„Tusk cynicznie wykorzystał strach Polaków”. Zajączkowska-Hernik ostro o działaniach rządu ws. cenzury internetu
– Premier Tusk cynicznie wykorzystał strach Polaków, ale także strach wśród polityków, do tego, by te przepisy przeforsować – powiedziała europoseł Ewa Zajączkowska-Hernik w programie „Wszystko Jasne” na antenie Republiki. W rozmowie z Ewą Bugałą polityk Konfederacji skrytykowała działania rządu dotyczące bezpieczeństwa dzieci w internecie. Odniosła się również do wyborów w Krakowie, działalności Ruchu Biało-Czerwonych oraz afery Michała Kołodziejczaka.
„O tym, co jest legalne, powinien decydować sąd, nie urzędnik”
Europoseł Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik była gościem Ewy Bugały w programie „Wszystko Jasne” na antenie Republiki. Jednym z głównych tematów rozmowy były działania rządu Donalda Tuska po tragicznych ataków nożowników w szkołach na Mazowszu.
Polityk przekonywała, że skuteczna ochrona najmłodszych wymaga przede wszystkim większej odpowiedzialności platform społecznościowych, a nie przyznawania administracji państwowej dodatkowych uprawnień do ingerowania w publikowane treści:
– Nie, pani redaktor, to nie jest kwestia braku ustawy, dlatego że policja pokazała, że nie potrzebuje tego typu ustawy, którą próbuje przepchnąć premier Donald Tusk, do tego, żeby podjąć odpowiednie działania i zapobiec tragedii. I tutaj wielkie ukłony dla polskiej policji, bo naprawdę uważam, że służby dały radę. Oczywiście prosiłabym o to, żeby też nie przedobrzyć w drugą stronę – mówiła europoseł.
Jej zdaniem jednym z najważniejszych problemów pozostaje sposób funkcjonowania algorytmów platform społecznościowych, które mogą kierować do młodych odbiorców niebezpieczne materiały:
– Polski rząd nie ma niestety wpływu na algorytmy takich platform, chociażby jak TikTok. Ja dzisiaj rano już zadałam pytanie, czy rząd jest świadomy, że istnieje taka grupa jak True Crime Community. To jest grupa na TikToku, która funkcjonuje, która szerzy treści bardzo niebezpieczne dla młodych ludzi, dla ludzi, którzy są podatni na tego typu treści, bo są zagubieni, bo są odepchnięci, bo nie mają odpowiedniej wypracowanej relacji z najbliższym otoczeniem, bo nie mają zaufania, bo nie mają z kim porozmawiać na co dzień i tego typu treści te dzieci chłoną jak gąbkę – przekonywała.
Europoseł skrytykowała również rozwiązania legislacyjne, które w jej ocenie mogą prowadzić do ograniczania wolności wypowiedzi w internecie:
– Chodzi cały czas tylko i wyłącznie o to, by Urzędowi Komunikacji Elektronicznej dać uprawnienia do decydowania, co jest legalne, a co nie jest legalne. To trzeba rozwiązać w inny sposób, bo o tym, co jest legalne, a co nielegalne, powinien decydować sąd, nie urzędnik. Ponieważ to rodzi ryzyko, że tego typu narzędzia będą wykorzystywane do walki politycznej, a doskonale wiemy, że obecny rząd ma ogromny problem z takimi ugrupowaniami, chociażby jak Konfederacja, która jest bardzo silna w internecie, ale również niektórzy politycy Prawa i Sprawiedliwości – stwierdziła.
Zajączkowska-Hernik: Tusk wykorzystał strach Polaków
W dalszej części rozmowy polityk odniosła się do sposobu procedowania przepisów związanych z unijnym Aktem o usługach cyfrowych (DSA). Jej zdaniem rząd wykorzystuje społeczne obawy dotyczące bezpieczeństwa dzieci do uzasadniania rozwiązań, które mogą stanowić zagrożenie dla swobody wypowiedzi:
– Premier Tusk cynicznie wykorzystał strach Polaków, ale także strach wśród polityków, do tego, by te przepisy przeforsować. To jest bardzo znana taktyka w Parlamencie Europejskim, kiedy przepisy dotyczące cenzury w internecie na początku miały zostać przyjęte dlatego, że Komisja Europejska chciała walczyć z rosyjską propagandą, z dezinformacją, ale na tamten czas to nie przeszło, dlatego że europosłowie wychwycili w proponowanych zmianach bardzo dużo treści niebezpiecznych właśnie dla wolności słowa. Bardzo dużo treści prowadzących do cenzury internetu – mówiła.
