Markiewicz: Oskarżony o dostarczanie narkotyków, powinien siedzieć
W porannym wywiadzie w Radiu Republika mecenas Marek Markiewicz skrytykował zapowiedzi rządu dotyczące kontroli treści w internecie. Odniósł się też do sprawy byłego wiceministra Michała Kołodziejczaka, informacji o zagrożeniu zamachem na premiera oraz ogólnego chaosu informacyjnego, w którym – jak stwierdził – coraz trudniej odróżnić prawdę od fałszu.
W porannym wywiadzie w Radiu Republika mecenas Marek Markiewicz odniósł się do planów rządu dotyczących kontroli internetu, które pojawiły się w kontekście wydarzeń w polskich szkołach.
Początek to była policja i służby, i siła w opanowaniu telewizji publicznej z dziwnym wytłumaczeniem, że to ma podwyższyć oglądalność telewizji. Jak wiemy, dwa lata wystarczyło, żeby tę oglądalność jakoś zaakcentować. Polskie Radio prawie już w ogóle nie istnieje – mówił Markiewicz.
Dodał, że nie chodzi o oglądalność ani słuchalność, tylko o to, „żeby nie mówić czegoś, co rządowi by mogło służyć”.
Pamiętajmy, że gdy wprowadzono stan wojenny, dawno, dawno temu, to zmilitaryzowano radio i telewizję i nie było żadnych marginesów wolności. Panowie występowali w mundurach i mówili to, co trzeba. Pomogło? Nie pomogło – stwierdził.
Odnosząc się do powrotu pomysłu na ustawę umożliwiającą urzędnikom wyłączanie treści w internecie bez udziału sądu, Markiewicz powiedział:
Jestem absolutnie o tym przekonany. Cechą bolszewizmu jest to, że stara się w nim o ogarnięcie mediów. Lenin mówił o kinie jako najwyższej wartości. Teraz władza trwa w dziwnym przekonaniu, że jest w stanie poprzez kontrolę mediów osiągnąć cele sobie bliskie.
Podkreślił, że media społecznościowe są trudniejsze do kontrolowania, ale można je zablokować.
Jest to bardzo niepokojący znak tego, co ośmieliłem się nazwać dwa lata temu, że wchodzimy w taką kulturę buszu, że pałka ma załatwić cele polityczne. Tak nie można działać – mówił.
Sprawa Kołodziejczaka
Markiewicz odniósł się również do sprawy Michała Kołodziejczaka, oskarżanego przez kobiety o podawanie im narkotyków.
Oto ukazała się sprawa pana wiceministra Kołodziejczaka. I już się pojawiła informacja, że to na pewno służby teraz wypuściły, że informacja nie jest prawdziwa. A ja wiem po prostu jako stary adwokat, że ktoś, kto jest oskarżony o dostarczanie narkotyków, powinien siedzieć. Jeżeli nie siedzi, to znaczy, jest znowu jakiś margines swobody, który służy władzy przeciwko komuś – powiedział.
Dodał, że w innych sprawach wyjaśnienia prowadzi się w pokojach przesłuchań z osobami zatrzymanymi, a potem podejmuje decyzję.
Do tej pory wydawało się, że istniał jakiś front walki z narkomanią. Teraz widzimy, jakie są wyjątki – stwierdził.
Zagrożenie zamachem i policja w szkołach
Odnosząc się do informacji o zagrożeniu zamachem na premiera, Markiewicz zauważył, że premier w tym czasie spacerował po Warszawie, a sprawa okazała się związana z mailem.
Pewnie wysyłanie takich maili powinno być ścigane, ale jaki cel ma tworzenie takiej atmosfery zagrożenia? – pytał.
Skrytykował też skierowanie policji do szkół:
I się dowiadujemy, że kilkadziesiąt tysięcy policjantów będzie teraz patrolować szkoły. Nikt wtedy nie powie czego nie będą ci policjanci patrolować. Mamy poczucie takie, że uda się albo nie uda. Może nożownik nie dojdzie do szkoły, a może dojdzie. I to jest właśnie takie zawracanie głowy sflaczałemu społeczeństwu.
Na koniec mecenas podsumował:
I ten stan chaosu, który wywołuje taka polityka, jest skrętem do bardzo długiej kampanii wyborczej, o ile w ogóle do wyborów dojdzie.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X