Ropa tanieje, ale sytuacja na Bliskim Wschodzie budzi niepokój. Eksperci ostrzegają
Ceny ropy na światowych giełdach spadają po trzech kolejnych sesjach wzrostowych. Mimo chwilowego uspokojenia sytuacji inwestorzy z niepokojem obserwują wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Ataki na Arabię Saudyjską, zagrożenia dla transportu surowca oraz napięcia wokół Iranu sprawiają, że na rynku utrzymuje się duża niepewność. Analitycy Goldman Sachs wskazują, że ryzyko geopolityczne znacząco podnosi ceny ropy.
Ropa tanieje po serii wzrostów
Wtorkowe notowania na światowych rynkach surowcowych przynoszą spadki cen ropy naftowej. To zmiana po trzech sesjach wzrostowych, podczas których inwestorzy reagowali na pogarszającą się sytuację bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Amerykańska ropa West Texas Intermediate (WTI) w kontraktach listopadowych kosztuje 92,69 dolara za baryłkę, co oznacza spadek o 1,12 proc. Z kolei ropa Brent z dostawą w grudniu jest wyceniana na 105,65 dolara za baryłkę, czyli o 0,94 proc. mniej. Pomimo obecnej przeceny tegoroczny wzrost cen surowca pozostaje znaczący. Od początku roku ropa WTI podrożała o 61,3 proc., natomiast Brent aż o 73,3 proc.
Jednym z najważniejszych czynników wpływających na sytuację na rynku ropy pozostaje eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie. Wspierani przez Iran rebelianci Huti przeprowadzili serię ataków z wykorzystaniem dronów i rakiet wymierzonych w główne lotnisko Arabii Saudyjskiej. W poniedziałek saudyjskie media informowały również o odpieraniu kolejnego uderzenia z terytorium Jemenu. W związku z zagrożeniem międzynarodowe lotnisko imienia króla Chalida w Rijadzie pozostanie zamknięte do 17 października. Decyzję potwierdza komunikat NOTAM wydany przez saudyjskie władze lotnicze.
Skala utrudnień jest ogromna. W ubiegłym roku port obsłużył 40,8 mln pasażerów, a średnio każdego dnia korzystało z niego około 112 tys. podróżnych.
Do sytuacji odniósł się saudyjski minister energii, książę Abdulaziz bin Salman, podczas Światowego Kongresu Ropy i Energii w Rijadzie:
– Wydarzenia ostatnich tygodni są poważne – powiedział.
– Nasza reakcja musi być równie poważna – dodał.
Napięcia w regionie mogą mieć również istotne konsekwencje dyplomatyczne. Według izraelskiego dziennika „Haarec” premier Benjamin Netanjahu podejmuje za pośrednictwem Stanów Zjednoczonych starania, aby przekonać Arabię Saudyjską do przyjęcia izraelskiego wsparcia wojskowego w walce z rebeliantami Huti. Pomysł ten napotyka jednak sprzeciw saudyjskiego następcy tronu Mohammeda bin Salmana.
Jak wskazuje źródło dyplomatyczne cytowane przez izraelską gazetę, Netanjahu chciałby wykorzystać obecny kryzys do zacieśnienia współpracy z Rijadem. W dłuższej perspektywie mogłoby to otworzyć drogę do normalizacji stosunków pomiędzy oboma państwami.
Źródło: Republika, gcaptain.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
SPRAWDŹ TO!
Czarnek ostrzega: „To będzie najdroższa zima stulecia”
Paweł Sałek w Republice ostrzega przed działaniami Brukseli. „Polska krok po kroku oddaje suwerenność”
W Argentynie, Peru i Urugwaju wezwano o modlitwy za zdrowie papieża Leona XIV