W odwecie gangu za akcję sił bezpieczeństwa zginęło co najmniej 11 osób!
Jak poinformowała dzisiaj agencja Reutera, powołując się na lokalne władze, co najmniej 11 osób zginęło na Haiti w odwecie gangu za operację sił bezpieczeństwa przeprowadzoną przez siły bezpieczeństwa wspierane przez ONZ.
O co chodzi w tej sprawie?
Według burmistrza miasta Gros-Morne, Huberta Ceneaca atak na mieszkańców miasta położonego w północno-zachodniej części kraju został najprawdopodobniej przeprowadzony przez członków gangu Kokorat San Ras.
W poniedziałek jednostka zorganizowanych przez ONZ Sił Zwalczania Gangów (GSF) zaatakowała członków tej zorganizowanej grupy przestępczej, którzy ustawili nielegalne punkty poboru opłat — relacjonował Ceneac w lokalnym radiu.
Operacja zakończyła się śmiercią trzech członków gangu, podała policja w oświadczeniu.
Burmistrz powiedział, że siły GSF przebywały w tym rejonie tylko przez kilka godzin, po czym wróciły do miasta Gonaives, gdzie stacjonują.
- Bandyci w odwecie zaatakowali. Zabijali i palili domy
– powiedział Ceneac, dodając, że zginęło od 11 do 12 osób.
Ceneac wielokrotnie alarmował o dramatycznej sytuacji bezpieczeństwa w zachodnim regionie Artibonite, który stał się obszarem ekspansji uzbrojonych grup przestępczych.
Przed rokiem powołano Siły Zwalczania Gangów (GSF)...
Przed rokiem powołane przez ONZ Siły Zwalczania Gangów (GSF) rozpoczęły działania na terytorium Haiti w celu uwolnienia państwa od terroru zbrojnych grup przestępczych. Ich mandat wygaśnie w tym tygodniu, jeśli nie zostanie przedłużony przez Radę Bezpieczeństwa ONZ
— przypomniał Reuters.
Źródło: Republika, X, PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
SPRAWDŹ TO!
NFZ przedłuża kontrolę w Szpitalu Południowym. „Złożone, wielowątkowe postępowanie”
Dostała 1,5 roku więzienia za znęcanie się nad pracownikami DPS
Strategiczna inwestycja za 1,7 mld zł. Polskie firmy mogą mieć problem z udziałem