Majchrowski z rozpędu powiedział prawdę o PO/KO. Ekipa kolesi
Jacek Majchrowski w komentarzu do wyników wyborów w Krakowie stwierdził, że Aleksander Miszalski „zapłacił za to, że jako osoba związana z partią zatrudniał całą masę osób partyjnych i niefachowych”. Wypowiedź byłego prezydenta – który przez lata współpracował z PO – wielu odczytuje jako nieplanowane potwierdzenie, jak od dawna funkcjonuje Platforma Obywatelska i obecnie Koalicja Obywatelska.
W rozmowie z TVP Info po zwycięstwie Łukasza Gibały Majchrowski nie ograniczył się do bieżącego komentarza. Jego ocena personalna Miszalskiego wpisuje się w wcześniejsze, powtarzane od miesięcy zarzuty. Już przed referendum w maju 2026 r. mówił, że „grupa osób potraktowała sobie władzę w Krakowie jak zabawę”, a Miszalski „popełnił błąd, kładąc większy nacisk na stronę polityczną niż merytoryczną”.
W wywiadach dla Zero.pl, Gazety Krakowskiej i Radia RMF24 były prezydent podkreślał, że radził następcy:
Zrób to, co ja zrobiłem. Zrezygnuj z bycia członkiem partii, odetnij się. (…) Ale nie będziesz miał tego ogona za sobą.
Miszalski, według Majchrowskiego, tego nie zrobił i „ma pewne zobowiązania w stosunku do swojej ekipy”.
Krytyka dotyczyła nie tylko samego Miszalskiego, ale stylu rządzenia partyjnego zaplecza. Majchrowski mówił o ludziach „którzy nigdy w życiu niczym nie kierowali, nie mają przygotowania fachowego, nie mają doświadczenia życiowego, ale rwią się, żeby mieć władzę”. Opisywał też sytuację, w której większość otoczenia „chciała się bawić w miasto”.
Temat partyjnych zatrudnień w Krakowie był obecny w mediach niezależnie od wypowiedzi Majchrowskiego. Gazeta Wyborcza pisała o „epidemii kolesiostwa” i działaczach Koalicji 15 października na stanowiskach w urzędzie i spółkach miejskich. Gazeta Krakowska opisywała spory o obsadzanie posad „z partyjnego klucza”. Sam Miszalski bronił się, twierdząc, że osób z legitymacją KO na kierowniczych stanowiskach jest relatywnie niewiele, jednak krytycy – w tym organizatorzy referendum – wskazywali konkretne przykłady.
Majchrowski przez lata budował wizerunek niezależnego samorządowca, choć współpracował z PO i korzystał z jej poparcia. Jego obecna ocena, że Miszalski „zapłacił” właśnie za partyjne i niefachowe zatrudnienia, jest odczytywana przez część komentatorów jako szczere – choć nieplanowane – podsumowanie mechanizmu, który według krytyków obowiązywał w Platformie Obywatelskiej od dawna i kontynuowany jest w Koalicji Obywatelskiej.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X