Przejdź do treści
PILNE!!! Kluby Gazety Polskiej, Społeczny Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Borowski wzywają ludzi dobrej woli do obrony Akademii Wymiaru Sprawiedliwości przed dyktatorską władzą Tuska i Żurka. 11 września (piątek) o godz. 10.00 na ul. Karmelickiej 9 w Warszawie
NBP Prezes NBP prof. Adam Glapiński: Rezerwy złota Narodowego Banku Polskiego wzrosły do 648 ton. Jesteśmy w TOP 10 największych posiadaczy złota na świecie. Naszym celem pozostaje 700 ton.
WAŻNE W piątek, 11 września, od godz. 11.30 do 13.00 odbywać się będą wybory do Senatu Akademii Wymiaru Sprawiedliwości (ul. Karmelicka 9). Rektor Uczelni Michał Sopiński apeluje o pilnowanie, by miały one uczciwy przebieg
Republika Widzowie Republiki pokazali jak ważna jest dla nich nasza stacja. W trakcie niedzielnego Wydania Specjalnego, w 9 godzin, ok. 30 tys. osób wpłaciło łącznie 2 mln zł na opłatę koncesyjną. Bardzo dziękujemy!
22:22 Peru: Prezydent Keiko Fujimori oświadczyła, że jej kraj dołącza do programu Tarcza Ameryk (ang. Shield of the Americas), który USA stworzyły w marcu br., a którego celem jest walka z kartelami narkotykowymi
21:54 „Polityczne posunięcia” Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) skłonią państwa do wycofywania się z traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej - oświadczył w czwartek sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu Mohsen Rezaei
21:26 Kraków: Komisarz wyborcza odrzuciła wszystkie odwołania niezarejestrowanych kandydatów
20:37 Ekstraklasa piłkarska: Komisja Ligi zajmie się kontaktami trenera Jagiellonii Białystok Adriana Siemieńca z sędziami przed jednym z meczów pod koniec poprzedniego sezonu
19:49 Zygmunt Solorz, jego żona Justyna Kulka oraz dzieci biznesmena Tobias Solorz oraz Piotr i Aleksandra Żakowie zawarli ugodę, które ostatecznie kończy wszelkie trwające między nimi spory, a także postępowania sądowe i administracyjne
18:27 Hiszpania: Sąd Najwyższy uznał, że wzrost liczby wyborców w związku z tzw. prawem o wnukach o nadawaniu obywatelstwa potomkom Hiszpanów stanowi zagrożenie dla „przejrzystości procesu wyborczego”
Portal tvrepublika.pl Informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami - TVREPUBLIKA.PL
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" w Zielonej Górze i poseł Jerzy Materna zapraszają na spotkanie z prawnikiem, konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą. 11 września (piątek), g. 17.00 Zajazd Pocztowy, ul. Jedności 78 w Zielonej Górze
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" Poznań, Strażnica Ruchu Obrony Granic Poznań zapraszają na spotkanie z dr. Markiem Wochem. 11 września, godz. 18:00 Szkoła Katolicka ul. Głogowska 92 Poznań
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Zduńska Wola zbiera podpisy pod projektem ustawy "Stop banderyzmowi", 11 września w godz. 8-11, przy targowisku miejskim, ul. Adama Mickiewicza, wejście od strony parkingu samochodowego
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej" Piotrkow Tryb. i ROG zapraszają do składania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy Stop BANDERYZMOWI. Od 9 do 11 września, 10:00-13:00 przed DH Kaufland, Piotrków Trybunalski
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej" Warszawa i Wolni Polacy zapraszają na pikietę NSZZ Solidarność w obronie pracowników i Kopalni Soli „Solino" S.A, 11 września, godz. 12.00 przed siedzibę PKN Orlen przy ulicy Bielańskiej 12, Warszawa
WYDARZENIE Klub "Gazety Polskiej" Łuków zaprasza na obchody 87. rocznicy agresji związku sowieckiego na Polskę oraz 29. rocznicy ustawienia na cmentarzu parafialnym "krzyża katyńskiego" 17 września, godz. 17:00 CMENTARZ PARAFIALNY ŚW. ROCHA, Łuków
Wydarzenie Klub "Gazety" Polskiej Kraków zaprasza na spotkanie otwarte z kandydatem PiS na prezydenta Krakowa Michałem Drewnickim. 11 września, godz. 19:00, ul. św Filipa 6, Kraków
