Wszystko już było, ale wybór nadal należy do nas
Straż Marszałkowska nie przepuściła w Sejmie dwóch posłów, którzy chcieli wejść do gabinetu, gdzie Maciej Berek ślubował „wobec prezydenta" pod nieobecność prezydenta. Wicemarszałek Sejmu się śmiał, a dzień po "ślubowaniu" Berek obiecał, że „pod choinkę" Trybunał będzie „zapakowany jako prezent". Rząd, który wyroki z Luksemburga przyjmuje jak polecenia z centrali, we własnym kraju przestał dbać nawet o pozory. Gdzie my to już widzieliśmy?
W 1846 roku na scenę trafił dramat Karla Gutzkowa „Uriel Acosta", inspirowany historią z XVII-wiecznego Amsterdamu. Acosta, potomek portugalskich Żydów, zaczął podważać naukę rabinów i gmina obłożyła go klątwą. W sztuce rodzinę Acosty wszyscy omijają, interes upada, a ojciec ukochanej nie odda córki wyklętemu. Pod naciskiem bliskich Acosta zgadza się odwołać swoje poglądy w synagodze, przed ludem, czytając tekst, który przygotowali mu rabini.
Acosta zaczyna czytać, w połowie mdleje i tekst kończy za niego inny rabin. Kilka scen później krzyczy, że to, co przeczytał, nie jest prawdą. Wcześniej w synagodze pojawia się dziewięćdziesięcioletni rabin, któremu Gutzkow dał imię wielkiego mędrca z czasów rzymskich: Ben Akiba. Starca nic nie dziwi: młodzi myślą, że wymyślają nowości, a wszystko już było. Przez dziesięciolecia sztuka nie schodziła ze scen teatrów jidysz. Dziś mało kto ją pamięta, ale powiedzenie Ben Akiby przetrwało.
Demokracja wyłączona z użytkowania
Ustawa o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego mówi, że osoba wybrana przez Sejm na sędziego składa ślubowanie „wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej". W środę o dziewiątej Maciej Berek, były minister w rządzie Donalda Tuska, ślubował w gabinecie marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Zjawili się marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, troje wicemarszałków Sejmu, kilku innych sędziów elektów wybranych przez obecny Sejm i notariusz. Prezydenta nie było, ale Berek zapewniał, że ślubowanie jest „adresowane, kierowane do prezydenta Rzeczypospolitej".
Dlaczego w gabinecie, a nie w Sali Kolumnowej, gdzie w kwietniu w ten sposób przysięgało czworo sędziów, od których prezydent nie przyjął ślubowania? Według rozmówców Wirtualnej Polski sali nie dało się przygotować przez noc, a w dodatku posłowie łatwiej mogliby tam przeszkodzić. Posłowi PiS Mariuszowi Goskowi Straż Marszałkowska zagrodziła drogę na korytarzu. Usłyszał, że korytarz jest „wyłączony z użytkowania". – Jestem posłem polskiego parlamentu, chcę wejść do gabinetu marszałka – tłumaczył. Krzysztof Ciecióra chciał przeprowadzić w gabinecie kontrolę poselską. Jego też straż nie wpuściła. Na nagraniu z korytarza wicemarszałek Piotr Zgorzelski się śmieje.
Cztery tygodnie wcześniej ten sam Zgorzelski zastanawiał się w TVN24: „Jeżeli by się miało okazać, że ten Trybunał trzeba brać siłą, to nie wiem, czy to jest najlepszy scenariusz".
W środę po dziesiątej policja odsunęła protestujących sprzed bramy Trybunału i rozebrała ich barierki. Adam Borowski, szef warszawskiego Klubu „Gazety Polskiej", stracił przytomność i trzeba było wezwać karetkę. Pod osłoną policji sędziowie elekci wjechali na teren Trybunału. Marszałek Czarzasty ogłosił, że „ośmiu wspaniałych" jest już w środku.
„Rozumnych, mądrych i szanowanych"
Mojżesz sądził lud sam, od rana do wieczora, aż teść Jetro powiedział mu, że tak nie podoła. Według Księgi Wyjścia sędziami mieli zostać ludzie dzielni, bojący się Boga, prawdomówni i nienawidzący nieuczciwego zysku. W Księdze Powtórzonego Prawa Mojżesz mówi do ludu: „Wybierzcie sobie w waszych pokoleniach mężów rozumnych, mądrych i szanowanych, abym ich postawił wam na czele". A sędziom przykazuje: „W sądzeniu unikajcie stronniczości, wysłuchujcie małego i wielkiego, nie lękajcie się nikogo, gdyż jest to sąd Boży".
Konstytucja RP takich wymagań nie wylicza. Mądrość, uczciwość i bezstronność nie przestały jednak mieć znaczenia. Sejm wybiera sędziów Trybunału „spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą". Kancelaria Prezydenta pyta, czy Berek ma wymagany staż radcy prawnego. W tej samej wrześniowej rozmowie w TVN24 Zgorzelski, zapytany, czy Berek spełnia wymogi, najpierw zamilkł, a potem wyjaśnił, że głosował na niego, bo ten „ma plan na to, aby Trybunał Konstytucyjny przywrócić obywatelom".
