Ambasador USA przy NATO: Prosimy tylko, żebyście zrobili krok naprzód
Europa zajmuje dopiero czwarte miejsce wśród strategicznych priorytetów Stanów Zjednoczonych – poinformował ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker podczas Warszawskiego Forum Bezpieczeństwa. Waszyngton analizuje rozmieszczenie swoich wojsk i oczekuje, że europejscy sojusznicy zwiększą własne zdolności obronne. „Stany Zjednoczone się nie wycofują. Prosimy tylko, żebyście zrobili krok naprzód” – podkreślił dyplomata.
Matthew Whitaker, ambasador Stanów Zjednoczonych przy NATO, przedstawił w poniedziałek, 12 października, amerykańskie spojrzenie na bezpieczeństwo Europy. Podczas dyskusji na Warszawskim Forum Bezpieczeństwa wyjaśnił, że kontynent zajmuje czwarte miejsce na liście strategicznych priorytetów Waszyngtonu. Wyżej znajdują się bezpieczeństwo wewnętrzne USA, półkula zachodnia oraz region Pacyfiku.
Wypowiedź padła w czasie, gdy administracja Donalda Trumpa dokonuje przeglądu globalnego rozmieszczenia amerykańskich sił zbrojnych. Celem jest takie wykorzystanie zasobów wojskowych, aby Stany Zjednoczone nie rozpraszały swoich możliwości na zbyt wielu obszarach jednocześnie.
Whitaker zaznaczył jednak, że nie oznacza to podjęcia decyzji o wycofaniu amerykańskich żołnierzy z Europy.
Stany Zjednoczone się nie wycofują. Prosimy tylko, żebyście zrobili krok naprzód – powiedział ambasador, cytowany przez Politico.
Dodał, że prezydent Donald Trump oczekuje, iż sojusznicy staną się bardziej samodzielni i będą w stanie w większym stopniu odpowiadać za własne bezpieczeństwo.
NATO musi przygotować się na konflikt na wschodzie
Jednym z najważniejszych tematów wystąpienia Whitakera była mobilność wojskowa. Według ambasadora NATO musi zmodernizować infrastrukturę, która umożliwia szybkie przemieszczanie żołnierzy, sprzętu i zaopatrzenia z Europy Zachodniej na wschodnią flankę Sojuszu.
Musimy być w stanie przemieszczać siły i sprzęt z zachodu na wschód, tam, gdzie spodziewalibyśmy się ewentualnego przyszłego konfliktu – podkreślił dyplomata.
Wśród wymagających modernizacji obszarów wymienił przestarzałe bazy wojskowe, łańcuchy dostaw paliwa oraz porozumienia regulujące stacjonowanie amerykańskich wojsk na Starym Kontynencie.
To istotne w kontekście ostrzeżeń europejskich urzędników, którzy wskazują, że Rosja może być gotowa do zaatakowania państwa członkowskiego NATO jeszcze przed końcem obecnej dekady.
Whitaker nie przedstawił jednak konkretnych decyzji dotyczących zmiany lokalizacji amerykańskich baz ani liczebności wojsk w Europie. Podkreślił natomiast, że sojusznicy muszą być przygotowani na szybkie przerzucanie sił w razie zagrożenia.
Waszyngton domaga się większych wydatków na obronność
Ambasador USA skrytykował również państwa, które nie realizują zobowiązań dotyczących finansowania obronności. Jako przykład wskazał Czechy, których wydatki wojskowe w bieżącym roku mają wynosić około 1,8 proc. PKB, czyli mniej niż dotychczasowy próg 2 proc. Whitaker ujawnił, że niedawno przekazał czeskim przywódcom politycznym w tej sprawie „bardzo stanowczy komunikat”.
Jego zdaniem europejskie rządy powinny nadal zwiększać nakłady na siły zbrojne, ponieważ kontynent nie dysponuje jeszcze wszystkimi zdolnościami potrzebnymi do samodzielnej obrony.
Amerykański dyplomata ostrzegł też przed nadmiernym rozszerzaniem zobowiązań przez światowe mocarstwa. Jak zaznaczył, historia pokazuje, że państwa mają problemy, gdy próbują utrzymywać wpływy na zbyt wielu obszarach jednocześnie.
Przesłanie administracji Trumpa jest więc jasne: Europa powinna zwiększyć własny wkład w bezpieczeństwo Sojuszu, zamiast zakładać, że Waszyngton zawsze będzie dysponował nieograniczonymi zasobami do obrony wszystkich swoich partnerów.
Unia Europejska chce większej niezależności militarnej
Podczas tego samego spotkania komisarz UE ds. obrony Andrius Kubilius zwrócił uwagę na konieczność ograniczenia europejskiej zależności wojskowej od Stanów Zjednoczonych.
Unia Europejska pracuje nad rozwojem własnych zdolności obronnych, w tym systemów zwalczania dronów, łączności satelitarnej oraz rozpoznania i nadzoru. Inwestycje te mają zwiększyć możliwości reagowania Europy w sytuacji kryzysowej, także wtedy, gdy wsparcie USA byłoby ograniczone.
Marcin Przydacz, doradca prezydenta Polski, zaapelował natomiast do państw Europy Zachodniej o szybsze zwiększanie wydatków na obronność. Jednocześnie podkreślił, że to NATO, a nie Unia Europejska, powinno pozostać głównym filarem zbiorowej obrony kontynentu.
Wypowiedzi przedstawicieli USA, UE i Polski pokazują, że europejskie bezpieczeństwo wchodzi w okres istotnych zmian. Waszyngton oczekuje większej odpowiedzialności ze strony sojuszników, a europejskie stolice muszą jednocześnie rozwijać własne zdolności i utrzymywać silne więzi transatlantyckie.
Na razie amerykański przegląd obecności wojskowej nie przyniósł oficjalnej decyzji o wycofaniu sił z Europy. Dyskusja w Warszawie wskazuje jednak, że przyszły podział odpowiedzialności za obronę kontynentu pozostaje jednym z najważniejszych tematów w NATO.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X