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" woj. lubuskiego zapraszają mężczyzn z rodzinami 12 września do Międzyrzecza na 14. Pielgrzymkę mężczyzn do kolebki chrześcijaństwa i polskości. Rozpoczęcie o godzinie 10.00 na Zamku w Międzyrzeczu
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Sulęcin zaprasza na otwarte spotkanie z Antonim Macierewiczem, posłem na Sejm, 12 września, godz. 19.00, Dom Joannitów, ul. Młynarska 1, Sulęcin
Wydarzenie ROG w Olsztynie, Kluby „Gazety Polskiej” w Olsztynie, Ostródzie i Wolni Polacy zbierają podpisy pod projektem ustawy „Stop banderyzmowi” i petycjami w obronie Gietrzwałdu. 13 września, godz. 9.00-16.00, Gietrzwałd (przed parkingiem i Domem Pielgrzyma)
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Głogów zaprasza na spotkanie z konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą 15 września, godz. 17:00. Sala Św. Gerarda przy kościele pw. św. Klemensa, ul. Sikorskiego 23, Głogów
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Lubin zaprasza na spotkanie z konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą, 15 września, godz. 19:00. Salezjańskie Liceum Ogólnokształcące, ul. B. Prusa 4 w Lubinie
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" Kędzierzyn-Koźle zaprasza na spotkanie z Konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą 16 września, godz. 18:00 Dom Kultury Chemika, al. Jana Pawła II 27, Kędzierzyn Koźle
Wydarzenie Bielańsko-Żoliborski Klub “Gazety Polskiej” zaprasza 17 września o godz. 17:00 na mszę św. w intencji Ojczyzny w 87. rocznicę agresji sowieckiej na Polskę, kościół pw. Zesłania Ducha Świętego przy ul. Broniewskiego 44 w Warszawie
Wydarzenie W 87. rocznicę sowieckiej napaści na Polskę warszawski KGP, ROG i Wolni Polacy zapraszają 17 września o godz. 18:00 pod ambasadę Rosji, ul. Belwederska 49 w Warszawie, na pikietę pamięci o sowieckich zbrodniach
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Konstantynów Łódzki zaprasza na spotkanie z prof. Piotrem Grochmalskim 18 września, godz. 18:30 Parafia Nawiedzenia NMP w Srebrnej ul. Kościelna 9
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Koszalin zaprasza na spotkanie dr. Oskarem Kidą oraz Januszem Kowalskim. 19 września, godz. 16:00 HOTEL STARY KOSZALIN, ul. Szczecińska 32, II piętro
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej" Międzyrzecz zaprasza na spotkanie z prof. Grzegorzem Kucharczykiem 19 września, godz. 15:00, Sala katechetyczna przy Kościele św. Wojciecha, Międzyrzecz
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej Koronowo zaprasza na spotkanie Konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą. 22 września, godz. 19:00 Dom Św. Józefa przy Parafii WNMP, ul. Bydgoska 23, Koronowo
Wydarzenie Klub "Gazety" Polskiej Łazy zaprasza na spotkanie z dr. Oskarem Kidą 25 września, godz. 16:00 Sala przy kościele Św. Michała Archanioła, ul. Kościuszki 96, Łazy
Wydarzenie Klub "Gazety" Polskiej Busko-Zdrój zaprasza do obejrzenia wystawy IPN pt. Gospodarka III Rzeszy, dostępna do 30 września, ul. 1 maja przed Pensjonatem Sanato, Busko-Zdrój
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej Toronto-GTA (Kanada) zaprasza na spotkanie (łączenie Online) z Adamem Borowskim oraz Pawłem Piekarczykiem, 27 września (niedziela), g. 2 PM. Polskie Centrum Kultury im. Jana Pawła II, Mississauga, Kanada
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej Gdańsk II zbiera podpisy pod projektem ustawy "STOP BANDERYZMOWI", w każdy czwartek w godz. 17-18 przy Bramie Wyżynnej w Gdańsku
WYDARZENIE Klub „Gazety Polskiej" w Rypinie zaprasza na wystawę „Niedokończone Msze Wołyńskie", dostępną do 30 września, oraz do obejrzenia największych witraży w Europie w parafii pw. św. Stanisława Kostki, ul. A. Podlesia 6, Rypin
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" zapraszają do udziału w pielgrzymce do Lourdes w dniach 28.09-07.10.2026 - ilość miejsc ograniczona. Szczegóły i warunki udziału na stronie wielkiwyjazd.pl
Wydarzenie Informujemy że powstał 567. Klub „Gazety Polskiej" Morąg oraz 568. Klub „Gazety Polskiej" Miłakowo (oba w woj. warmińsko-mazurskim)

