Hiszpania: Narastająca bieda wśród klasy średniej. "Kolejki głodu" w Madrycie są faktem
Pomimo negowania przez socjalistyczny rząd Hiszpanii zjawiska „kolejek głodu” w Hiszpanii, bieda wśród klasy średniej narasta z każdym miesiącem. W maju dziennik ABC, jako jedyny wśród mediów głównego nurtu, przerwał milczenie.
- Wstydzę się tu być. Dwa miesiące temu pracowałam w sali gier w centrum stolicy. Byłam uprzywilejowana, miałem dobrą pensję – mówi Deborah i płacze. Ale pandemia i ERTE (tymczasowe zwolnienia z przyczyn ekonomicznych), które po niej nastąpiły, zrujnowały ją. - Nie musiałbym tu stać, gdyby zapłacili mi w kwietniu i maju - wyjaśnia. (…) Podobnie jak Deborah, kilkanaście osób spokojnie oczekiwało swojej kolejki u drzwi kościoła w Villa de Vallecas, który co miesiąc dystrybuuje 70 000 kilogramów żywności. Ogromna ich część czyli 50 000 kg przeznaczona jest dla najbardziej potrzebujących rodzin. I wielu staje tu po raz pierwszy. Ojciec Gonzalo, który zarządza kościołem od sześciu lat, przekazuje dary żywnościowe każdemu, kto przyjedzie z sąsiedztwa. Wie, że w jego kościele torby z jedzeniem są większe niż w innych”.
Jak wyjaśnia autor artykułu Cris de Quiroga: „Kryzys społeczny, zwielokrotniony przez wzrost bezrobocia i zwolnień tymczasowych (ERTE), dopiero się rozpoczął, ale liczba obywateli, którzy nie mieli czym napełnić lodówki, rosła lawinowo już w czasie kwarantanny. Jak podała delegatka ds. Finansów i personelu, Engracia Hidalgo, Rada Miejska Madrytu zainwestowała już 18,6 mln euro w pomoc żywnościową, aby pomóc 82 000 ludzi i 30 000 rodzin w Madrycie. Centra pomocy takie jak Latina wydają 10 876 posiłków dziennie, Puente de Vallecas 9 944 i Villaverde, 6 689”.
Pod koniec października problem musiał opisać także dziennik „El Mundo” w artykule pod znamiennym tytułem „W Madrycie rosną kolejki głodu: »Z 300 euro zasiłku z ERTE nie da się wyżyć«”. Na takim zasiłku pozostają jednak tysiące ludzi z powodu braku ruchu turystycznego, zamknięcia hoteli i lokali usługowych.
Ponad tydzień temu w programie śniadaniowym „Dzień dobry Madryt” do stania w kolejkach głodu przyznała się była modelka i słynna prezenterka telewizyjna ukrywając jednak twarz i tożsamość z powodu wstydu. W wieku 55 lat nie ma obecnie żadnej możliwości znalezienia pracy a śmierć męża pogrążyła ją w ruinie. - Myślę, że godniej jest prosić o darmowe jedzenie niż kraść, a pandemia może wywrócić życie każdego z nas – powiedziała w programie. Pracownicy darmowych jadłodajni przyznają, że z biegiem miesięcy pojawia się w kolejkach coraz więcej dobrze ubranych mieszkańców Madrytu. Nikt w dziejach demokratycznej Hiszpanii nie oglądał jeszcze tylu reprezentantów klasy średniej stojących godzinami w kolejkach do jadłodajni.
Gdy partie lewicowe, które dziś tworzą koalicyjny rząd znajdowały się w opozycji zarzucały centro-prawicowemu rządowi Rajoya głód i zubożenie kraju, i to pomimo, że Hiszpania była w latach 2016-2018 jedną z najlepiej prosperujących gospodarek. Obecnie, gdy kraj notuje największy spadek PKB w Europie i największy spośród 37 krajów OECD – problem zubożenia, zdaniem rządu - nie istnieje i dlatego cenzuruje temat głodowych kolejek w mediach.
Oczywiście my Polacy nie powinniśmy zapominać, że jak opisuje to prasa zachodnia – to polski, „reżymowy rząd torturuje kobiety i ludzi LGBT”. Widocznie w dzisiejszej Europie większym naruszeniem praw człowieka jest brak liberalnego prawa do aborcji i małżeństw homoseksualnych niż kolejki głodu w Hiszpanii.
Najnowsze
Duklanowski: rząd Tuska reklamuje "nowy port na Bałtyku", którego... nie ma
Matecki alarmuje ws. Parku Kasprowicza. "Chcą zmienić nazwę na Park Johanna Heinricha Quistorpa"
"Wspierajcie prawdziwą sztukę". Jaś Kapela znów wyciąga rękę po kasę [WIDEO]
Watykan wobec AI: sztuczna inteligencja ma służyć godności człowieka
Nawrocki w Poznaniu na rocznicy Czerwca ’56: komuniści chcieli zabrać nam nie tylko ciało, ale także ducha
Branża meblarska i drzewna na skraju przepaści? Jest źle, a dzięki UE może być jeszcze gorzej