Mamy oświadczenie pana Piotra: boję się o życie, zdrowie i rodzinę
Piotr W., brutalnie zatrzymany 16 października w Warszawie, w podpisanym oświadczeniu domaga się obrońców ustanowionych przez żonę. Opisuje ból głowy, ranę i poranione kajdankami nadgarstki. Twierdzi, że nie dostał kopii protokołu zatrzymania. Policja zaprzecza blokowaniu pomocy prawnej. Premier Donald Tusk zdążył już obciążyć polityczną odpowiedzialnością Prezydenta Karola Nawrockiego i Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Tymczasem służby podlegające rządowi koalicji 13 grudnia mają do wyjaśnienia sposób traktowania zatrzymanego.
Piotr W. zaprzecza, że odmówił obrony
Do zatrzymania doszło przy ulicy Marszałkowskiej, w pobliżu Trybunału Konstytucyjnego. Według Komendy Stołecznej Policji mężczyzna uciekał przed legitymowaniem, a następnie zaatakował funkcjonariuszkę, która z urazem głowy trafiła do szpitala. Policjanci poinformowali również o znalezieniu pod jego kurtką noża podczas kontroli po zatrzymaniu.
W sobotę 17 października KSP oświadczyła, że Piotr W. wcześniej odmawiał kontaktu z prawnikiem i podania danych osobowych, a decyzję o skorzystaniu z pomocy prawnej podjął dopiero tego dnia. Policja opublikowała nagranie czynności z zatrzymanym oraz osobno materiał z kamery nasobnej dokumentujący piątkową interwencję.
W oświadczeniu datowanym na 17 października Piotr W. zaprzecza, że powiedział, iż nie chce obrony. Wyjaśnia, że mówił o braku zaufania do kogokolwiek. Domaga się dostępu do prawników ustanowionych przez żonę i utrzymuje, że nie poinformowano go, o których mecenasów chodzi. Kiedy przekazano mu nazwiska obrońców i informację, kto ich ustanowił? W jakich okolicznościach odebrano od niego deklarację, którą policja uznała za odmowę kontaktu?
Kodeks postępowania karnego nakazuje niezwłocznie umożliwić zatrzymanemu kontakt z adwokatem lub radcą prawnym i bezpośrednią rozmowę, jeżeli tego zażąda. To obowiązek funkcjonariuszy wynikający z art. 245, niezależny od politycznej temperatury wokół zatrzymania.
Zatrzymany pisze również, że nie otrzymał kopii protokołu. Artykuł 244 § 3 nakazuje doręczyć mu odpis tego dokumentu. Władze powinny więc wskazać, czy i kiedy go przekazano. Jeżeli relacja Piotra W. się potwierdzi, będzie to uchybienie dotyczące wyraźnego obowiązku procesowego. Protokół zawiera między innymi przyczynę zatrzymania oraz informację, o jakie przestępstwo dana osoba jest podejrzewana. Bez własnego egzemplarza zatrzymany ma utrudnioną możliwość sprawdzenia, co zapisano o pozbawieniu go wolności.
W tym samym piśmie Piotr W. domaga się kontaktu z żoną i skarży się na brak informacji o planowanych czynnościach. Na dole kartki dopisano zastrzeżenie dotyczące pieniędzy, których tylko część miała zostać ujęta w spisie zatrzymanych rzeczy. Ten zarzut można sprawdzić, porównując dokumentację odebranych przedmiotów z rozliczeniem depozytu. Odpowiedź powinna podawać kwoty i wyjaśniać ewentualną różnicę.
Źródło: Republika
Kajdanki w szpitalu i polityczny osąd premiera
W części dotyczącej pobytu w szpitalu Piotr W. twierdzi, że nie wykonano mu badań, w tym tomografii, i nie skonsultował go neurolog. Pisze o osłabieniu, silnym bólu głowy oraz ranie. Utrzymuje, że był zbyt słaby, żeby racjonalnie wyrazić zgodę na badania. Deklaruje obawę o życie i zdrowie, a także o rodzinę. Informuje, że nie przyjmuje posiłków.
KSP w sobotnim komunikacie wspomina o badaniach w szpitalu i zaprzecza, by zatrzymany miał ranę ciętą głowy. Zakres udzielonej pomocy powinien wynikać z dokumentacji medycznej. Rozporządzenie dotyczące badań osób zatrzymanych przewiduje dokumentowanie również odmowy poddania się badaniu. Pozwala to ustalić, jakie czynności proponowano i jaka była reakcja pacjenta.
Piotr W. opisuje ponadto ciągłe stosowanie kajdanek podczas pobytu w szpitalu i zranienia nadgarstków. Według jego relacji przez cały czas towarzyszyło mu kilku policjantów. Ustawa o środkach przymusu bezpośredniego wymaga proporcjonalności do zagrożenia oraz wyboru środka o możliwie najmniejszej dolegliwości. Funkcjonariusze powinni wyjaśnić, jakie zagrożenie uzasadniało utrzymywanie kajdanek w opisywanych przez zatrzymanego warunkach. Samo zapewnienie, że procedury były przestrzegane, nie odpowiada na pytanie o konieczność konkretnego środka.
Donald Tusk już 16 października wykorzystał sprawę do ataku na przeciwników politycznych. We wpisie na X przypisał prezydentowi Karolowi Nawrockiemu i Jarosławowi Kaczyńskiemu polityczną odpowiedzialność za wzrost agresji. W ten sposób premier przeniósł spór o przebieg policyjnej interwencji na poziom oskarżenia wymierzonego w swoich rywali. Nie wskazał w tym wpisie, jakie ich konkretne działanie miałoby spowodować zachowanie zatrzymanego.
Koalicja 13 grudnia powinna wykazać, że potrafi rozliczać także działania funkcjonariuszy w sprawie, której premier nadał polityczny wymiar. Zarzut napaści na policjantkę nie uchyla obowiązków wobec człowieka pozostającego pod kontrolą państwa. Każde potwierdzone naruszenie jego praw powinno skutkować ustaleniem odpowiedzialności, także wtedy, gdy wynik takiej kontroli okaże się niewygodny dla szefa rządu. Polityczne oskarżenia Tuska nie zamykają sprawy traktowania Piotra W. po zatrzymaniu.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X