"Oko na niedzielę", odc. 231: Oko Duszy i Architekt Wolności, czyli Roztropność
Witam wszystkich w 32 Niedzielę Roku Liturgicznego, w naszym 231 Programie „Oko na niedzielę”, czyli „Chrześcijaństwo dla dorosłych”. (Niedziela 8.11.2026, Rok A: Mdr 6,12-16 Ps 63,2-8 1 Tes 4,13-18 Mt 25,1-13)
Wstęp: Kryzys współczesnego kompasu
Dzisiejsza przypowieść o 5 dziewczynach mądrych i 5 dziewczynach głupich uczy nas znaczenia roztropności. Sam Pan Jezus podkreśla tak, że postępowanie roztropne, mądre, jest koniecznym warunkiem wejścia do Królestwa Niebieskiego.
Zastanówmy się dzisiaj wspólnie nad tą zapominaną cnotą roztropności. Odróżniajmy prawdziwą mądrość od sprytu tego świata, od zwykłego cwaniactwa. Uczmy się, jak wzywa nas do wzniesienia wzroku wyżej, poza horyzont doczesności.
Część I: Anatomia roztropności
Roztropność to cnota umysłu praktycznego. Ona nie zajmuje się czystą teorią; ona pyta: Co mam zrobić tutaj i teraz, w tej konkretnej sytuacji, aby moja miłość do Boga i do bliźniego nie była tylko pustym frazesem, ale realnym czynem?
Dzisiejsza kultura chwali się tak zwaną „otwartością umysłu”, która w rzeczywistości jest często zwykłym brakiem przekonań. Trzeba być otwartym, ale na dobro. Natomiast na zło trzeba być zamkniętym na cztery spusty. Natomiast ludzie fanatycznie „otwarci” w swojej nieroztropności otwierają się na wszystko, nawet na najgorsze absurdy i głupoty. Tolerują każdy błąd, każdą dewiację, każdy fałsz, nazywając to roztropnością dyplomatyczną albo poprawnością polityczną.
Jednak tolerancja odnosi się do osób, ale nigdy do zasad. Zgniłe mięso nie staje się zdrowsze od tego, że nazwiemy go nowoczesnym pokarmem. Zgniłe mięso nie jest żadnym współczesnym wynalazkiem. Zgniłe mięso jest znane ludzkości od tysięcy lat. Od czasów, gdy w ogóle zaczęliśmy jeść mięso i zauważaliśmy, że niekiedy może zgnić i wtedy staje się trucizną. Tolerancja polega na tym, że dorosłym ludziom nie wyrywamy siłą z rąk zgniłego mięsa, kiedy upierają się, by je pożerać. Tolerancja jednak nie polega jednak na ty, że zgniłe mięso nazywamy zdrowym i że sami zaczynamy jej jeść albo – co najgorsze – zaczynamy karmić nim dzieci.
Część II: Spryt tego świata a mądrość krzyża
Musimy w tym miejscu dokonać kluczowego rozróżnienia. Istnieje kolosalna różnica między roztropnością chrześcijańską, a sprytem tego świata. Pismo Święte nazywa ten spryt tylko „roztropnością ciała”.
Człowiek sprytny to ktoś, kto potrafi świetnie dobierać środki do osiągnięcia swoich celów, ale jego cele są niskie, doczesne i egoistyczne. Taki człowiek wie, jak manipulować ludźmi, aby zarobić pieniądze lub zdobyć władzę; wie, jak kłamać, by uniknąć kary; wie, jak przypodobać się wpływowym grupom, by zdobyć awans. Z punktu widzenia czystej techniki działania, on działa sprawnie.
