Awanturnik pod przykrywką dziennikarza w Sejmie? Kuriozalna sytuacja
Do nietypowego zdarzenia doszło w środę w Sejmie. Jak relacjonuje Adrian Borecki, dziennikarz Telewizji Republika, podczas rozmowy z marszałkiem Sejmu Szymonem Hołownią interweniować musiała Straż Marszałkowska. A to wszystko przez kogoś, kto podawał się za dziennikarza, ale takiego, którego do tej pory nikt nie znał.
Według Adriana Boreckiego rozmowę miał zakłócić Mariusz Pokrzywko, przedstawiający się jako dziennikarz i właściciel TV Press. Mężczyzna miał przerywać wywiad, krzyczeć i przedstawiać własne tezy. Nikt do tej pory o nim nie słyszał, ani wcześniej nie widział.
Borecki przekazał również, że podczas zdarzenia miało dojść do słownych spięć z posłem Andrzejem Śliwką oraz posłanką Agnieszką Wojciechowską van Heukelom, którzy pojawili się na miejscu.
Dziennikarz zamieścił również nagranie dokumentujące sytuację i zachęcił do obejrzenia całego materiału.
Na nagraniu widzimy jak mężczyzna wdaje się w słowne potyczki, zaczepia i jest ewidentnie pobudzony. Nie spodobało mu się pytanie o znaczenie słowa „wobec”, które Borecki zadał wicemarszałkowi Sejmu. Chodziło oczywiście o sprawę ślubowania przez sędziów wybranych przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego. Kamera zarejestrowała, jak Pokrzywko próbuje przez kilka minut przekonywać dziennikarza Republiki i posłów, że zwrot „wobec” znaczy coś zupełnie innego, niż w rzeczywistości znaczy.
Jak się okazuje, w Sejmie zarządzanym przez Włodzimierza Czarzastego wystarczy kupić mikrofon, nałożyć na niego kostkę z logo i już jest się dziennikarzem. Bardzo proste.
Źródło: Republika, X
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X