Miałeś, prezesie, złoty róg
W czwartek wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, zapytany o lewicowy projekt likwidacji Funduszu Kościelnego, odparł krótko: „Ten projekt, który zgłasza dzisiaj Lewica, nie przejdzie w polskim Sejmie". W polskim Sejmie, czyli w tym, któremu od listopada ubiegłego roku przewodniczy marszałek Włodzimierz Czarzasty (w PZPR od 1983 r. do samego końca). Prezes PSL uchodzi za konserwatystę bezobjawowego. W czwartek wystąpił objaw. Lekarz z wykształcenia, sam wie jednak najlepiej, że jeden objaw to jeszcze nie choroba.
Bywały czasy, gdy ludowcy mieli objawy wyraźniejsze. 14 sierpnia 1989 r. gen. Czesław Kiszczak, któremu nie kleił się rząd, zasugerował, by premierem został prezes ZSL Roman Malinowski. Trzy dni później Malinowski podpisywał w Pałacu Myślewickim z Lechem Wałęsą i Jerzym Jóźwiakiem z SD porozumienie, które odbierało PZPR większość wyliczoną jej przy Okrągłym Stole. Jednym z głównych konstruktorów tej operacji był senator Jarosław Kaczyński, występujący wówczas w roli Wernyhory: przyniósł chłopom złoty róg i pokazał, w którą stronę dąć. Malinowski wspominał potem, że Wałęsa podsunął mu trzy nazwiska – Geremka, Kuronia i Mazowieckiego – a on wskazał ostatnie. Historycy wątpią, czy akurat ten wybór przesądził sprawę, ale faktem jest, że Michnik napisał „Wasz prezydent, nasz premier", a ZSL dopisał do tego większość.
Owszem, Malinowski nie był Witosem, choć przewodniczył komitetowi budowy pomnika Witosa, odsłoniętego w Warszawie w 1985 r. (Witos w brązie, za zgodą stosownych czynników). Był wicepremierem w latach 1980–1985, więc i w stanie wojennym, marszałkiem Sejmu PRL i członkiem Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, a jego stronnictwo przez cztery dekady pozostawało zjednoczone głównie z PZPR. W sierpniu 1989 r. wiatr wiał w plecy, partia rządząca rozłaziła się w szwach, a pogodę ludowcy czytać umieją od pokoleń. Ale wiatr wieje wszystkim, a w żagle łapią go nieliczni. Malinowski złapał i zrobił rzecz w polityce najtrudniejszą: zerwał układ, dzięki któremu jego posłowie w ogóle weszli do Sejmu. Mandaty ZSL pochodziły przecież z puli zarezerwowanej przy Okrągłym Stole dla PZPR i sojuszników, czyli – mówiąc po prostu – ludowcy weszli do Sejmu pod rękę z partią, którą dwa miesiące później zostawili na lodzie w środku lata.
Witos był premierem trzy razy, Pawlak dwa. Obecny prezes PSL ani razu, choć propozycji ma pod dostatkiem. Jesienią 2023 r. w Pałacu Prezydenckim miał podobno trzy razy usłyszeć pytanie, czy nie stanąłby na czele rządu z PiS. W lutym „Rzeczpospolita" opisała „trzecie kuszenie": rząd techniczny z nim na czele i argument, że życzą sobie tego Amerykanie. W sierpniu „Dziennik Gazeta Prawna" doniósł, że Donald Tusk widziałby go kandydatem na premiera, jeśli wiosną 2027 r. sondaże będą dostatecznie złe – pod warunkiem wspólnej listy. Prezes wytłumaczył swoją wstrzemięźliwość dawno: „Nie zostałem premierem, bo coś innego mówiłem wyborcom". Szlachetne.
Tylko czy wyborcy są zadowoleni? Rada UE zgodziła się 9 stycznia na podpisanie umowy z Mercosurem. Mimo polskiego sprzeciwu, 17 stycznia podpisano ją w Asunción. 21 stycznia Parlament Europejski – na wniosek współpodpisany przez ludowców – odesłał ją do TSUE, a prezes PSL ogłosił: „Bardzo się cieszę, że zablokowaliśmy Mercosur" (zablokowaliśmy, czyli wysłaliśmy do Luksemburga). 1 maja umowa zaczęła obowiązywać tymczasowo, a 29 września Trybunał oddalił polski wniosek o jej zawieszenie. Druga zmora polskiego (nie tylko) rolnictwa - ETS2, przesunięty już z 2027 na 2028 r., europoseł PSL chciałby odroczyć do 2031 r., co w kalendarzu politycznym znaczy: po wyborach. Blokada działa. Umowa też.
Czy Malinowskiemu bardziej zależało na chłopach? Rząd wniesiony do władzy głosami ZSL zaaplikował w 1990 r. terapię Balcerowicza i wieś zapłaciła za nią słono. Ale po tej bolesnej orce, głównie rękami samych rolników, wyrosło rolnictwo, które dziś sprzedaje żywność na cały świat. Nie o samych chłopów zresztą wtedy szło, tylko o Polskę i zerwanie się z rosyjskiej (wtedy jeszcze radzieckiej) smyczy. Antykomunizm? W 1989 r. ZSL wychodził z koalicji z PZPR, w 1993 r. PSL wchodził w koalicję z jej spadkobiercami, a dziś zasiada w Sejmie pod marszałkiem, który był wierny PZPR do jej końca. Antykomunizm ludowców podlega płodozmianowi. Przewaga starego ZSL nad nowym PSL polega na czymś innym: tamten raz w życiu postawił wszystko na jedną kartę, ten od lat gra na remis. Można prezesa Kosiniaka-Kamysza nie podziwiać, ale trzeba mu przyznać konsekwencję – z Nowogrodzką nie rozmawia. Jarosław Kaczyński, jest w tej historii stały jak Wernyhora: w 1989 r. przyniósł ludowcom złoty róg osobiście, teraz przysyła go przez posłańców.
Najbardziej rozczarowani są ci, którzy widzieli w prezesie materiał na premiera – i nie bez racji. Jest spokojny, nie podnosi głosu, a jako lekarz najpierw osłuchuje, potem przepisuje. W kraju podzielonym jak goście w Bronowicach to się przydaje. Widzą to chyba i Amerykanie. Ambasador Tom Rose, który rządowi koalicji 13 grudnia patrzy na ręce z bliska (z marszałkiem Czarzastym zerwał kontakty już w lutym br.), pisał w październiku, że dla „K2" – tak Amerykanie nazywają szefa MON, bo jego nazwisko nie przechodzi im przez gardło – „jego kraj jest ponad polityką, obowiązek ponad podziałami i efekty ponad retoryką". Kłopot w tym, że sam prezes PSL chyba nie widzi w sobie lidera zdolnego do samodzielnej gry, zadowalając się rolą sprawnego urzędnika w cudzym rządzie.
Tymczasem wyborcy wystawiają rachunek. W październiku sondaże dawały PSL od 2 do nieco ponad 5 proc., czyli tyle, by balansować na progu jak bocian na jednej nodze. Stronnictwo, które w 1989 r. pomogło wnieść do władzy pierwszego niekomunistycznego premiera, samo potrzebuje dziś, by ktoś przeniósł je przez próg – i wiadomo nawet kto, bo warunek wspólnej listy już padł.
Jaśkowi w „Weselu" ostał się ino sznur. Prezesowi PSL, który złotego rogu ani nie zgubił, ani w niego nie zadął, ostał się ino Tusk.
Źródło: Miłosz Manasterski, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X