Może mieć wielki sukces w biznesie lub w polityce albo nawet w Kościele. Nawet kiedy jest najgorszym łajdakiem. Jednak w oczach Boga jest głupcem. Dlaczego? Ponieważ zapomniał o celu ostatecznym. Człowiek światowo „roztropny” buduje wspaniałe zamki na lodzie. Planuje na najbliższe trzydzieści, pięćdziesiąt lat, wywozi pieniądze z łapówek na tajne konta w Szwajcarii, kupuje domy oraz mieszkania we Włoszech i na Wyspach Kanaryjskich. Jednak nie poświęca ani jednej minuty na refleksję nad tym, co będzie później. Jest aż tak bezdennie głupi, że nie potrafi pomyśleć co stanie się z nim już w sekundę po śmierci. A ta śmierć może nastąpić już jutro. I to pomimo wszystkich pieniędzy, które ukradł i domów, które zakupił.
Prawdziwa chrześcijańska roztropność rodzi się z zupełnie innej perspektywy. Ona ma to, co nazywamy „dalekowzrocznością”. Prawdziwa roztropność patrzy naprzód, podnosząc trajektorię naszych oczu ku wieczności. Zadaje pytanie: Co ta decyzja oznacza w perspektywie Sądu Ostatecznego? Czy ta relacja, ta praca, ten wydatek przybliża mnie do nieba, czy oddala od Boga?
Część III: Trzy kroki roztropnego działania
Jak w praktyce realizuje się roztropność w naszym codziennym życiu? Tradycja katolicka wyróżnia trzy etapy aktu roztropności: naradę, osąd i nakaz.
1. Narada - Konsultacja z Bogiem i tradycją
Człowiek roztropny nie działa pod wpływem impulsu. Nie podejmuje kluczowych decyzji w gniewie, w euforii ani pod presją tłumu. Roztropność wymaga zatrzymania się.
Widoczny na zdjęciu przepiękny wiadukt Millau we Francji jest najwyższą tego typu konstrukcją w całej Europie. Główny filar ma wysokości 341 m. Długość przęsła przerzuconego przez dolinę wynosi prawie dwa i pół kilometra. Ileż tysięcy godziny musiało zająć mądre, roztropne, szczegółowe, matematyczne projektowanie i budowanie tego mostu? A teraz można nim przejechać w drodze pomiędzy dwoma wielkimi i wspaniałymi sanktuariami Maryjnymi – w Lourdes oraz w La Salette. Naprawdę warto wybrać taką właśnie trasę.
Jeszcze bardziej roztropnym trzeba być w projektowaniu własnego życia. Tak, aby było mostem prowadzącym nas na ucztę weselną Wieczności. Żeby kiedyś nie okazało się, że co prawda byliśmy może nawet geniuszami techniki, matematyki i ekonomii, ale zarazem największymi durniami humanistyki.
Bezdennymi głupcami własnego życia. Jak te głupie dziewczyny, które musiały pozostać na zewnątrz domu weselnego. Chociaż może nawet miały super lampy. Przepiękne i bardzo drogie. Tylko puste, tylko bez oliwy. Tylko bez mądrości.
Lampy puste jak puste były ich głowy. Dlatego projektujmy i budujmy nasze życie analogicznie roztropnie i mądrze, jak zaprojektowano i zbudowano tej wspaniały wiadukt Millau. Roztropność rodzi się przez słuchanie głosu Boga, co wymaga od nas wejścia w ciszę, w modlitwę.
Autentyczna modlitwa jest jak butla z tlenem, która w zatęchłej atmosferze świata pozwala ponownie poczuć czysty wiatr Ducha Świętego. Nawet gdy czujemy pustkę i brak duchowych fajerwerków, trzeba na modlitwie trwać jak pies warujący u drzwi pana. To właśnie tam rodzi się roztropność.
Ilu z nas, zanim podejmie decyzję o ślubie, o kredycie, o zmianie pracy, o wejściu w ostry konflikt, klęka przed tabernakulum i pyta: „Panie, co Ty o tym myślisz?”. Narada w roztropności to także korzystanie z mądrości innych – z kierownictwa duchowego, z mądrości Kościoła, z doświadczenia starszych pokoleń. Człowiek nieroztropny uważa, że wie wszystko najlepiej. Człowiek roztropny pyta i słucha możliwych wszystkich wartościowych ludzi, którzy chcą mu coś poradzić w ważnej dla niego sprawie. Dopiero po ich wysłuchaniu podejmuje decyzję.