Kiedy była taka Wigilia: ziemniaki z cebulą, soja układana w rybę

Źródło: Wigilia pod okupacją - archiwum

Życzenia "spokojnych", a nie "wesołych" świąt, ziemniaki z cebulą, soja układana w kształt ryby oraz puste miejsca przy stole i niepewność jutra - tak wyglądały Wigilie i święta Bożego Narodzenia w polskich domach w czasie II wojny światowej.

"Święta okupacyjne to był czas niezwykle trudny dla Polaków. Czas, w którym można było się zebrać razem, złapać dystans wobec dramatycznych wydarzeń, które otaczały ludzi, ale jednocześnie czas, w którym jeszcze bardziej wojenna rzeczywistość dopadała ludzi. Było to szczególnie widoczne podczas tych pierwszych świąt wojennych w 1939 r., kiedy Polska dosłownie chwilę temu straciła niepodległość" - powiedział historyk Sebastian Pawlina w podcaście Muzeum Historii Polski.

Zaznaczył, że "nie było domu, rodziny w Polsce, w której ktoś by nie zginął, nie trafiłby do więzienia, na poniewierkę". "Trzeba było na nowo zacząć budować sobie rzeczywistość. Przed wojną wszystko ludzie mieli ułożone, przygotowane, wiadomo było, co w jakiej kolejności trzeba zrobić, a teraz nagle się okazuje, że nie można pójść normalnie do sklepu i kupić tego, co potrzebujemy na wigilię. Te rzeczy trzeba zdobyć" - zwrócił uwagę.

Historyk wskazał, że okupacyjna rzeczywistość wymusiła na ludziach zdolność zastępowania produktów, które przed wojną były ogólnie dostępne. Przygotowania do świąt koncentrowały się wokół tego, co znajdzie się na talerzu. Ludzie "polowali" na produkty, które stanowiły podstawę wigilijnych dań.

Ludwika Klimecka z Sokołowa, cytowana w książce "Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939-1945" Sylwii Winnik, wspominała: "Gdy w Polsce zapanowały niespokojne czasy wojny, niełatwo było kupić jedzenie nawet na co dzień, a tym bardziej od święta. Pomysłowi ludzie znajdowali jednak rozwiązanie; każdy z sąsiadów zdobywał, co mógł. Jeden z pasieki nazbierał miodu, inny miał z lata pszenicę, jeszcze inny krowę i mleko. I tak wymieniali się między sobą produktami potrzebnymi do przygotowania wigilijnej kolacji. To wiązało się z dużym ryzykiem. Niemcy bowiem patrzyli ludziom na ręce. Wiedzieli, kto ma świnię, a kto owce. Gospodarz nie mógł ich zabić dla siebie. Musiał oddać mięso okupantowi. Kury? Owszem, karmił je i o nie dbał. Ale jajka zbierał młody chłopak wysłany przez Niemców i zanosił im każdego dnia świeżą dostawę. Moi rodzice mieli więc kury, ale nie jajka. Każdy próbował, na ile mógł, ukryć, odłożyć tyle jedzenia na święta, ile się dało. Mama składowała produkty w szafkach kuchennych. Nikt nie podjadał ani nie podbierał. Wszyscy wiedzieliśmy, że to na Boże Narodzenie".

