Niemcy wyznaczyli cenę za ich głowy. Chcą wybić co do jednego
Niemieckie władze szukają sposobu na ograniczenie populacji szopów praczy, które coraz mocniej zagrażają rodzimej przyrodzie. W powiecie Poczdam-Mittelmark w Brandenburgii pojawił się pomysł wypłacania myśliwym 20 euro za każdego odstrzelonego osobnika. Nie jest to pierwszy taki program w regionie. Tymczasem naukowcy sprawdzają, czy populację inwazyjnego gatunku można ograniczyć bez zabijania zwierząt.
Szopy pracze coraz większym problemem dla europejskiej przyrody. Zwierzęta, które pierwotnie sprowadzano na kontynent w celach hodowlanych, zdołały rozprzestrzenić się na dużych obszarach Europy. Szczególnie widoczne jest to w Niemczech, gdzie lokalne władze szukają kolejnych sposobów na zahamowanie ekspansji tego gatunku.
Jednym z pomysłów jest wprowadzenie finansowych nagród dla myśliwych. Projekt dotyczący powiatu Poczdam-Mittelmark w Brandenburgii zakłada wypłacanie 20 euro za każdego odstrzelonego szopa pracza. Inicjatywę zaproponowała frakcja CDU.
Jak potwierdził Rene Mertens z CDU, program miałby dysponować rocznym budżetem w wysokości maksymalnie 20 tys. euro. Ograniczenie wynika z trudnej sytuacji finansowej samorządu.
25 euro za szopa. Podobny program już działa
Podobne rozwiązanie funkcjonuje już w gminie Seddiner See. Wprowadzono je w 2024 roku, a myśliwi otrzymują tam 25 euro za każdego zabitego szopa.
Efekty programu nie są jednak jednoznaczne. W pierwszym roku odstrzelono 76 zwierząt, w kolejnym 21, a w bieżącym roku 16. Mimo prowadzonych działań liczba zgłoszeń dotyczących problemów powodowanych przez szopy nie zmniejszyła się.
Skala występowania tych zwierząt w Brandenburgii jest coraz większa. Według danych Krajowego Związku Łowieckiego Brandenburgii w 2025 roku ich obecność potwierdzono w 97 proc. monitorowanych obwodów łowieckich. Jeszcze około 20 lat wcześniej wskaźnik ten wynosił 42 proc.
Rosną również liczby dotyczące odstrzału. W ostatnim sezonie łowieckim w Brandenburgii zabito prawie 44 tys. szopów. Dla porównania, w sezonie 2021/2022 było ich niespełna 30 tys.
Naukowcy szukają sposobu bez zabijania zwierząt
Nie wszyscy popierają jednak dalsze zwiększanie odstrzału. Alternatywne rozwiązania badają naukowcy z Instytutu Badań nad Dziką Przyrodą im. Leibniza (Leibniz-IZW) oraz Uniwersytetu w Poczdamie.
Badacze chcą sprawdzić, czy liczebność szopów można ograniczyć poprzez kontrolowanie ich rozrodu. Wśród rozważanych metod znajdują się preparaty hormonalne i immunologiczne, a także sterylizacja oraz kastracja.
Na razie skuteczność tych rozwiązań nie została wystarczająco potwierdzona. Konieczne jest zbadanie nie tylko ich efektywności, ale również czasu działania i ewentualnych skutków ubocznych.
Pierwsze eksperymenty mają zostać przeprowadzone w miejscowości Niederfinow, w powiecie Barnim. Weźmie w nich udział osiem szopów wychowanych przez człowieka. Naukowcy planują również opracowanie automatycznych pułapek wyposażonych w kamery i systemy sztucznej inteligencji.
Szopy pracze coraz większym zagrożeniem dla polskiej przyrody
Europejska ekspansja szopów praczy w dużej mierze rozpoczęła się w Niemczech. W 1934 roku dwie pary tych zwierząt wypuszczono do lasu nad rzeką Eder w Hesji. Z czasem powstało tam jedno z głównych ognisk rozprzestrzeniania się gatunku na kontynencie.
Szopy pojawiły się również w Polsce. Mogły przedostawać się na nasze tereny między innymi z Białorusi, szczególnie przez Podlasie i Polesie Lubelskie. Obecnie są coraz częściej obserwowane w różnych częściach kraju.
Instytut Ochrony Przyrody PAN zwraca uwagę, że ważnymi korytarzami ich ekspansji są zalesione doliny rzeczne, okolice jezior oraz tereny wzdłuż kanałów i innych cieków wodnych.
Przyrodnicy obawiają się, że obecność szopów może negatywnie wpływać na rodzime gatunki, w tym zagrożone ptaki. Wśród zwierząt szczególnie narażonych wymienia się głuszce, jarząbki i cietrzewie.
Szopy pracze są wyjątkowo dobrze przystosowane do życia w różnych warunkach. Ich inteligencja, spryt i umiejętność pokonywania przeszkód sprawiają, że walka z ich ekspansją stanowi coraz większe wyzwanie dla europejskich przyrodników. Niemiecki pomysł z nagrodami dla myśliwych to kolejna próba ograniczenia tego zjawiska.
Źródło: Republika/Interia
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X