O wyborze prezydenta USA w 2028 r. może zdecydować chatGPT
Amerykańscy kandydaci coraz częściej próbują wpływać nie tylko na wyborców, ale również na odpowiedzi generowane przez sztuczną inteligencję. Nowa strategia, określana jako GEO, ma sprawić, że chatboty takie jak ChatGPT, Claude i Gemini będą częściej przedstawiać konkretnego polityka jako najlepszego kandydata w kwestiach podatków, mieszkalnictwa czy bezpieczeństwa publicznego. Jak ujawnia Reuters, na takie działania kampanie mogą wydawać nawet dziesiątki tysięcy dolarów miesięcznie.
Sztuczna inteligencja staje się kolejnym polem walki o głosy wyborców w Stanach Zjednoczonych. Zamiast ograniczać się do tradycyjnych reklam, spotkań z wyborcami i obecności w mediach społecznościowych, sztaby polityczne zaczynają zabiegać o to, by ich kandydaci byli pozytywnie przedstawiani przez popularne chatboty. Jak wynika z dokumentów przeanalizowanych przez agencję Reuters, jednym z przykładów jest strategia przygotowana dla republikanina Mike'a Minogue'a, który rywalizuje z gubernator Massachusetts Maura Healey.
Prezentacja opracowana na potrzeby kampanii Minogue'a zakładała wykorzystanie optymalizacji pod kątem silników generatywnych, określanej skrótem GEO (Generative Engine Optimization). To rozwinięcie znanej z internetu optymalizacji SEO, której celem jest poprawa widoczności stron w wyszukiwarkach. W przypadku GEO chodzi o to, by treści dotyczące kandydata były częściej wykorzystywane przez systemy sztucznej inteligencji i wpływały na odpowiedzi udzielane użytkownikom.
Strategia przewidywała między innymi tworzenie setek stron internetowych poświęconych polityce i wypowiedziom kandydata, publikowanie materiałów na YouTube i Reddicie oraz wykupowanie reklam w serwisach uznawanych za wiarygodne źródła przez modele AI. Plan zakładał również regularne sprawdzanie odpowiedzi chatbotów na pytania polityczne i modyfikowanie treści w taki sposób, aby lepiej eksponowały stanowisko oraz postulaty kandydata.
Celem jest zwiększenie szans, że osoba pytająca ChatGPT, Claude'a czy Gemini o najlepszego kandydata w sprawach podatków, dostępności mieszkań lub bezpieczeństwa publicznego otrzyma odpowiedź korzystną dla danego polityka. Kampanie chcą w ten sposób konkurować o miejsce w odpowiedziach generowanych przez AI, podobnie jak wcześniej rywalizowały o wysoką pozycję w wynikach wyszukiwania Google.
Znaczenie tej strategii może rosnąć wraz ze zmianą sposobu, w jaki wyborcy zdobywają informacje. Według Camerona Hickeya, dyrektora generalnego National Conference on Citizenship, około 25 proc. uprawnionych do głosowania pytało chatbota o kandydata podczas podejmowania decyzji wyborczej.
Zjawisko budzi jednak obawy dotyczące dezinformacji i wiarygodności informacji politycznych. Chatboty potrafią przedstawiać odpowiedzi w przekonujący, autorytatywny sposób, nawet jeśli wykorzystane materiały są niepełne lub niezweryfikowane. Eksperci ostrzegają, że próby masowego publikowania treści przygotowanych z myślą o systemach AI mogą utrudnić wyborcom odróżnienie rzetelnych informacji od przekazu stworzonego przede wszystkim po to, by wpłynąć na wynik wyborów.
Meg Schwenzfeier z organizacji Caucus AI, która monitoruje wykorzystanie sztucznej inteligencji przez wyborców, zwraca uwagę, że chatboty mogą przetwarzać ogromne ilości informacji o różnym poziomie wiarygodności. Dlatego istotnym wyzwaniem staje się nie tylko obecność kandydatów w odpowiedziach AI, ale również kontrola jakości informacji, na których opierają się te odpowiedzi.