2. Osąd - Oddzielenie prawdy od pozorów
Kiedy już zbierzemy informacje i przemodlimy sprawę, musimy wydać osąd. Musimy oddzielić to, co jest realnym dobrem, od tego, co jest tylko pozorem dobra. Tutaj roztropność wymaga czystości serca.
Tutaj obowiązuje fundamentalna zasada: „Czystość daje nam wizję”. Chrystus powiedział: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Jeśli okno jest brudne, światło słoneczne nie może przez nie przeniknąć.
Podobnie, jeśli nasze serce jest zabrudzone przez nieczystość, chciwość, pychę czy nienawiść, nasz osąd moralny staje się całkowicie zniekształcony. Wielu ludzi twierdzi dzisiaj, że porzuca wiarę z powodów intelektualnych.
Mówią: „Mam wątpliwości naukowe, nie rozumiem dogmatów”. Tymczasem duszpasterze dobrze wiedzą, iż ateizm, w dziewięciu przypadkach na dziesięć, rodzi się z łona nieczystego sumienia. Ludzie odrzucają Boga nie dlatego, że brakuje im dowodów, ale dlatego, że boskie prawo sprzeciwia się złemu stylowi ich życia. Są jak Adam i Ewa, którzy po swojej zdradzie, po swoim grzechu ukrywają się przed Bogiem. Zamiast się nawrócić, dalej brną w zło. Sam widok Boga staje się dla nich bolesny. Podobnie dla dzisiejszych zdrajców i grzeszników sam widok kościoła staje się bolesny. Boja się wejść do niego, spotkać z Bogiem. Ich brak roztropności polega na tym, że dopasowują wiarę do swoich grzechów, zamiast dopasować swoje życie do wiary. Według zasady: jeżeli lekarz wymaga od ciebie wyzwolenia się z nałogu, to zmień lekarza. Jeśli nie potrafisz poradzić sobie z gorączką, to stłucz termometr i w ogóle przestań mierzyć temperaturę. Roztropny osąd wymaga jednak nieraz tak trudnego stanięcia w prawdzie przed samym sobą.
3. Nakaz - Odważna decyzja i działanie
To jest najważniejszy i zarazem najtrudniejszy etap roztropności. Roztropność nie kończy się na myśleniu! Jeśli spędziłeś godziny na modlitwie, jeśli odkryłeś i upewniłeś się, co jest dobre, a co jest złe, ale brakuje ci odwagi, by to zrealizować – nie jesteś roztropny. Jesteś tchórzem. Dalej pozostajesz głupcem – jak przed całym długim procesem zastanawiania się.
Roztropność nakazuje działanie. Czasami oznacza to podjęcie decyzji nawet wbrew całemu światu. Roztropność polityczna odłączona od Bożego prawa staje się zawsze zdradą słabszych. Właśnie w imię roztropnego działania nieraz musimy zaryzykować wiele i podjąć trudną, niebezpieczną walkę. Jak
Apostołowie Chrystusa po jego Wniebowstąpieniu. Jednak Apostołowie byliby największymi głupcami, gdyby tego ryzyka ewangelicznej misji i tego ryzyka walki o ludzi nie podjęli.
Zawsze idźmy za nieskończoną mądrością Boga, a nie za bezdenną głupotą nawet miliardów ludzi.
Niezależnie od tego, jak wiele miałoby nas to kosztować.
Ale zawsze warto.
Amen.
Ks. dr hab. Dariusz Oko, prof. UPJP2
Kierownik Katedry Filozofii Kultury
Wydziału Filozoficznego UPJP2
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X