Rolnicy wznawiają protesty przeciwko Mercosur i żywności z Ukrainy. Trzeba też urealnić ceny skupu!

Żywią i bronią - to hasło polskiej wsi jest aktualne i dziś. Rolnicy szykują się do nowej fali protestów związanych z groźbą napływu do Polski produktów żywnościowych z państw grupy Mercosur i Ukrainy. Oba te działania, korzystne jedynie dla Niemiec, mogą doprowadzić do upadku nasze rolnictwo, a polskich konsumentów "obdarować" niskiej jakości produktami żywnościowymi w stosunkowo wysokiej cenie. To jednak nie jest jedyny powód protestu rolników.
Jak podaje portal tygodnik- rolniczy.pl, ceny zbóż są dziś na poziomie sprzed 20 lat, a w tym czasie chleb podrożał aż czterokrotnie. "Sprzedajemy pszenicę po 700 zł za tonę, a bochenek chleba kosztuje 4 zł", alarmują rolnicy.
"Konsumenci za wszystko muszą zapłacić 4–5 razy więcej niż 20 lat temu. Ale to nie przez rolników. My sprzedajemy pszenicę konsumpcyjną po 700–750 zł. 20 lat temu też była taka cena pszenicy, no ale bochenek chleba kosztował złotówkę, mąka też złotówkę. A dziś za mąkę płaci się 3 zł, a za chleb 3–4 zł. To nie my dyktujemy ceny płodów rolnych. To rynek, spekulanci i umowy handlowe", powiedział portalowi Szymon Ręcławowicz z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.
W ocenie Ręcławowicza, największym zagrożeniem nie tylko dla rolników, ale i dla konsumentów są umowy handlowe Unii Europejskiej – zarówno z Ukrainą, jak i z krajami Mercosur.
"Strach pomyśleć, co będzie, jak te umowy zaczną działać. Z Ameryki Południowej przyjedzie tania, gorszej jakości żywność. Zapłacicie za nią tyle samo, co za polską, ale odbije się to na waszym zdrowiu", przewiduje Ręcławowicz.
Jego słowa potwierdza analiza ekspertów Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Arkadiusz Zalewski nie pozostawia złudzeń: „ceny zbóż porównywalne do obecnych były obserwowane na krajowym rynku już nawet 17 lat wcześniej”, podczas gdy nawozy zdrożały 2-krotnie, a maszyny niemal 3-krotnie.
"W praktyce oznacza to, że rolnicy sprzedają zboże za grosze, a jednocześnie płacą krocie za nawozy, paliwo czy części do maszyn. – Nie ma się co łudzić, że to tylko chwilowe – ostrzegają rolnicy", cytujemy za tygodnik- rolniczy.pl
Rolnicy podkreślają, że bez zdecydowanej polityki rolnej państwa - zabezpieczenia rynków, wsparcia hodowli zwierząt i ochrony przed zalewem taniej żywności z importu sytuacja będzie się tylko pogarszać. Dlatego już słychać zapowiedzi protestów. Pierwszy z nich ma się odbyć 6 września w Medyce.
"No bo trzeba przyznać, że jeśli konsument płaci 4 zł za bochenek chleba, a rolnik dostaje 70 groszy za kilogram pszenicy, to coś w tym łańcuchu ewidentnie nie działa", konstatuje trafnie portal i podsumowuje temat wypowiedzią jednego z organizatorów rolniczych protestów: "jesteśmy tym, co jemy. Jeśli podstawowe produkty będą złej jakości, ucierpi nasze zdrowie. A jeśli polski rolnik będzie bankrutował, ucierpi całe społeczeństwo", mówi Szymon Ręcławowicz.
Źródło: Republika, tygodnik- rolniczy.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Polecamy Poranek Radia
Wiadomości
Najnowsze

Republika wyprodukuje sygnał z uroczystości 45. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych

Władze Gdańska odmówiły Republice możliwości zorganizowania studia na Westerplatte 1 września

Sawicki uderza w koalicjanta. "Nie potrafi dobierać ludzi na ministerialne stanowiska"