Nowy rynek usług dla kampanii politycznych
Rozwój GEO tworzy również rynek usług skierowanych do sztabów wyborczych. Jednym z mierników skuteczności takich działań jest tzw. udział w rekomendacjach AI, czyli częstotliwość, z jaką chatboty wymieniają danego kandydata w odpowiedziach na pytania użytkowników.
Firma Visigent, która przygotowała dokument strategiczny dla kampanii Minogue'a, oferuje narzędzia do monitorowania odpowiedzi modeli językowych oraz usługi związane z tworzeniem i dystrybucją treści. Jej oprogramowanie kosztuje od 134 dolarów miesięcznie, a rozbudowane pakiety dla większych klientów mogą sięgać 9 tys. dolarów miesięcznie. W przypadku kampanii politycznych podstawowe stawki zaczynają się od 5 tys. dolarów miesięcznie. Jeśli współpraca obejmuje płatne reklamy, działania z influencerami lub inne formy płatnej promocji, koszty mogą wzrosnąć nawet do 50 tys. dolarów miesięcznie.
W materiałach przygotowanych dla Minogue'a przewidziano również premię w wysokości do 200 tys. dolarów za zwycięstwo w określonej kategorii tematycznej. Sam sztab kandydata nie odpowiedział na prośby Reutersa o komentarz.
Na rynku działa także CampSight, projekt prowadzony przez Run for Something Action Fund, który wspiera kandydatów o progresywnych poglądach. Usługa oferuje monitoring odpowiedzi dużych modeli językowych oraz wskazówki dotyczące poprawy widoczności kandydatów. Miesięczne opłaty dla mniejszych kampanii wynoszą od 9 do 250 dolarów, natomiast dla kandydatów startujących w wyborach stanowych i federalnych ceny ustalane są indywidualnie i mogą obejmować wsparcie dedykowanego stratega.
Przedstawiciele projektu twierdzą, że już wcześniej obserwowali sytuacje, w których informacje publikowane na Reddicie pojawiały się w odpowiedziach modeli językowych następnego dnia. Jednocześnie podkreślają, że ich dotychczasowe doświadczenia nie potwierdziły w pełni obaw, iż chatboty będą bezkrytycznie powielać nieprawdziwe informacje.
Według Amandy Litman, przewodniczącej Run for Something, z narzędzia CampSight korzystają dziesiątki kampanii, a ponad 300 kandydatów i organizacji znajduje się na liście oczekujących.
Kolejny etap cyfrowej walki o wyborców
Eksperci przewidują, że znaczenie optymalizacji treści pod kątem sztucznej inteligencji będzie rosło w miarę zbliżania się wyborów prezydenckich w USA w 2028 roku. Kampanie będą prawdopodobnie coraz intensywniej zabiegać o to, by ich postulaty i kandydaci pojawiali się w odpowiedziach chatbotów wykorzystywanych do zdobywania informacji politycznych.
Nowa metoda rodzi jednak pytanie o granicę między skuteczną komunikacją a próbą manipulowania środowiskiem informacyjnym. O ile tradycyjne SEO miało przede wszystkim zwiększać widoczność stron internetowych, GEO może bezpośrednio wpływać na sposób, w jaki wyborcy poznają kandydatów, porównują ich programy i podejmują decyzje przy urnach.
W rezultacie kampania wyborcza coraz częściej może toczyć się nie tylko w telewizji, na wiecach i w mediach społecznościowych, lecz także w odpowiedziach generowanych przez sztuczną inteligencję
Źródło: Republika/Reuters
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Wysocka-Schnepf została sprowadzona na ziemię. Przez… Michnika
Polityczna burza w Izraelu po wyborach! Partia Netanjahu oskarża o fałszowanie wyborów ugrupowania arabskie
Kuźmiuk: Onet ma dużo na sumieniu, Nawrocki powinien to wygrać w cuglach