Rosyjska rekrutacja do wojska w zachodnim internecie. Śledztwo ujawnia skalę procederu
Oferty pracy na budowie, role filmowe, pomoc w uzyskaniu rosyjskiej wizy, a w rzeczywistości droga prowadząca do rosyjskiej armii. Z ustaleń opisanych przez POLITICO wynika, że sieć werbująca ludzi m.in. w Afryce i Azji wykorzystuje zachodnie platformy internetowe oraz infrastrukturę technologiczną w tym celu. Badacze zidentyfikowali dziesiątki stron internetowych i kont służących do prowadzenia rekrutacji.
Praca, film albo wiza. Za ofertą może kryć się pobór do armii Putina
Mechanizm ma zaczynać się od reklam, które na pierwszy rzut oka nie mają nic wspólnego z wojną. Według ustaleń przedstawionych przez POLITICO użytkownicy mogą natrafić w internecie na propozycje pracy w budownictwie lub ochronie, oferty udziału w produkcjach filmowych lub pomoc w uzyskaniu rosyjskiej wizy. Dopiero później trafiają na strony związane z systemem rekrutacji do rosyjskich sił zbrojnych.
Raport organizacji Code for Africa wskazuje, że powiązane z Rosją grupy rekrutacyjne wykorzystywały technologie reklamowe i analityczne Meta oraz Google. Badacze zidentyfikowali 89 stron internetowych, siedem kont w mediach społecznościowych lub na Facebooku oraz 39 kont i kanałów komunikacyjnych związanych z tym procederem.
Celem mają być przede wszystkim młodzi mężczyźni zmagający się z bezrobociem lub niestabilną sytuacją zawodową. Oferowane wynagrodzenia są znacznie wyższe od tych, na które mogliby liczyć w swoich krajach. Jedna z reklam obiecywała 15 tys. dolarów po podpisaniu kontraktu oraz 3 tys. dolarów miesięcznie. Hasło reklamowe brzmiało: „Szansa, by zmienić swoje życie”.
Zachodnia technologia w rosyjskim systemie rekrutacji
Śledztwo wskazuje na wielopłaszczyznowe wykorzystanie danych. Jedna z głównych stron rekrutacyjnych miała być utrzymywana na serwerze w Amsterdamie, a witryny należące do sieci powstawały z wykorzystaniem narzędzi AI firm z USA i Szwecji. Dane kandydatów wprowadzane do formularzy miały być natomiast zbierane przy użyciu oprogramowania austriackiej firmy, a następnie przesyłane do Rosji.
Autorzy raportu wskazują na rażące luki w systemie bezpieczeństwa krajów Zachodu:
– W rezultacie wojna sprzedawana Afrykanom, Azjatom i Białorusinom jest sprzedawana za pomocą narzędzi krajów, które publicznie się jej sprzeciwiają – napisali badacze z Code for Africa.
Według analityków zachodnie firmy technologiczne mają możliwość usuwania kont, reklam i usług wykorzystywanych przez takie sieci. Meta miała już usunąć ponad 300 kampanii reklamowych powiązanych z rekruterami.
Przedstawiciel Google Alex McPhillips zakwestionował jednak część ustaleń raportu, w tym twierdzenia dotyczące skali wykorzystywania reklam firmy przez wskazane strony. Zapewnił, że odpowiedni pracownicy analizują zgłoszenia:
– Mamy rygorystyczne zasady i systemy dotyczące naszych produktów, które mają chronić ludzi i zapewniać dostęp do wiarygodnych informacji, a gdy stwierdzamy naruszenia, podejmujemy odpowiednie działania – przekazał McPhillips.
Meta również poinformowała o podjęciu działań naprawczych. Rzeczniczka firmy Gabrielle Knipe podkreśliła, że regulamin zabrania reklam wprowadzających użytkowników w błąd w sprawie ofert zatrudnienia:
– Podjęliśmy działania wobec przekazanych nam reklam, które naruszały nasze zasady, oraz ograniczyliśmy ich autorom możliwość publikowania kolejnych reklam na naszych platformach – powiedziała Knipe.
Nie istnieją niezależnie zweryfikowane dane określające całkowitą liczbę zagranicznych rekrutów. Ukraińskie władze szacują jednak, że do walki po stronie Rosji mogło zostać zwerbowanych około 1700–1800 osób z 36 państw afrykańskich. Moskwa odrzuca zarzuty dotyczące zorganizowanej rekrutacji, utrzymując, że Afrykanie wstępowali do rosyjskich sił dobrowolnie.
Will Brown z European Council on Foreign Relations wskazuje, że rosyjski system oddziaływania informacyjnego w Afryce nie służy już wyłącznie kształtowaniu opinii publicznej:
– Początkowo sądziliśmy, że ten system propagandowy służy jedynie wpływaniu na opinię publiczną. Teraz jest jasne, że jest również wykorzystywany do przerzucania zdesperowanych młodych mężczyzn na front – powiedział Brown.
Według eksperta pojawiają się relacje o odbieraniu rekrutom pieniędzy, zmuszaniu ich do podpisywania niezrozumiałych kontraktów oraz wysyłaniu na front po zaledwie tygodniowym szkoleniu. ECFR miała ponadto zidentyfikować osobną sieć werbującą kobiety z Afryki do pracy w rosyjskich zakładach produkujących drony i uzbrojenie.
Źródło: Republika, politico.eu
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X