Rumunia w stronę dyktatury. Prezydent stawia kordon sanitarny wokół AUR
Rumunia pozostaje bez nowego rządu po odrzuceniu przez parlament gabinetu Siegfrieda Mureșana. Prezydent Nicușor Dan zapowiedział, że w poniedziałek wskaże kolejnego kandydata na premiera, a podczas nowych konsultacji będzie domagał się, aby partie nie włączały AUR do przyszłego rządu. Jednocześnie prezydent zdecydowanie sprzeciwia się przedterminowym wyborom, choć właśnie AUR pozostaje liderem sondaży, a 88 proc. badanych Rumunów uważa, że kraj zmierza w złym kierunku.
Rumunia pogrąża się w coraz głębszym kryzysie politycznym. W środę parlament odrzucił kandydaturę Siegfrieda Mureșana na premiera. Jego gabinet, popierany przez PNL, USR i UDMR, otrzymał 182 głosy poparcia, podczas gdy do uzyskania wotum zaufania potrzebne były 233 głosy. AUR nie wzięła udziału w głosowaniu, a deputowani PSD byli obecni na sali, lecz nie głosowali.
Odrzucenie rządu Mureșana otworzyło konstytucyjną drogę do ewentualnych przedterminowych wyborów. Prezydent Nicușor Dan nie zamierza jednak na tym etapie rozwiązywać parlamentu. Zapowiedział, że po konsultacjach z partiami w poniedziałek wskaże nowego kandydata na premiera.
Prezydent stawia warunek: bez AUR w rządzie
Najnowsza deklaracja prezydenta zmienia istotny element sytuacji politycznej. Nicușor Dan powiedział w środę wieczorem, że podczas kolejnych konsultacji będzie warunkował powstanie przyszłego rządu tym, aby partie nie włączały do niego AUR.
Odpowiedź jest twierdząca – odpowiedział prezydent na pytanie, czy będzie wymagał, aby przyszły premier nie współpracował z AUR przy tworzeniu rządu.
Dan uzasadnił tę decyzję swoim mandatem wyborczym, wskazując na utrzymanie prozachodniego kierunku Rumunii oraz stabilność finansową. Według prezydenta udział AUR w rządzie mógłby negatywnie wpłynąć na relacje Rumunii z partnerami w kwestiach bezpieczeństwa i Unii Europejskiej.
To stanowisko ma szczególne znaczenie, ponieważ AUR jest obecnie najsilniejszą partią w badaniach opinii publicznej. Według sondażu CURS z 16–22 września ugrupowanie George'a Simiona uzyskałoby 34 proc. poparcia, przed PSD z wynikiem 25 proc., PNL – 18 proc. i USR – 8 proc. (Euronews)
Podobny obraz przynosi nowszy sondaż Avangarde przeprowadzony między 12 a 22 września. AUR uzyskała w nim 36 proc., PSD 23 proc., PNL 16 proc., a USR 8 proc. (HotNews.ro)
„Mam w głowie wiele nazwisk”. Nowy premier w poniedziałek
Nicușor Dan zapowiedział, że nowego kandydata na premiera wskaże w poniedziałek po konsultacjach z partiami parlamentarnymi. Prezydent nie ujawnił jeszcze nazwiska.
Jak podkreślił, po pięciu miesiącach rozmów ma „w głowie wiele nazwisk”, ale przed konsultacjami nie chce przesądzać, kto otrzyma misję utworzenia rządu. Według niego partie muszą być gotowe do kompromisu, ponieważ bez większości parlamentarnej nie da się skutecznie rządzić.
Problem pozostaje jednak zasadniczy: obecny układ parlamentarny nie daje jasnej większości zdolnej do poparcia kolejnego gabinetu. AUR konsekwentnie deklaruje, że nie poprze rządu, w którym sama nie będzie uczestniczyć. George Simion zapowiadał wcześniej, że jego ugrupowanie nie poprze ani gabinetu Mureșana, ani kolejnej podobnej konstrukcji.
Dlaczego Nicușor Dan nie chce przedterminowych wyborów?
Prezydent argumentuje, że przedterminowe wybory nie muszą rozwiązać kryzysu. Według jego najnowszej wypowiedzi ich organizacja oznaczałaby około pięciu miesięcy, w których rząd tymczasowy nie mógłby przeprowadzić korekty budżetowej. Dan wskazuje również na ryzyko problemów z bieżącym finansowaniem państwa.
Prezydent twierdzi ponadto, że wynik nowych wyborów może doprowadzić do sytuacji podobnej do obecnej: partie ponownie musiałyby negocjować utworzenie większości i rządu. Wskazuje przy tym na sondaże, w których AUR wyraźnie prowadzi.
Tym samym spór o przedterminowe wybory staje się jednym z głównych punktów obecnego kryzysu. Z jednej strony ich zwolennicy wskazują, że po odrzuceniu kolejnych kandydatur parlament powinien ponownie zwrócić się do wyborców. Z drugiej strony prezydent argumentuje, że nowe wybory mogą jedynie odtworzyć obecny układ i dodatkowo pogłębić problemy gospodarcze.
88 proc. Rumunów uważa, że kraj zmierza w złym kierunku
W tle kryzysu politycznego szczególnie istotne są nastroje społeczne. Według badania Avangarde opublikowanego 25 września aż 88 proc. respondentów uważało, że Rumunia zmierza w złym kierunku, podczas gdy tylko 8 proc. oceniało kierunek zmian pozytywnie. W tym samym badaniu 49 proc. respondentów wskazało „wszystkich” jako głównych winnych obecnej sytuacji politycznej.
Dane pokazują więc nie tylko wysokie poparcie dla AUR, ale również bardzo szerokie niezadowolenie z kierunku, w którym zmierza państwo. Nie oznacza to automatycznie, że wszyscy niezadowoleni wyborcy popierają AUR, ale wskazuje na skalę społecznego kryzysu zaufania wobec obecnej klasy politycznej.
To ważny kontekst dla obecnego sporu. AUR, która domaga się przedterminowych wyborów, może przedstawiać obecny impas jako dowód niezdolności istniejącego układu partyjnego do rozwiązania problemu. Z kolei prezydent oraz partie proeuropejskie argumentują, że priorytetem powinny być stabilność państwa, finanse publiczne i utrzymanie dotychczasowego kierunku w polityce zagranicznej.
Kryzys trwa już od maja
Obecny impas rozpoczął się w maju, kiedy upadł rząd Ilie Bolojana. Od tego czasu kolejne próby stworzenia stabilnej większości parlamentarnej nie przyniosły rezultatu.
Odrzucenie rządu Mureșana oznacza kolejne przedłużenie kryzysu. Jednocześnie sytuacja różni się od wcześniejszych etapów, ponieważ po środowym głosowaniu spełnione zostały konstytucyjne warunki umożliwiające rozpoczęcie procedury prowadzącej do rozwiązania parlamentu. Prezydent może jednak zdecydować się na kolejną nominację i próbować doprowadzić do powstania rządu bez rozpisywania wyborów.
Nicușor Dan zapowiada właśnie taki scenariusz. W poniedziałek chce wskazać kolejnego kandydata na premiera. Jednocześnie stawia partiom warunek dotyczący AUR.
Ostatecznie najważniejszym pytaniem pozostaje więc, czy partie parlamentarne zdołają znaleźć większość dla kolejnego rządu, czy też Rumunia będzie zmierzać w stronę przedterminowych wyborów. Na razie prezydent wyraźnie opowiada się za pierwszym rozwiązaniem, podczas gdy AUR konsekwentnie domaga się powrotu do urn.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X