Prawnik, samorządowiec, poeta, działacz Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" Edward Kubalski (1872–1958) w książce "Niemcy w Krakowie. Dziennik 1 IX 1939 - 18 I 1945" pod datą 20 grudnia 1941 r. zanotował: "Przed sklepem Potockich na Brackiej stoi olbrzymi ogon po ryby. Kobiety biegają zaaferowane, aby coś zdobyć przecie na święta".

To, czego bardzo często brakowało na stole wigilijnym, a co nam się kojarzy z wigilią, to ryba. "Przed wojną bardzo popularne były szczupak i sandacz. Podczas okupacji zdobyć jedną czy drugą rybę było w zasadzie niemożliwe, chyba że miało się bardzo duże środki finansowe. Zastępowano szczupaka i sandacza malutkimi rybkami - stynkami. Ewentualnie robiono też ryby zastępcze - gotowano soję i następnie układano ją tak, żeby ona chociaż przypominała rybę, oszukiwano się w ten sposób" - opowiadał historyk z MHP.

Cuda wyczyniano także z ziemniaków, które były podstawowym produktem spożywczym okresu okupacji. "Ziemniak miał funkcję czysto pragmatyczną: zapychał człowieka, pozwalał się najeść, dlatego ziemniaki królowały na stołach wigilijnych, bardzo często podawano je razem z cebulą" - wyjaśnił Pawlina.

Słowa te potwierdza relacja Władysława Bartoszewskiego: "Apetyt zaspokajano plackami kartoflanymi na oleju lub po prostu kartoflami z surową cebulą (witaminy!). Chude ciasto z kartkową margaryną, w którym jaja zastępowano niekiedy dynią albo proszkiem jajecznym, pełniło obowiązki świątecznego deseru. Co bardziej przedsiębiorcze gospodynie wypiekały pierniki z marchwią zamiast miodu. Kogo zaś nie stać było na nadziewanie strucli makiem, wykorzystywał i w tym przypadku marchew czy też soję, nasyconą wonnym olejkiem. Bakalie i owoce południowe należały do rzadkości niedostępnych dla ogółu".

A jak wyglądał stół wigilijny? Rzadko gościło na nim wiele potraw, ale jak wynika z relacji, nikt nie był głodny, wręcz przeciwnie - dla wielu Wigilia była jedynym dniem, w którym najedli się do syta.

"Stół w naszym domu był ubogi, lecz nikt nie odchodził głodny. Kluski z makiem, pierogi, uszka i barszcz przygotowywała mamusia. Inna gospodyni robiła żurek, piekła ciasta. Był też śledź i różne ryby" - opisywała Barbara Doniecka z Warszawy ("Moc truchleje").

Jerzy Przybysz z Tomaszowa cytowany w tej samej książce zaznacza, że u niego w domu na stole na pewno nie było dwunastu potraw.

 "Ale przypominam sobie kaszę, pierogi i pieczone przez mamę ciasta. Mama w dzień Wigilii zarządziła, żeby cała rodzina zachowała ścisły post. Tylko rano naszykowała placuszki z mąki, które zjedliśmy głodni, wiedząc, że następnym posiłkiem miała być dopiero kolacja wigilijna" - podkreślił.

Maria Dąbrowska zapisała 24 grudnia 1941 r. w dzienniku: 

"Od początku wojny jeszcze się chyba tak nie najadłam jak dzisiaj".

