Zamieszki we Francji. Liczby podane przez policję nadal szokują
Ponad 400 tys. osób wyszło w sobotę na ulice francuskich miast, a policja zatrzymała 1314 osób. W związku z kolejną falą demonstracji, wywołanych m.in. rosnącymi kosztami życia, władze zmobilizowały około 70 tys. funkcjonariuszy służb porządkowych.
Większość zgromadzeń przebiegła spokojnie, jednak w Paryżu, Marsylii, Lyonie, Bordeaux, Tuluzie i Rennes doszło do starć z policją. W stolicy funkcjonariusze używali gazu łzawiącego i armatki wodnej, a część demonstrantów kierowała w ich stronę fajerwerki.
Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez podziękował służbom za działania, jednocześnie oskarżając skrajnie lewicowe środowiska o próby wywołania chaosu. Zapowiedział też, że takie zachowania są nie do przyjęcia. Kolejne demonstracje Ruchu Żółtych Kamizelek zaplanowano na 31 października.
Równolegle w Orleanie odbywał się zjazd prawicowego Zjednoczenia Narodowego. Według lokalnych władz skierowano tam 3 tys. funkcjonariuszy służb porządkowych i ratowniczych, a w demonstracjach uczestniczyło 13 tys. osób. W niedzielę partia ma zorganizować wiec inaugurujący kampanię prezydencką Marine Le Pen.
Źródło: Republika, Euronews
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X