącą, że jeśli ktoś za jedyne narzędzie ma młotek, to wszystkie problemy przedstawiają mu się jako gwoździe. Po rozpadzie ZSRR Moskwa swoją potęgę mogła oprzeć tylko na sile militarnej i faktycznie pod tym względem rzuca ona cień na całą Europę Środkowo-Wschodnią. Cień ów zaś jest tym dłuższy, że NATO po umocnieniu się modelu autorytarnego w Turcji i jej ostrym zwrocie antyamerykańskim, przeżywa kryzys podobny do tego jaki UE przeżywa po Brexicie. Do tego, pomimo symbolicznego zaznaczania swojej obecności w regionie, Stany Zjednoczone są znacznie bardziej zaangażowane w rozgrywkę z Chinami na Pacyfiku i nie ma pewności, iż w razie poważnego konfliktu na terenie Europ Środkowo-Wschodniej Waszyngton czy też inne kraje NATO ryzykowałyby włączenie się do potencjalnie nuklearnej rozgrywki z Rosją.

Czy zatem kryzys UE i widoczne osłabienie wpływów NATO w regionie nie powinno zachęcać państw środkowoeuropejskich do zacieśniania współpracy?  Naturalnie tak,  jest to jednak proces wolny i kosztowny. Z perspektywy Polski trzeba go więc przeprowadzać  bardzo ostrożnie. Czesi, Węgrzy, Słowacy, Rumuni i Bułgarzy widzieć w nas bowiem mogą megalomanów. Estonia i Łotwa mają pewne nadzieje na współpracę, są one jednak dość wątłe.  Litwini postrzegają zaś Polaków jako bez mała potencjalnych agresorów. Nieumiejętne używanie haseł jagiellońskich i nawiązywanie do idei Międzymorza w tej sytuacji musi się wiec wydawać wielu potencjalnym partnerom śmieszne lub straszne, a przynajmniej przedwczesne. W regionie tak podzielonym i o tak skomplikowanej historii jak Europa Środkowo – Wschodnia niczego nie wskóra się działając w sposób nieprzemyślany, czy też gwałtowny. Pozbawione solidnych podstaw próby zjednoczenia regionu zresztą i w przeszłości prędzej czy później kończyły się fiaskiem. Stosując miękką politykę miejmy jednak na uwadze, że i ona nie do końca udała się nawet Niemcom, które szczodrze sypały przecież przez ćwierć wieku monetą urabiając cierpliwie środkowoeuropejskich polityków, analityków, naukowców i think-tanki. Po tym okresie Berlin osiągnął zaś tylko tyle, że kiedy Frank-Walter Steinmeier i Jean-Marc Ayrault wysunęli propozycję stworzenie wspólnego państwa federalnego w miejsce UE, to nie została ona od razu w Europie Środkowo-Wschodniej wyśmiana. Państwa Grupy Wyszehradzkiej zebrały się, poważnie rozważyły tę opcję, a dopiero potem ją odrzuciły.

Ten fakt daje nam pojęcie, ile wysiłku i energii musielibyśmy włożyć my Polacy zanim przekonalibyśmy do bliższej współpracy w ramach innych niż NATO i UE naszych środkowoeuropejskich sąsiadów. Co więcej, ten wysiłek będzie wymagał wizji i wyrzeczeń. Musimy więc rozwijać nasze wpływy gospodarcze, ale nie na zasadzie eksploatacji słabszych partnerów, tylko zrównoważonego rozwoju dla obopólnych korzyści. Ważniejsze są przy tym inwestycje, niż handel.  Na poziomie instytucjonalnym musimy wyrobić sobie mechanizmy budowania trwałych więzi, przy czym nie tylko z miłymi naszemu sercu środowiskami demokratycznymi, ale i z tymi, którzy rządzą, nawet jeśli czynią to w sposób autorytarny. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na pomysł Piotra Trudnowskiego, który na łamach Nowej Konfederacji wysunął projekt, by polskie partie polityczne część pieniędzy otrzymywanych w ramach dotacji obowiązkowo przeznaczały na współpracę zagraniczną z partiami politycznymi działającymi u naszych wschodnich sąsiadów i w przestrzeni postsowieckiej. W ten sposób niezależnie od zmian u steru władzy mielibyśmy silne więzi z różnymi ekipami na wschodzie. Na razie jednak podobne plany nie znajdują oddźwięku. A przecież byłby to świetny projekt na teraz. Można go bowiem zrealizować nie czekając właściwie na rzadki układ geopolityczny. Dalsze kroki i silniejsza integracja byłaby zaś możliwa i uzasadniona obroną regionalnych interesów tylko w warunkach zbliżonych do tych, które panowały w drugiej połowie wieku czternastego lub chociaż w roku 1918. Coś takiego może się zdarzyć, ale przecież nie musi.

