Członkowie rządu jeżdżą służbowymi autami i starają się o zwrot kosztów paliwa
Aby spalić paliwo, za które zwrotu kosztów od Kancelarii Sejmu domaga się poseł PO i minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, musiałby przejechać swoimi prywatnym bmw około 50 tys. kilometrów. Warto przy tym nadmienić, że jako członkowi Rady Ministrów przysługuje mu służbowy samochód z kierowcą.
Posłowie mają prawo prosić o zwrot kosztów przeznaczonych na paliwo „w związku z wykonywaniem mandatu”. Jednak wątpliwości ma prof. Antoni Kamiński z Instytutu Studiów Politycznych PAN, ekspert w dziedzinie korupcji. – Powinniśmy się zastanowić, czy tych przywilejów nie pozbawić parlamentarzystów sprawujących funkcje w rządzie – mówi.
Jak pisał „Fakt”, oprócz Arłukowicza domagającego się 27,3 tys. zł, o zwrot 19,1 tys. zł oraz 20 tys. zł wystąpili szef MSZ Radosław Sikorski oraz były minister transportu Sławomir Nowak. Członków rządu, proszących o zwrot kosztów przeznaczonych na paliwo jest więcej. Sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Sławomir Neumann uzyskał 35,1 tys. zł zwrotu, wiceszef resortu środowiska Stanisław Gawłowski otrzymał 26,7 tys. zł, wiceminister administracji Stanisław Huskowski 24,2 tys., natomiast Tomasz Tomczykiewicz pracujący w Ministerstwie Gospodarki dostał 20,2 tys. złotych.
Zdaniem Gawłowskiego przejechanie kilkudziesięciu tysięcy kilometrów rocznie nie jest niczym nadzwyczajnym, nawet jeżeli z własnego auta korzysta się wyłącznie w weekendy. – Każdego, kto nie wierzy, zachęcam do towarzyszenia mi podczas takiego weekendu. Z jednego krańca Pomorza Zachodniego do drugiego jest 200 kilometrów, a liczbę odbywanych przeze mnie spotkań można sprawdzić w Internecie – podkreśla wiceszef resortu środowiska.
–Większość posłów, mimo kolei i samolotów, wybiera samochód. Po prostu opłaca się rozliczać koszty paliwa – mówi z kolei były premier z SLD Józef Oleksy. – Wszelkie rozliczenia finansowe powinny być szczegółowo dokumentowane. W ogóle nie powinno wchodzić w rachubę finansowanie przejazdów członków rządu, którzy mają samochody służbowe – dodaje.
Jednak jak twierdzi były szef Komisji Regulaminowej Jerzy Budnik z PO: – Ministrem jednego dnia się jest, a drugim nie. Wprowadzenie takiego rozwiązania jedynie zwiększyłoby bałagan.
Najnowsze
Duklanowski: rząd Tuska reklamuje "nowy port na Bałtyku", którego... nie ma
Matecki alarmuje ws. Parku Kasprowicza. "Chcą zmienić nazwę na Park Johanna Heinricha Quistorpa"
"Wspierajcie prawdziwą sztukę". Jaś Kapela znów wyciąga rękę po kasę [WIDEO]
Watykan wobec AI: sztuczna inteligencja ma służyć godności człowieka
Nawrocki w Poznaniu na rocznicy Czerwca ’56: komuniści chcieli zabrać nam nie tylko ciało, ale także ducha
Branża meblarska i drzewna na skraju przepaści? Jest źle, a dzięki UE może być jeszcze gorzej