Teheran odgraża się możliwym atakiem na amerykańskie bazy. Reżim ajatollahów chwieje się z powodu masowych protestów
Reżim ajatollahów zapowiedział uderzenia w amerykańskie bazy wojskowe na Bliskim Wschodzie, jeśli USA zdecydują się obalenie reżimu Alego Khameneiego. Groźby padły w momencie, gdy administracja Donalda Trumpa analizuje możliwe scenariusze militarne wobec Teheranu.
Otwarte groźby ze strony Iranu
Irańskie władze w akcie desperacji wystosowały groźbę, że w przypadku amerykańskiego uderzenia na reżim w Teheranie odpowiedź "będzie natychmiastowa" i obejmie nie tylko bazy USA, ale także szlaki żeglugowe na Bliskim Wschodzie oraz Izrael. Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf oświadczył, że jego państwo jest gotowe uderzyć w amerykańskie instalacje wojskowe rozmieszczone m.in. w Katarze, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Stany Zjednoczone utrzymują tam kluczowe bazy lotnicze i morskie:
— Jeśli Stany Zjednoczone przeprowadzą atak militarny, zarówno terytoria okupowane, jak i amerykańskie bazy wojskowe oraz węzły przeładunkowe staną się dla nas uzasadnionymi celami — odgrażał się na forum parlamentu.
Przypomniał również zeszłoroczny atak na bazę Al Udeid w Katarze, przeprowadzony po amerykańskim uderzeniu w irańskie obiekty nuklearne. W Teheranie coraz częściej pojawiają się także sygnały o możliwości ataku wyprzedzającego.
Administracja Donalda Trumpa rozważa różne scenariusze militarne w kontekście brutalnego tłumienia protestów w Iranie. Jak podaje „The Wall Street Journal”, amerykańscy urzędnicy zaznaczają jednak, że żadna decyzja nie została jeszcze podjęta i nie planuje się natychmiastowych działań zbrojnych. Prezydent USA wielokrotnie zapowiadał, że Stany Zjednoczone mogą zareagować, jeśli irańskie władze będą kontynuować krwawe represje wobec demonstrantów.
Protesty, które przerodziły się w otwarte wezwania do obalenia islamskiej republiki, pochłonęły już ponad 200 ofiar. Według organizacji "Human Rights Activists in Iran" wśród zabitych znalazło się także kilkudziesięciu funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian deklarował, że rząd jest "gotowy słuchać swojego narodu", jednocześnie oskarżając "chuliganów i terrorystów" o destabilizowanie kraju na zlecenie USA i Izraela. Takie deklaracje nie uspokoiły jednak sytuacji, a napięcie wewnętrzne nadal rośnie.
Źródło: Republika, wsj.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X