Zajączkowska-Hernik przekonywała, że podobne mechanizmy pojawiają się również w europejskiej debacie dotyczącej ochrony najmłodszych użytkowników sieci:
– No bo jeżeli jakiś polityk zagłosuje przeciwko, bo będzie zwracał uwagę na to, że to konkretne rozporządzenie czy dyrektywa dalej zawiera niebezpieczne elementy prowadzące do cenzury internetu, no to najwyżej zaatakujemy go, że nie chce chronić dzieci. I w ten sposób wywiera się presję na politykach w Parlamencie Europejskim, żeby głosowali za tym, czego Komisja Europejska chce – oceniła.
Europoseł zaproponowała również przeprowadzenie konsultacji ze środowiskiem graczy i przedstawicielami branży gamingowej. Sprzeciwiła się obarczaniu gier komputerowych odpowiedzialnością za agresywne zachowania młodzieży:
– Nie uderzałabym absolutnie w środowisko gamerów, ale zwróciłabym się do tego środowiska o to, by przeprowadzić konsultacje właśnie w związku ze zmianami, które są potrzebne do tego, żeby kontrolować faktycznie to, co się dzieje w internecie, ale też zmusić, i tu jest, myślę, duża rola rządu i ministra Gawkowskiego, do tego, żeby zmusić wreszcie te korporacje do tego, żeby odpowiadały za to, jakie algorytmy funkcjonują w polskim internecie – podkreśliła.
Wybory w Krakowie
W programie poruszono również temat wyborów prezydenckich w Krakowie, w których Łukasz Gibała pokonał zdecydowanie popieraną przez koalicję rządzącą Monikę Piątkowską. Zdaniem Zajączkowskiej-Hernik rezultat głosowania stanowi istotny sygnał ostrzegawczy dla Koalicji Obywatelskiej:
– W Krakowie myślę, że tak. Nawet nie tyle „byle nie Tusk”, co „byle nie ekipa Koalicji Obywatelskiej”, ponieważ w Krakowie byli zmęczeni dwudziestoma latami rządów Jacka Majchrowskiego. Miszalski pokazał, czym tak naprawdę mogą być rządy Koalicji Obywatelskiej w dużym mieście. I Koalicja Obywatelska, partia uchodząca za tę partię wielkomiejską, której elektorat skupia się głównie właśnie w dużych miastach, dostała poważnego gonga w bardzo ważnych wyborach – powiedziała.
Europoseł oceniła, że zaangażowanie czołowych polityków koalicji rządzącej w kampanię Moniki Piątkowskiej mogło przynieść skutek odwrotny od zamierzonego:
– Pani redaktor, to pokazuje, że wspieranie kandydatów w wyborach samorządowych, nieważne, czy to są wybory uzupełniające, czy nie, przez partyjny aktyw nie powoduje wzrostu zaufania do tych kandydatów. W ciągu ostatnich kilku dni mieliśmy sytuację, gdzie minister Domański, który jest ministrem finansów i jest twarzą ogromnego długu państwa, czy tego chce, czy nie, zbierał z Moniką Piątkowską ulotki w Krakowie zamiast zajmować się swoją pracą – stwierdziła.
W jej ocenie kandydatce zaszkodziło również utożsamianie z Donaldem Tuskiem i bieżącymi problemami wizerunkowymi rządu.
Afera Kołodziejczaka
Poruszono również sprawę zarzutów byłych współpracowniczek Michała Kołodziejczaka, które oskarżyły go przemoc oraz nakłanianie do zażywania kokainy. Zajączkowska-Hernik przyznała, że nie zapoznała się z nagraniami, o których informowano w kontekście sprawy. Jednocześnie stwierdziła, że wcześniej słyszała relacje kobiet opisujących swoje doświadczenia związane z byłym wiceministrem rolnictwa:
– Ja nie słyszałam tych nagrań, ale słyszałam relacje dwóch kobiet. Nie wiem, czy to są te same kobiety, bo tak jak powiedziałam, nagrań nie słyszałam, a też one są przygotowane w ten sposób, żeby nie można było rozpoznać tożsamości, co jest naturalne. Natomiast ja znam historię dwóch kobiet, które zostały rzeczywiście bardzo źle potraktowane przez Michała Kołodziejczaka, opowiadały różne historie – powiedziała.
Europoseł podkreśliła również, że publiczne opowiedzenie o podobnych doświadczeniach wymaga odwagi.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Planował krwawy atak w Lublinie. 21-letni student z Ukrainy trafił do aresztu
UOKiK stanął w obronie klientów. Ukarał banki milionowymi kwotami
Dramatyczny pożar w sercu Paryża! Ogień strawił ponad 400-letni zabytek