Rumunia: Calin Georgescu aresztowany. Przeszukują jego dom
Călin Georgescu, polityk, który w 2024 r. wygrał pierwszą turę wyborów prezydenckich unieważnionych przez państwo, został w poniedziałek rano wylegitymowany na drodze i odwieziony do domu w Mogoșoi. Tam DIICOT (Dyrekcja Śledztw w Sprawach Przestępczości Zorganizowanej i Terroryzmu) przeprowadziło przeszukanie. Oficjalnie chodzi o sprawę oszustwa na 1,1 miliona euro i zarzut działalności w grupie przestępczej. Dla części konserwatywnej opinii to kolejny sygnał, że aparat śledczy idzie za człowiekiem, którego elektorat uznał za zagrożenie dla układu.
Rano 21 września 2026 r. prokuratorzy centralnej struktury DIICOT i policja wykonali pięć nakazów przeszukania w Bukareszcie, Mogoșoi, Ciolpani i Buftei. Komunikat mówi o utworzeniu zorganizowanej grupy przestępczej oraz oszustwie o szczególnie ciężkich skutkach, w formie ciągłej. Wśród osób objętych sprawą prokuratura wymienia dwóch Rumunów (64 i 47 lat) oraz Włocha (56 lat). Jedną z tych osób jest Georgescu.
Źródła sądowe podały rumuńskim mediom, że polityka „zatrzymano na drodze” i zawieziono do domu, żeby przeszukanie odbyło się przy nim. Taki scenariusz — kontrola w ruchu, eskortowanie, wejście do domu o świcie — konserwatyści odczytują jako pokaz siły, nie zwykłą czynność procesową. Podkreślają przy tym zasadę: dopóki nie ma wyroku, są zarzuty, nie wina.
Sama kwota 1,1 mln euro krąży w mediach od dawna. Chodzi o spór z biznesmenem Răzvanem Leu o zaliczkę i obiecane finansowanie. To spór gospodarczy sprzed lat, teraz wypchnięty na pierwsze strony w momencie, gdy Georgescu wciąż jest twarzą części sprzeciwu wobec unieważnienia wyborów i elit z Bukaresztu. Pytanie, które zadaje prawa strona, brzmi nie tylko „co jest w aktach?”, ale „dlaczego właśnie teraz i w takiej oprawie?”.
Georgescu ma na koncie inne, osobne postępowania — w tym proces o działania przeciw porządkowi konstytucyjnemu. Zwolennicy mówią: najpierw skasowano wybory, potem doszły sprawy karne, teraz przeszukania o świcie. Krytycy odpowiadają: nikt nie jest ponad prawem. Konserwatywna linia nie każe uniewinniać z urzędu. Każe jednak pilnować, by prokuratura nie stała się narzędziem w wojnie z niewygodnym kandydatem.
Na razie wiadomo tyle, ile podało DIICOT: pięć adresów, trzy osoby w komunikacie, zarzuty oszustwa i grupy. Nie ogłoszono publicznie, czy po przeszukaniach ktokolwiek usłyszał zarzuty formalne albo trafił do aresztu. Dopóki akt oskarżenia i sąd nie powiedzą ostatniego słowa, to nadal śledztwo — a nie dowód, że „ludzie mieli nie głosować”.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X