Bezczelność! W Niemczech wprowadzają narrację: "to nie my wypędzaliśmy, to nas wypędzano"
Niemiecki rząd przyjął skandaliczny projekt ustawy o zmianach w Fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie, która prowadzi berlińskie Centrum Dokumentacji poświęcone przymusowym migracjom i wysiedleniom. Zdaniem bardziej przytomnych historyków planowana ustawa, która wzmacnia wpływ Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV) na fundację, zagraża porozumieniu z sąsiadami Niemiec, w tym z Polską. Projekt „wyraźnie skupia działania fundacji na cierpieniu Niemców i zastępuje historyczne ujęcie ucieczki i wysiedlenia narracją koncentrująca się na własnym narodzie”, ocenił niemiecki Związek Historyków (cytat za dw.com).
Na łamach dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” projekt ustawy krytykuje Felix Ackermann. „Za planowanym zawężeniem celu fundacji oraz ukierunkowaniem tematycznym stałej ekspozycji i przyszłych wydarzeń organizowanych przez tę instytucję wyłącznie na wysiedlenie etnicznych Niemców kryje się szeroko zakrojony plan, dzięki któremu politycy z chadecji chcą cofnąć zegar polityki historycznej o trzy dekady”, ostrzega historyk.
Jak podkreśla Ackermann, zamiast skupiać się na historii ziem, na których doszło do wysiedleń – jak przewiduje niemiecka ustawa o wypędzonych – „działalność fundacji ma ograniczyć się do losów etnicznych Niemców”.
"Za wdrożenie tego zawężenia, zaplanowanego już zresztą w umowie koalicyjnej między chadecją a socjaldemokracją SPD, odpowiadają pełnomocnik ds. wysiedleńców Bernd Fabritius (były szef BdV) oraz Christoph de Vries, parlamentarny sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych”, cytujemy za dw.com.
Felix Ackermann zarzuca przedstawicielom BdV próbę wyrwania przymusowych ucieczek i wysiedleń Niemców z Europy Wschodniej z historycznego kontekstu II wojny światowej i „brutalnego tworzenie niemieckich obszarów osadniczych” na anektowanych ziemiach, z których deportowano Polaków i Żydów. To próba „cofnięcia praktyki interpretacyjnej” do czasów sprzed 2000 roku, uważa historyk.
Jak dodaje, „kulturowy nacjonalizm ma dziś znów stać się wytyczną polityki historycznej Republiki Federalnej, tak jak za czasów Adenauera”. Zdaniem Ackermanna, poprzez zmiany w muzeum wysiedleń politycy chadecji cofają zegar niemieckiej polityki pamięci przynajmniej o 30 lat.
Źródło: dw.com, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Adam Szłapka jako rekin giełdowy. Piotr Nisztor zaprasza na "Ściśle Jawne" o godz. 23:10
Arent mocno o sytuacji na prawicy: „Podajmy sobie dłonie i zajmijmy się Tuskiem”
Mateusz Morawiecki: potrafię rządzić i wiem, jak zwyciężać z Donaldem Tuskiem