Bajki o transpłciowych misiach w żłobkach. Posłanka AFD: Nie potrzebują tego g***a
Władze Hanoweru przeznaczyły 11 tys. euro na wyposażenie ponad 40 publicznych żłobków w „queerowe skrzynki z książkami” – zestawy 14 tytułów promujących ideologię gender i różnorodność seksualną, skierowane do dzieci w wieku do 4 lat. Każda placówka otrzyma zestaw o wartości około 270 euro.
Rada miasta Hanower (rządzonego przez Zielonych) zatwierdziła projekt, w ramach którego ponad 40 publicznych żłobków otrzyma specjalne „queerowe skrzynki z książkami”. Całkowity koszt wyniesie 11 tys. euro. Każda skrzynka zawiera 14 wybranych tytułów, których celem – według urzędu – jest pokazywanie dzieciom „różnych rzeczywistości życiowych queer”, alternatywnych modeli rodziny, nietypowych tożsamości płciowych i relacji homoseksualnych.
Wśród tytułów znajdują się m.in.:„Teddy Tilly” – historia misia Thomasa, który „wolałby być dziewczynką” i zmienia imię na Tilly,
„Julian is a Mermaid” – opowieść o chłopcu fascynującym się syrenkami, który przebiera się ekstrawagancko i idzie na ślub lesbijski,
„A Day in the Life of Marlon Bundo” – bajka o dwóch samcach królików, które chcą się pobrać, ale blokuje je postać przypominająca Mike’a Pence’a; ślub odbywa się po zmianie władzy, a ceremonii przewodzi lesbijska kotka.
Inicjatywę koordynuje miejski komisarz ds. różnorodności seksualnej i płciowej Maximilian Horn we współpracy z wewnętrzną grupą aktywistyczną pracowników magistratu. Od 2018 roku wszyscy dyrektorzy żłobków, a od 2020 roku także zespoły pedagogiczne przechodzą obowiązkowe szkolenia z tematyki LGTBIQ, tożsamości płciowej i różnorodności seksualnej – treści te są więc od lat „w pełni zintegrowane” z wychowaniem w publicznych placówkach Hanoweru.
Projekt wywołał ostrą krytykę ze strony AfD. Posłanka landtagu Dolnej Saksonii i rzeczniczka ds. polityki rodzinnej Vanessa Behrendt zapowiedziała szczegółową analizę każdego tytułu i formalne żądanie wyjaśnień od rządu landu.
Jedno to rozmawiać z nastolatkami o różnych opcjach życiowych. Co innego eksponować dzieci w wieku przedszkolnym na treści, które je przerastają i dezorientują – i robić to za plecami rodziców – oświadczyła Behrendt. Jeszcze dosadniej napisała na platformie X:
Żadne dziecko nie potrzebuje tego gówna! To ideologiczny plan, który celowo dezorientuje dzieci i niszczy rodziny – i nic więcej.
Burmistrz Hanoweru Belit Onay (Zieloni) broni programu, twierdząc, że nie chodzi o „seksualizację”, lecz o promowanie akceptacji. Krytycy wskazują, że żłobki borykają się z realnymi problemami (brak miejsc, personelu, niskie płace), a nie z potrzebą „eksperymentów ideologicznych”.