Z relacji świadków tamtych dni wynika, że pomimo panującego terroru i biedy starano się, aby Wigilia była dniem wyjątkowym.

Doniecka w takich słowach opisywała nastrój panujący w jednej z warszawskich kamienic w grudniu 1943 r.: "Wbrew wszystkiemu Boże Narodzenie 1943 r. w naszej kamienicy obchodziliśmy bardzo uroczyście. I choć świętowaliśmy jakby w ukryciu, choć baliśmy się każdej nadchodzącej godziny, w domu panował dobry, świąteczny duch. W miarę jak zbliżał się wigilijny wieczór, w mieszkaniach ustawała krzątanina. Każdy z nas szykował odświętne ubranie. Gospodynie nakrywały do stołu. Gospodarze – ci, którzy byli w domu – pastowali buty. Z minuty na minutę z kuchni dobiegało coraz mniej odgłosów przygotowań. Wreszcie na każdym z pięter otwierały się drzwi mieszkań. Żadne nie były zamknięte. I my z mamusią i tatusiem wychodziliśmy z naszego mieszkania na drugim piętrze na korytarz. Na końcu było okno, z którego oglądaliśmy choinkę. To tam właśnie gromadzili się sąsiedzi, by sobie nawzajem składać życzenia i łamać się opłatkiem".

Podobnie święta wspominała Ludwika Klimecka: 

"Pierwszego i drugiego dnia świąt sąsiedzi odwiedzali się nawzajem i przynosili sobie smakołyki, które udało im się przygotować. Zasiadali przy stole, a my, najmłodsi, rozrabialiśmy u ich stóp, bawiąc się na podłodze. Często przysłuchiwaliśmy się rozmowom dorosłych o tym, co się dzieje w Polsce i na świecie. Wspominali sąsiadów, których wysłano na przymusowe roboty do Niemiec. Czy ich jeszcze zobaczymy? – padały pytania. Z rozmów przepełnionych niepokojem rodzice i ich znajomi uciekali w opowieści o Bożym Narodzeniu za czasów ich dzieciństwa" - opisywała.

Święta były jednak dla większości rodzin czasem smutku i opłakiwania bliskich, którzy zginęli w czasie działań wojennych, przebywają w obozie, na emigracji. Przy wigilijnych stołach zostawiano wolne miejsca dla nieobecnych.

Oto wspomnienie jednej z nastoletnich mieszkanek Krakowa, zamieszczone na stronie Muzeum Armii Krajowej: 

"Pierwsze nasze wojenne święta. Nie ma zupełnie świątecznego nastroju. Choinki też nie mamy. (...) Nie ma Taty, nie ma świąt. Myślimy ciągle, co z Ojcem, co z wywiezionymi więźniami? Wszystko inne wydaje się tak mało ważne".

Kubalski w swoim dzienniku pod datą 25 grudnia 1942 r. zanotował: "Święta mijają oczywiście bez nastroju, bo o ile u zubożałej inteligencji starczyło na jakieś jadło wigilijne, to przecież ile rodzin widziało się wyrzuconych ze swych domostw, a w ilu rodzinach brakło przy stole najbliższych – albo już straconych na zawsze, albo tkwiących gdzieś w niewoli czy na dalekiej obczyźnie".

"Talerze (...), puste krzesło są tego symbolem. Czekają…" – napisał z kolei członek Armii Krajowej Jacek Stocki-Sosnowski cytowany w tekście "Wojenne święta" Anny Czocher (IPN Kraków).

Smutek przebija się także w zapiskach Zofii Nałkowskiej: 

"Święta spędzamy (...) tak, jakby ich nie było".

Nieodłącznym elementem świąt jest choinka. Na stronie Muzeum II Wojny Światowej czytamy, że zdobycie jej i przystrojenie podczas okupacji było nie lada wyzwaniem, a wysokie ceny również nie ułatwiały sprawy.

