Polskie drobiarstwo jest coraz bardziej zagrożone przez ptasią grypę
Portal agronews.com.pl alarmuje, sytuacja epidemiologiczna w polskim drobiarstwie gwałtownie się zaostrza. Wysoce zjadliwa grypa ptaków (HPAI) ponownie uderza w regiony o największej koncentracji produkcji, a skala działań podejmowanych przez służby weterynaryjne pokazuje jedno: zagrożenie jest realne i rośnie z dnia na dzień.
Najtrudniejsza sytuacja ma panować na Mazowszu. Jest to region, w którym ogniska ptasiej grypy rosną - od początku kwietnia - lawinowo. "Najbardziej dotknięte są powiaty żuromiński, mławski i sierpecki, gdzie produkcja drobiu jest szczególnie intensywna. W takich warunkach nawet pojedyncze ognisko może uruchomić efekt domina. Im większe zagęszczenie ferm, tym większe ryzyko szybkiego przenoszenia wirusa między gospodarstwami", przestrzega portal.
Główny Lekarz Weterynarii uruchomił specjalny zespół ds. dochodzeń epizootycznych, który od 22 kwietnia wspiera działania terenowe. Równolegle w województwach objętych zakażeniami działa też administracja kryzysowa, a Inspekcja Weterynaryjna funkcjonuje w trybie pełnej gotowości.
Prewencja jednak nie zawsze wystarcza, czasami trzeba przeprowadzić bardziej drastyczne działania, w tym prewencyjne uśmiercanie drobiu - i to również w gospodarstwach, w których nie stwierdzono jeszcze choroby. "To działanie ma jeden cel – przerwać łańcuch zakażeń zanim wirus rozprzestrzeni się na większą skalę", tłumaczy agronews.com.pl.
Jak dodaje portal, skala tych działań jest bezprecedensowa. Do tej pory tylko na Mazowszu wybito ponad 4 miliony sztuk drobiu w 67 gospodarstwach, a kolejne setki tysięcy uśmiercono na Warmii i Mazurach.
Proces usuwania skutków ognisk choroby odbywa się według bardzo rygorystycznych procedur. "Martwe ptaki są transportowane do zakładów utylizacyjnych w konwojach, często pod nadzorem Policji. Każdy etap – od załadunku po dostarczenie – podlega ścisłej kontroli weterynaryjnej, a pojazdy muszą spełniać określone wymagania sanitarne i są obowiązkowo dezynfekowane. To nie jest standardowa procedura gospodarska, lecz działania charakterystyczne dla sytuacji zagrożenia biologicznego", podaje portal.
By zapobiec rozprzestrzenianiu się ptasiej grypy wokół ognisk choroby wyznaczane są rozległe strefy ograniczeń, obejmujące co najmniej 10 kilometrów. "Wraz z pojawianiem się kolejnych ognisk strefy te rozszerzają się, tworząc tzw. obszary buforowe. Dla wielu producentów oznacza to realne straty finansowe i konieczność wstrzymania działalności", alarmuje agronews.com.pl.
Służby weterynaryjne obawiają się, że w Polsce może dojść do podobnej sytuacji, jak w 2021 roku, gdy w naszym kraju odnotowano rekordową liczbę 403 ognisk ptasiej grypy.
Źródło: agronews.com.pl, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X