Po „Armii Dronów” Fedorow szykuje Rosji większą niespodziankę
Po sukcesie projektu „Armia Dronów” Ukraina chce zrobić kolejny krok w rozwoju technologii wojskowych. Były minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow ogłosił inicjatywę „Armia Robotów”, której celem jest rozwój i szybkie wdrażanie bezzałogowych systemów lądowych, w tym robotów humanoidalnych. Według zapowiedzi Fedorowa w ciągu roku ma dojść do pierwszego udanego szturmu na pozycję przeciwnika bez udziału piechoty.
„Armia Robotów” ma zmienić sposób prowadzenia wojny
Mychajło Fedorow, były minister obrony Ukrainy, przedstawił podczas konferencji IT Arena we Lwowie nową inicjatywę technologiczną. „Armia Robotów” ma być nie pojedynczą firmą, lecz całym ekosystemem skupiającym inwestycje, badania, rozwój oraz testowanie nowych rozwiązań wspólnie z ukraińskimi żołnierzami.
Będziemy inwestować w firmy z sektora technologii obronnych, uruchamiać własne projekty technologiczne, rozwijać możliwości badawczo-rozwojowe, testować rozwiązania wspólnie z wojskowymi i jak najszybciej skalować te rzeczy, które rzeczywiście działają na polu bitwy” – zapowiedział Fedorow.
Projekt jest rozwinięciem koncepcji „Armii Dronów”, uruchomionej w 2022 roku, gdy Fedorow był ministrem transformacji cyfrowej.
Były minister podkreśla, że również po odejściu z rządu zamierza rozwijać technologie przeznaczone dla ukraińskiej armii.
Nawet poza rządem, teraz z sektora prywatnego, nadal pracujemy nad naszą wizją wojny technologicznej – Powietrze. Ląd. Gospodarka – i nad naszą główną misją: tworzeniem technologii, które pomogą Ukrainie wygrać i ocalić życie naszych żołnierzy”.
Roboty zamiast piechoty w okopach?
Jednym z najbardziej ambitnych elementów projektu jest rozwój robotów humanoidalnych, które w przyszłości mogłyby wykonywać zadania obecnie powierzane żołnierzom piechoty.
Według relacji ukraińskich mediów Fedorow podczas prezentacji w ramach IT Arena miał zapowiedzieć, że w ciągu sześciu miesięcy humanoidalny robot ma po raz pierwszy zabić żołnierza przeciwnika. W perspektywie 12 miesięcy celem ma być natomiast przeprowadzenie pierwszego skutecznego szturmu na pozycję przeciwnika bez udziału piechoty.
To niezwykle ambitne założenia. Obecnie nawet w przypadku operacji prowadzonych wyłącznie z wykorzystaniem bezzałogowych pojazdów lądowych zajęcie terenu nie jest uznawane za zakończone, dopóki na miejsce nie dotrą żołnierze.
W materiale promującym inicjatywę pojawiają się wizualizacje przedstawiające różnego rodzaju roboty walczące w okopach i na polu bitwy.
Roboty przechwytują przeciwnika, bronią się przed atakami, niszczą cele i jako pierwsze posuwają się w kierunku pozycji przeciwnika”.
Według przedstawionej koncepcji operatorzy mieliby sterować systemami z bezpiecznej odległości, a żołnierze wchodziliby na oczyszczony teren dopiero wtedy, gdy byłoby to bezpieczne.
Tak, brzmi to jak wojna przyszłości, ale my już tam jesteśmy”.
Bezzałogowe pojazdy już działają na froncie
Choć wizja humanoidalnych robotów szturmujących pozycje przeciwnika pozostaje na razie przyszłością, bezzałogowe pojazdy lądowe są już wykorzystywane na ukraińskim froncie.
UGV, czyli bezzałogowe pojazdy naziemne, są szczególnie przydatne podczas wykonywania zadań logistycznych. W pobliżu linii frontu dostarczanie zaopatrzenia czy ewakuacja rannych stały się wyjątkowo niebezpieczne ze względu na powszechne wykorzystanie dronów FPV.
Bezzałogowe pojazdy mogą ograniczać ryzyko dla żołnierzy, ponieważ nie wymagają obecności człowieka na pokładzie. Nie oznacza to jednak, że są w pełni autonomicznymi robotami. Większość z nich jest sterowana przez operatorów znajdujących się w bezpiecznej odległości.
Niektóre ukraińskie jednostki wykorzystują również UGV do prowadzenia ognia lub atakowania pozycji przeciwnika.
Technologia wciąż ma poważne ograniczenia
Doświadczenia z ukraińskiego pola walki pokazują jednak, że roboty nie są jeszcze gotowe, aby w pełni zastąpić żołnierzy.
Bezzałogowe pojazdy mają ograniczony zapas energii i amunicji, wymagają konserwacji oraz uzupełniania zapasów. Część tych czynności nadal muszą wykonywać ludzie.
Problemem pozostają także drony przeciwnika. UGV mogą być trudniejsze do wykrycia niż pojazdy z załogą, ale działając w pobliżu linii frontu, również ponoszą straty w wyniku ataków bezzałogowych statków powietrznych.
Co więcej, większość spektakularnych konstrukcji pokazanych w materiale promującym „Armię Robotów” – w tym roboty humanoidalne, przypominające psy czy pająki – nie jest obecnie wykorzystywana w walkach na Ukrainie.
Projekt Fedorowa ma więc przede wszystkim wyznaczać kierunek rozwoju technologii wojskowych. Jego realizacja może w przyszłości zwiększyć udział systemów bezzałogowych w działaniach bojowych, ale na obecnym etapie człowiek pozostaje niezbędnym elementem operacji prowadzonych z wykorzystaniem robotów lądowych.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X