"Drzewko świąteczne było tego roku (1939 - przyp. red.) o połowę mniejsze niż zazwyczaj. Kosztowało kilkanaście złotych, co stanowiło wielokrotność ceny przedwojennej. Na choince zabrakło cukierków w barwnym celofanie i orzechów włoskich zawijanych w sreberko po czekoladzie" – wspominał Wiesław Stradomski cytowany przez MIIWŚ.

Czasami pozyskanie choinki łączyło się z działalnością konspiracyjną. "W mojej pamięci mocno zapisały się też wyprawy po świąteczne choinki. Nie przypomnę sobie dokładnie, kiedy to było, gdy na wyprawę ciemną nocą zabrał mnie starszy kolega, który – jak się dowiedziałem już po wojnie – współpracował z partyzantką. Zabraliśmy wielką ręczną piłę i pomaszerowaliśmy ściąć świąteczne drzewko. Szliśmy wzdłuż drogi lokalnej, mało uczęszczanej, którą lubili jeździć Niemcy. Ta droga zagłębiała się w las. Wzdłuż niej rosły dorodne, kilkunastoletnie świerki. W pewnym momencie kolega powiedział: – Tniemy tego! Potem czubek sobie utniesz na choinkę, na święta. Szur, szur, szur, trzask! Drzewko upadło… wprost na drogę. – Eeee, brzydka, idziemy ciąć dalej – rzekł kolega. I tak ścięliśmy kilkanaście dużych drzew, przy czym wszystkie dziwnym trafem upadały na drogę, kompletnie ją tarasując. Po dobrze wykonanej dywersyjnej robocie mój kumpel ściął dla mnie wreszcie zgrabną choineczkę i ze słowami: +No idź, mały, zanieś do domu+, pożegnał mnie na skraju lasu. Już następnego dnia domyśliłem się, że po prostu sprawiliśmy Niemcom świąteczny +prezent+" - opowiadał Przybysz ("Moc truchleje").

Prezenty pod choinką były czymś wyjątkowym. Jeżeli już udało się je zorganizować, były to przedmioty bardzo prozaiczne, przydatne w życiu codziennym, albo słodycze, wówczas towar luksusowy.

Katarzyna Ufnalewska, którą bliscy nazywali Kataszką, tak opisywała święta w 1939 r.: "W wigilii uczestniczył wuj Dzidek, najmłodszy brat mamy. Przydźwigał ze sobą polano (drewno na opał - PAP) i żartował, że to tylko dostanie pod choinkę. Ale później wyciągnął pudełko czekoladek, twierdząc, że po drodze spotkał Mikołaja". "To były ostatnie święta, aż do 1945 r., które pani Katarzyna określa mianem +normalnych+" - dodano w książce.

Barbara Doniecka, wspominając święta w 1943 r., powiedziała: 

"Upominki darowywaliśmy sobie skromne, ale bardzo nas cieszyły. Mama umiała robić na drutach przepiękne rzeczy! Obdarowała mnie wtedy czapką i szalikiem. Sąsiedzi dostali rękawiczki lub skarpety".

"Na prezenty nie czekaliśmy. Może i były w bogatych domach, ale nie u nas i nie podczas wojny. Na Wigilię czekaliśmy z innego powodu. Wiedzieliśmy, że tego dnia na pewno się najemy do syta. Odświętna atmosfera i zebrana przy stole rodzina także miały duże znaczenie" - opowiadał Jerzy Przybysz.

O nietypowej porze odbywała się pasterka, uroczysta msza odprawiana w nocy (najczęściej o północy lub w godzinach wieczornych) z 24 na 25 grudnia. Z powodu godziny policyjnej wprowadzonej na ziemiach okupowanych przez Niemców wierni spotykali się w kościele dopiero 25 grudnia o 6 rano.

Życzono sobie "spokojnych", a nie "wesołych" świąt oraz wyrażano nadzieję na szybki koniec wojny

Źródło: PAP

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X