Piastowie w przededniu „occasione”?

Polska w swoim dzisiejszym geopolitycznym kontekście przypomina raczej Polskę piastowską. Jest średnim krajem, który musi zgrabnie lawirować między Rusią a Cesarstwem i czekać na swoje „occasione”. Nie znaczy to wszak, że nie zarysowują się też na horyzoncie zjawiska takie „occasione” zapowiadające. Globalnie dochodzi bowiem obecnie do wielkiego przesilenia, które może na zawsze zmienić pozimnowojenny ład światowy.

Po pierwsze możliwe jest bowiem, że Rosja przelicytuje. Prężąc militarne muskuły i wikłając się w kosztowne konflikty u swych granic przy spadających cenach ropy może w końcu utracić gospodarczą stabilność i zostać zupełnie zwasalizowana przez Chiny. Może też w akcie desperacji wejść w konflikt z Chinami lub z Turcją o wpływy w Azji Środkowej i następnie ten konflikt spektakularnie przegrać. Europa Środkowo-Wschodnia mogłaby wtedy spokojnie budować swoje wpływy w regionie i przy okazji nawiązać współpracę z Państwem Środka ponad głową Moskwy. Ułatwiłoby to Chinom rozwój swoich szlaków handlowych, a dla państw Europy Środkowo-Wschodniej stanowiłoby bezpieczny sojusz z odległym mocarstwem. Wydarzenia mogą się jednak potoczyć zupełnie inaczej. Rosja może też wyhamować, ustąpić nieco w sprawie Ukrainy i nawiązać ponownie bliższą współpracę z USA, co jest możliwe  zwłaszcza jeśli listopadowe wybory wygrałby Donald Trump. Następnie wraz z USA i państwami Azji Wschodniej Rosja mogłaby izolować Chiny i porozumieć się z Turcją. Wtedy Moskwa utrzymałaby swoje wpływy w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Nie mogłaby wprawdzie używać wojska w pełni swobodnie, ale miałaby dość środków nacisku, by dusić w zarodku zagrażające jej inicjatywy.

Podobnie ma się sprawa z naszych statusem kraju peryferyjnego względem Niemiec i Europy Zachodniej w ogóle. Tu też możliwa, choć wcale nie konieczna, jest częściowa zamiana ról. Kluczową kwestią dla zidentyfikowania istniejących opcji wydaje się w tym kontekście ocena skutków procesów demograficznych i fali imigracyjnej z Afryki i Bliskiego Wschodu. Elity zachodnioeuropejskie, zwłaszcza niemieckie i francuskie mają bowiem obecnie ponownie problem z zasobami ludzkimi; ich społeczeństwa się starzeją, a ze wschodu nie przybywa wystarczająco dużo łatwych do zasymilowania imigrantów. Oczywiście nie każde starzejące się społeczeństwo musi przyjmować rzesze przybyszów. Historia światowych potęg sugeruje jednak, że nie można myśleć o konkurowaniu na skalę globalną nie pozyskując nowych obywateli z zewnątrz. Problem z imigrantami oraz uchodźcami pochodzącymi z Afryki i Bliskiego Wschodu to z punktu widzenia gospodarczego ich słabe wykształcenie, a z punktu widzenia politycznego – głębokie różnice religijne i kulturowe. Szereg badań współczesnych, chociażby te przeprowadzone prze Stevena Fisha  oraz Adriana Karatnyckyego, czy też ugruntowane historycznie refleksje Waltera Laquera sugerują, że im większy odsetek wyznawców religii proroka w danym kraju, tym mniej liberalny charakter jego ustroju i słabsza ochrona praw człowieka. A więc mówiąc krótko: tym mniej wartości polityczno-prawnych typowych dla zachodnich demokracji. Otwarcie się na masową imigrację muzułmanów jest wiec dla zachodnich państw dużym ryzykiem, trzeba jednak przyznać uczciwie, że niesie też ze sobą pewne szanse. Trzeba też przy tym pamiętać, że elity zachodnie dysponują o wiele sprawniejszymi państwami niż kraje naszego regionu i mają głęboką wiarę w skuteczność sponsorowanej przez państwo inżynierii

Ośrodek Analiz Strategicznych/oaspl.org