„Dostępnymi państwu metodami"
W 1948 roku filozof Tadeusz Kroński, heglista i przyjaciel Czesława Miłosza, napisał do niego: „My sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie, bez alienacji". Miłosz sportretował go później jako Tygrysa w „Rodzinnej Europie", ale nie przyjął jego wiary w historię, która usprawiedliwia przemoc w imię lepszej przyszłości. W 1951 roku poprosił we Francji o azyl.
W nagraniu opublikowanym po środowych wydarzeniach Donald Tusk zapowiedział: „Będziemy przywracać ład prawny i ład konstytucyjny dostępnymi państwu metodami". Kolb jeszcze w środę nie użyto. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ostrzegł, że kto będzie przeszkadzał sędziom, stanie „najpierw przed prokuratorem, a później przed niezawisłym sądem". Chodzi przede wszystkim o prezesa Trybunału Bogdana Święczkowskiego, który nie dopuszcza ich do orzekania i ma immunitet. Były minister Berek złożył już zawiadomienie o naruszeniu nietykalności. Święczkowski odpowiada: „No po prostu stanąłem, stanąłem w drzwiach i nie przepuściłem pana Berka".
Warszawa, listopad 1968
We wrześniu 1968 roku, miesiąc po wkroczeniu wojsk Układu Warszawskiego do Czechosłowacji, moskiewska „Prawda" ogłosiła, że suwerenności kraju socjalistycznego nie wolno przeciwstawiać interesom światowego socjalizmu. W listopadzie Leonid Breżniew powtórzył to w Warszawie, na V Zjeździe PZPR: gdy wrogowie socjalizmu zagrażają mu w jednym kraju, to już nie sprawa jednego narodu, tylko „wspólny problem, problem wszystkich krajów socjalistycznych". Tak narodziła się doktryna Breżniewa. Gospodarza zjazdu nie trzeba było przekonywać. Już w marcu Władysław Gomułka mówił przywódcom bloku, że „są oczywiście sytuacje, gdy tak zwane sprawy wewnętrzne stają się sprawami całego obozu socjalistycznego". W sierpniu do Czechosłowacji weszło 24 tys. polskich żołnierzy.
18 grudnia ubiegłego roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że polski Trybunał Konstytucyjny „nie spełnia wymogów niezawisłego i bezstronnego sądu ustanowionego uprzednio na mocy ustawy", a Polska „nie może powoływać się na swoją tożsamość konstytucyjną, aby uchylić się od respektowania wspólnych wartości". Jeśli sąd krajowy uważa, że Unia wkracza w sferę tożsamości narodowej, może tylko zapytać Luksemburg. Jego wątpliwości „mogą zostać rozwiane jedynie poprzez dialog z Trybunałem w ramach procedury prejudycjalnej". Breżniew przynajmniej nie nazywał tego dialogiem.
Po grudniowym wyroku TSUE rzecznik rządu Adam Szłapka napisał: „Odbudujemy państwo prawa. To nie wybór – to konieczność". Heglista Kroński by się nie powstydził. We wtorek Komisja Wenecka Rady Europy opublikowała opinię o ślubowaniach sędziów. Komisja uznała, że jeśli prezydent odmawia przyjęcia ślubowania albo zwleka, w określonych warunkach można je przeprowadzić bez jego fizycznego udziału. Zgorzelski nazwał opinię komisji „autorytatywną wykładnią prawa, które obowiązuje w całej Europie". W rzeczywistości opinie Komisji Weneckiej są doradcze.
Trybunał pod choinkę
W czwartek w Polsat News Berek zapowiedział, że „pod choinkę Trybunał już na pewno będzie dla wszystkich zapakowany jako prezent, działająca instytucja publiczna". Pytany, czy jest plan, odpowiedział, że „zdecydowanie tak", ale „potrzebujemy jeszcze chwili". O ustroju państwa rozmawia się dziś językiem listu do Świętego Mikołaja. Prezydent Karol Nawrocki mówi o „scenariuszu istnego cyrku" i zapowiada odpowiedź w przyszłym tygodniu. Do Wigilii zostało kilka tygodni.
Lis i ryby
Ben Akiba z teatru mówił, że wszystko już było. Za nim stoi Akiwa ben Josef, jeden z największych mędrców Miszny. Zostało po nim zdanie: wszystko jest przewidziane, ale dana jest wolność wyboru.
Tradycja mówi, że gdy za cesarza Hadriana Rzymianie zakazali nauczania Tory, Akiwa uczył dalej, publicznie. Zapytany, czy nie boi się władzy, opowiedział o lisie, który namawiał ryby, by przed sieciami uciekły na brzeg. Ryby odpowiedziały, że skoro boją się w wodzie, w której żyją, to cóż dopiero na lądzie, gdzie czeka je śmierć. Rzymianie zamęczyli go żelaznymi grzebieniami. Miał umrzeć, odmawiając „Szema".
Kroński był pewien, że kolby nauczą Polaków myśleć. Bogdanowi Święczkowskiemu grozi dziś prokurator.
Źródło: Miłosz Manasterski, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X