Blackout w Berlinie. Runął mit nowoczesnego państwa RFN
Awaria zasilania w stolicy Niemiec uruchomiła lawinę pytań o odpowiedzialność, przygotowanie państwa i realną zdolność reagowania w sytuacjach kryzysowych. Blackout w Berlinie nie był jedynie incydentem technicznym, ale sygnałem ostrzegawczym dla funkcjonowania państwa.
Chaos kompetencyjny zamiast szybkiej reakcji
Awaria prądu, która dotknęła część Berlina, obnażyła skalę problemów związanych z funkcjonowaniem infrastruktury krytycznej w jednym z najbogatszych państw Europy. Wstrzymane zostały połączenia komunikacyjne, pojawiły się trudności w działaniu służb, a mieszkańcy przez wiele godzin funkcjonowali w warunkach ograniczonego dostępu do podstawowych usług.
Jak wynika z analizy sytuacji po blackoutcie, kluczowym problemem nie był wyłącznie sam brak energii, ale brak jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, kto w Niemczech ponosi odpowiedzialność za zarządzanie kryzysem. Kompetencje są rozproszone pomiędzy administrację federalną, władze landowe, operatorów sieci oraz instytucje odpowiedzialne za ochronę ludności. To właśnie ten rozproszony model zarządzania sprawił, że reakcja była opóźniona, a procedury nie zawsze zadziałały w sposób skoordynowany. Zamiast sprawnego systemu pojawiła się improwizacja i doraźne decyzje podejmowane pod presją czasu.
Niemcy od lat deklarują wysoki poziom przygotowania na sytuacje kryzysowe, w tym awarie energetyczne. Dokumenty strategiczne, plany reagowania i raporty eksperckie tworzą obraz państwa gotowego na zagrożenia. Blackout pokazał jednak, że teoria i praktyka to dwie różne rzeczy.
Eksperci zwracają uwagę, że infrastruktura krytyczna w coraz większym stopniu opiera się na skomplikowanych, wzajemnie zależnych systemach. Awaria jednego elementu może wywołać efekt domina, a państwo nie zawsze dysponuje narzędziami pozwalającymi szybko odzyskać kontrolę nad sytuacją. Równie niepokojące są wnioski dotyczące przygotowania ludności. Awaria ujawniła brak podstawowej wiedzy mieszkańców Berlina na temat zachowania w sytuacjach nadzwyczajnych. Brak prądu oznaczał problemy z komunikacją, dostępem do informacji i codziennym funkcjonowaniem, co potęgowało poczucie chaosu.
Jak widać, mit profesjonalnego niemieckiego państwa to już tylko pusta pieśń przeszłości.
Źródło: Republika, dw.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X